Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
09 sierpnia 2018

Krowy mleczne a upały

Tegoroczny upalny lipiec i początek sierpnia to najprawdopodobniej zapowiedź zmian klimatycznych, które nas czekają. Zwiastuje to ogólne ocieplenie, a lata wyjątkowo gorące. Akceptujemy upalne lato (urlop), potrafimy też uchronić się od wysokich temperatur w bardzo różny sposób (klimatyzacja, strefy chłodzenia), unikając zasłabnięć, udarów słonecznych czy nawet zagrożeń funkcji życiowych.

Upalne dni nie są ulubioną porą roku dla wysokowydajnych krów mlecznych. Dawniej były większe gorączki, jednak problem nie był tak nagłaśniany ze względu na użytkowanie zupełnie innych krów, które dawały kilkanaście litrów mleka dziennie. Współczesna krowa o wydajności 30 czy nawet powyżej 60 litrów mleka na dzień jawi się „fabryką”, w której powstaje olbrzymia ilość ciepła, trudna do pozbycia się nawet w nowoczesnych oborach kurtynowych.

Do wyprodukowania jednego litra mleka przez gruczoł mlekowy przepływa około 450 litrów krwi. Aby żyć i produkować, krowa musi się pozbyć tego ciepła, co w gorące dni wcale nie jest łatwe. System termoregulacji u bydła pozwala znosić temperatury otoczenia w szerokim przedziale od -10 do +20°C (niskie lepiej znosi niż wysokie). Regulacja następuje przez promieniowanie, wydalanie ciepła z wyparowaną wodą i w wydychanym powietrzu. Dlatego już przy temperaturze 23°C krowa wypaca i wydycha z powietrzem do otoczenia około 30 litrów wody dziennie, co przy dużym stadzie daje tysiące litrów i to musi być odprowadzone, by wysoka wilgotność nie utrudniała termoregulacji zwierzęcia. Krowa co prawda poci się 10 razy mniej niż człowiek, jednak jej powierzchnia jest znacznie większa i wraz ze zwiększoną częstotliwością oddychania stanowią najsprawniejszą drogę usuwania nadmiaru ciepła.

Gorączki, szczególnie w okresie letnim, narażają krowy na dyskomfort nazywany stresem cieplnym i wszystkie konsekwencje z nim związane. Ze zjawiskiem tym zwierzęta mają do czynienia, gdy ilość ciepła jaką wydalają jest mniejsza od ilości ciepła, jaką produkują. Sprawcami tego stresu są: wysoka temperatura i wysoka względna wilgotność powietrza. Te dwa parametry posłużyły do opracowania INDEKSU TEMPERATURY I WILGOTNOŚCI, na podstawie którego za pomocą termometru i higrometru można określić krytyczne miejsca w obrębie danego budynku. Obora wolnostanowiskowa zapewnia zdecydowanie lepszy dobrostan niż uwiązowa, jednak nie zawsze zapobiega coraz częstym stresom cieplnym. Powinna posiadać dodatkowe rozwiązania i wspólnie z odpowiednim zarządzaniem stadem dostosowywać się do zmieniających warunków klimatycznych w Polsce. Oczywiście nie mamy wpływu na pogodę, ale często możemy skutecznie ograniczać niedogodności związane z upałem. Błędy popełniane przez naszych hodowców usprawiedliwiane są wysokimi temperaturami. W Izraelu natomiast, stres termiczny staje się problemem nr jeden, gdy przy bardzo dużej wydajności krów, długim i gorącym okresie letnim temperatura w cieniu przekracza często 50°C.

