Zdjecie Naglowka: krowa wygląda przez okno obory

Krowę poznam po numerze

Z kolejnym odcinkiem audycji Radia Poznań odwiedziliśmy gospodarstwo hodowli bydła mlecznego we wsi Kaleń-Parcel, w gminie Chodów

Sławomir Nawrocki przejął gospodarstwo od swoich rodziców. Kontynuuje tym samym w miejscowości najbardziej wysuniętej na wschód Wielkopolski hodowlę krów mlecznych, prowadząc gospodarstwo w nowoczesny, ale i odpowiedzialny sposób, dbając o dobrostan zwierząt.

– Kiedyś bydło wypasane na okolicznych pastwiskach, dzisiaj krów jest już zbyt wiele. Od wiosny do jesieni z tej przyjemności korzystają jedynie jałówki zasuszone – wspomina gospodarz i dodaje – Przebywając dłużej z krowami nauczyłem się je rozpoznawać. Krowy są różne, jedne są bardzo charakterystyczne i lgną do ludzi, inne są bez wyrazu. Na przykład ta krowa jest bardzo ciekawa, jest mojej córki, przychodzi do niej i sobie misiaczki robi, przynosi jej trawę, a krowa wręcz czeka na nią – opowiada.

Sercem gospodarstwa jest dwunastoletnia obora wolnostanowiskowa na ruszcie. – Przygotowujemy od kilku lat materac słomiano-wapniowy, na którym krowy bardzo dobrze się czują i przebywają w wytworzonym zdrowym mikroklimacie. W ten sposób poprawia się zdrowotność krów, ich racic, wymion, poprawia się somatyka, z którą praktycznie obecnie nie ma problemów – wyjaśnia.

W hodowli opiera się na najbardziej popularnej rasie krów holsztyńsko-fryzyjskich. Produktywność swojej krowy ocenia na 9,5 tysięcy litrów. W odpowiedzialny sposób stara się poprawiać rentowność gospodarstwa robiąc oszczędności, a nie zwiększając wydajności krów.

 

Zdjecie 1: krowa wygląda przez okno obory

Przedsiębiorczość, ale z głową

Praca z bydłem mlecznym zawsze sprawiała Sławomirowi Nawrockiemu więcej satysfakcji, niż praca w polu. Na 140 hektarach ziemi uprawa roślinna podporządkowana jest produkcji paszy na potrzeby hodowli bydła mlecznego powyżej 300 sztuk. Średnio w ciągu roku 140 krów trzymana jest w doju.

Hala udojowa prowadzona jest tradycyjnie, są już projekty automatyki, przygotowana jest pod system zarządzania, krowy same się odłączają od ściągaczy, ale na całkowitą robotyzację procesu gospodarz się nie zdecydował. Wiele czynności wykonuje sam i jego pracownicy, jak choćby inseminację. Ma wówczas pewność, że praca została wykonana możliwie najbardziej efektywnie i z korzyścią dla hodowli.

Mleko dostarcza do mleczarni firmy Sierpc, producenta serów żółtych. Rolnik zadowolony jest ze współpracy. – Firma płaci lepiej, niż lokalne mleczarnie – podkreśla i dodaje, że większość dużych dostawców z okolicy dostarcza mleko właśnie do producenta serów.

Nadszedł jednak czas, aby poświęcając się gospodarstwu, odnaleźć też czas dla siebie i swojej rodziny, aby korzystać z życia. – Praca przy bydle mlecznym zabiera czas, obowiązki zaczynają się zanim świt wstanie, dlatego ważny jest komfort pracy – mówi Nawrocki. – W planach mam już budowę nowego jałownika i porodówki, żeby nie tylko poprawić dobrostan zwierząt, ale żeby nasza praca odbywała się w bardziej komfortowych warunkach i zabierała nam mniej czasu, a to wymaga budowy odpowiednich kojców porodowych i kojców dla cielaków – zapowiada.

Współpracę z Wielkopolskim Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego gospodarz ocenia pozytywnie. Korzysta z wiedzy jaką uzyskuje od doradcy, chociażby przy składaniu wniosków o finansowanie, czy wiedzy specjalistycznej dotyczącej hodowli.

Tekst i zdjęcia: Maciej Zimnicki

Zdjecie 2: krowa wygląda przez okno obory Zdjecie 3: krowa wygląda przez okno obory Zdjecie 4: krowa wygląda przez okno obory Zdjecie 5: krowa wygląda przez okno obory Zdjecie 6: krowa wygląda przez okno obory