Krótki, ale za to intensywny okres letni z falą gorąca, trwającą od 30 do 60 dni, nie jest również ulubioną porą roku dla polskich hodowców bydła mlecznego. Już przy temperaturze nieco powyżej 22°C, szczególnie u krów wysokowydajnych, pojawiają się zauważalne symptomy stresu. Krowy stają się ospałe, ograniczają aktywność ruchową (najwięcej czasu spędzają na leżeniu), szukają cienia oraz świeżego powietrza. Towarzyszy temu charakterystyczne dyszenie oraz ślinienie się. Pocąca się krowa szybko traci wodę, którą musi uzupełniać. W upalne dni spożycie wody przez krowy wzrasta nawet dwukrotnie i osiąga wartość 180 litrów. Słaba adaptacja wysokowydajnych krów do warunków stresu cieplnego przyczynia się przede wszystkim do pogorszenia apetytu. Zwierzęta rzadziej podchodzą do stołu paszowego i krócej przy nim przebywają, pobierają o 10-25% mniej paszy. Gdy jest to możliwe, zmieniają również skład dawki pokarmowej.

Pobieranie pasz włóknistych zwiększa ilość ciepła produkowanego w przewodzie pokarmowym. W stresie cieplnym krowy starają się ograniczyć ilość ciepła powstającego w czasie przeżuwania i fermentacji, dlatego chętniej pobierają pasze treściwe. Przegrzanie organizmu krowy może negatywnie wpływać na procesy namnażania mikroflory w żwaczu, co w konsekwencji przyczynia się do spadku wydajności i jakości uzyskiwanego mleka. W wysokiej temperaturze znacznie gorzej funkcjonuje wątroba; syntezuje zmniejszoną ilość białek odpornościowych, pojawiają się choroby wymion i kończyn, spada wykrywalność rui (nawet do 50%), obniżają się wskaźniki rozrodu, wzrasta brakowanie krów.

Z obserwacji dr. Flamenbauma wynika, że w Polsce na negatywne skutki letnich fal gorąca narażone są szczególnie trzy grupy krów:

  1. Tzw. świeże, w pierwszym trymestrze laktacji podczas lata, będą uzyskiwały o 2-4 kg mleka mniej niż krowy cielące się w pozostałych miesiącach roku (w całej laktacji straty do 800 kg).
  2. Krowy w zaawansowanej ciąży stracą 2-3 kg mleka dziennie w kolejnym szczycie laktacji, kiedy już będzie okres chłodny (strata na poziomie 400 kg w całej laktacji).
  3. Krowy w trakcie procesu inseminacji w okresie letnim 30 dni przed inseminacją i do 30 dni po inseminacji osiągają niższe wskaźniki zapłodnienia w porównaniu z inseminacją w chłodniejsze pory roku. Jeśli nawet się uda zacielić krowę w upalne dni, istnieje większe ryzyko utraty ciąży na wczesnym jej etapie. W wysokowydajnych stadach mlecznych zwierzę ukierunkowane jest na produkcję mleka i na to przeznacza pobieraną energię oraz substancje budulcowe. Nie zawsze wystarczają one na właściwy rozwój zarodka czy płodu, który nie jest priorytetem dla organizmu. Zachowanie takie widać w czasie upałów, kiedy spada pobieranie paszy (mniej energii) i nasila się walka ze stresem temperaturowym. W niektórych krajach rezygnuje się w czasie upałów z inseminacji krów o wysokiej produkcji mleka. Unasiennia się wyłącznie jałówki, którym upał zdecydowanie mniej szkodzi, oraz sztuki o niskiej wydajności. Przy utrzymujących się przez dłuższy czas upałach cierpią również osobniki męskie, u których spada libido oraz pogarsza się jakość nasienia.

Krowy zasuszone też nie lubią gorących dni. Produkcja ciepła u nich jest mniejsza niż w laktacji, ale zmiana żywienia i zbliżający się poród sprawiają, że zwierzęta te są równie bardzo wrażliwe na wysokie temperatury. Brak pomocy człowieka w tym krytycznym czasie może powodować przedwczesne porody, słabszą siarę, niższą wagą urodzonych cieląt i mniejszą ich żywotność.

W rozwiązaniu problemu stresu cieplnego może być pomocna genetyka. Wyodrębnienie genów odpowiedzialnych za stres i termoregulację pozwoli w przyszłości na odpowiednią selekcję i modyfikację. Wobec mało realnego krzyżowania wysokomlecznego bydła z bydłem ras gorącego klimatu (brahman, zebu) – mniej wrażliwym na wysokie temperatury, pozostaje nam obserwacja zwierząt i pomoc w przetrwaniu stresu cieplnego.

Okres upałów choć o różnym nasileniu ma miejsce niemal każdego lata. Zgodnie z zapowiedzią klimatologów trzeba się z tym liczyć w każdym następnym roku i przygotować takie zmiany od strony technologicznej i organizacyjnej, które pozwolą wyeliminować lub ograniczyć straty w gospodarstwie.

Pierwszym środkiem zaradczym w przypadku bydła przebywającego w oborze jest zwiększona wentylacja (poprzez szeroko otwarte drzwi i okna, a najlepiej ruchome kurtyny), która usuwa zużyte powietrze w sposób naturalny, obniżając jednocześnie temperaturę. Jeśli to nie pomaga, a temperatura nadal rośnie, wówczas należy krowy dodatkowo aktywnie chłodzić za pomocą wentylacji mechanicznej, gdzie ciąg powietrza wytwarzany jest przez wentylatory. Instalowane coraz częściej wentylatory mieszające zapewniają skuteczną cyrkulację ciężkiego powietrza w budynku inwentarskim. Umieszczane pionowo nad rzędami legowisk i nad stołem paszowym kierują strumień powietrza wzdłuż budynku. Bardzo duże wentylatory horyzontalne o niskich kosztach eksploatacyjnych oraz wentylacja tunelowa to kolejne możliwości wspomagania wentylacji, stosowane w zależności od wielkości obory.

Kiedy nasila się gorączka, dodatkowy efekt chłodzenia możemy osiągnąć poprzez montowanie zraszaczy powietrza, które rozpylają wodę bezpośrednio nad zwierzętami. System ten zainstalować można przy stole paszowym (nie nad nim), przy wyjściu z hali udojowej albo też przy drzwiach i bramach obory. Krople wody zwilżają sierść zwierzęcia i w fazie wysychania następuje właściwe chłodzenie. Konsekwentna zmiana między krótkim rozpylaniem (około 3 minuty) a wietrzeniem (około 12 minut) przynosi korzystne rezultaty przy temperaturach powyżej 24°C, względnej wilgotności powietrza poniżej 70% i automatycznej regulacji. Wyniki badań potwierdzają, że najlepsze efekty chłodzenia daje zraszanie z dobrze rozwiązaną wentylacją, a krowy przy wydajności mlecznej 11 tysięcy litrów dają w laktacji więcej o około 800 litrów mleka niż bez chłodzenia, z wyższą zawartością tłuszczu oraz białka. Jeśli krowy przebywają na okólniku, musi on być wyposażony w strefę cienia lub częściowo zadaszony. W gospodarstwach, gdzie prowadzi się wypas pastwiskowy, warto wypędzać zwierzęta wcześnie rano, a tam gdzie to możliwe wypasać w nocy.

W czasie panujących upałów bezwarunkowo należy udostępnić zwierzętom w sposób ciągły i bezawaryjny duże ilości wody. Niedoceniana rola wody w wielu przypadkach odbija się na zdrowiu i wydajności. Często rolnicy zapytani o dostęp zwierząt do wody odpowiadają, że poidła są i piją ile chcą. Mniej uwagi poświęca się jednak czystości wody, szybkości przepływu, temperatury, dostępności do niej, odległości poidła od stołu paszowego oraz miejsca zamontowania. W upalne dni krowy w oborach wolnostanowiskowych gromadzą się przy poidłach. Zastanowić się trzeba nad zorganizowaniem dodatkowych punktów pojenia (najlepiej w miejscach zacienionych), tym bardziej, że starsze krowy często nie dopuszczają pierwiastek i świeżo wycielonych krów do wody i lizawek tam umieszczonych. W przypadku obór wiązanych jedno poidło winno przypadać na 1 krowę. Spożycie wody przez zwierzę w upalne dni podwaja się, gdy zadbamy o jej jakość i warunki pojenia.

Wiedza, którą warto posiadać na temat stresu cieplnego krów, może być wykorzystywana również w przypadku zastosowania odpowiedniej techniki żywienia. Jego przemodelowanie powinno minimalizować spadek spożycia pasz. Dzięki właściwemu zbilansowaniu dawki pokarmowej oraz odpowiednim jej zadawaniu, możemy zmniejszyć negatywny wpływ upałów na samopoczucie zwierząt, a przez to na ich wydajność, zdrowie i rozród. Przy zmniejszającym się spożyciu pasz objętościowych nie należy przesadzać z udziałem pasz treściwych, aby nie zachwiać proporcji między nimi. Do stresu cieplnego w gorące letnie dni dochodzą problemy związane z jakością kiszonek, sianokiszonek z traw i lucerny. Dlatego warto sprawdzić, czy pasza ma właściwy zapach, czy się nie zagrzewa i czy nie ma w niej grzybów i pleśni.

W okresie letnim przy zadawaniu pasz należy przestrzegać następujących zaleceń:

  • karmienie zawsze świeżo przygotowywanymi paszami;
  • częstsze zadawanie paszy, nawet trzykrotnie w ciągu dnia pozwala ograniczyć sortowanie pasz, zapobieganie ich wysychaniu oraz zachęca do częstszego przebywania krów przy stole paszowym;
  • staranne mieszanie TMR-u, często z dodatkiem wody, co zmniejsza możliwości sortowania;
  • stosowanie dodatków melasopochodnych w celu zmniejszenia ryzyka przesuszenia się TMR-u oraz preparatów przeciw zagrzewaniu na stole paszowym;
  • staranne czyszczenie całego obszaru stołu paszowego i płaszczyzny oddzielającej go od ganku obornikowego czy legowiskowego (psujące resztki paszy i niedojdy);
  • dokładne wybieranie kiszonek z silosów przez zastosowanie odpowiedniego sprzętu.

Układając dawkę pokarmową na czas upałów należy uważnie liczyć zawartość węglowodanów, dla których graniczne wielkości to:

  • NDF – nie mniej niż 27%,
  • ADF – nie mniej niż 18%,
  • NFC – nie więcej niż 42%.

W okresie tym do przebudowania żywienia krów mlecznych pomocny jest tłuszcz paszowy. Dodatek tłuszczu powoduje większą koncentrację energii, która jest o około 2,25 razy większa od energii jaką niesie ze sobą skrobia. Ogólna ilość tłuszczu w dawce nie może przekraczać granicy 7,5%, gdzie 5% stanowi tłuszcz surowy, a pozostałe 2-2,5% to obojętny dla środowiska żwacza tłuszcz chroniony. Powstawanie mniejszych ilości ciepła w czasie metabolicznych przemian tłuszczów w stosunku do przemian cukrów pozwala złagodzić stres temperaturowy, który najbardziej odczuwają krowy wysokowydajne w pierwszych 100 dniach laktacji.

W czasie upałów warto też zwiększyć poziom niektórych związków mineralnych. Intensywnie pocąca się krowa wydala ze swojego organizmu nie tylko wodę, ale także elektrolity, czyli sód i potas. Obserwujemy wtedy większe pobieranie lizawek solnych, których nie powinno zabraknąć w żadnej grupie technologicznej zwierząt (w oborze, cielętniku, na wybiegu czy pastwisku). O ile uzupełnienie sodu jest proste, to z potasem nie jest już tak łatwo. Ci, którzy skarmiają lucernę, wysłodki buraczane czy melasę mogą się mniej martwić, bo pasze te zawierają sporo potasu. Przy zwiększonej ilości K, który jest antagonistyczny w stosunku do magnezu, należy uzupełnić dawkę pokarmową tlenkiem magnezu (30-50 g). W okresie tym na znaczeniu zyskują też mieszanki mineralno-witaminowe „na upały” z zawartością takich mikroelementów jak: Zn, Se i Cu – ze względu na ich pozytywny wpływ na zdrowotność gruczołu mlekowego oraz stymulację systemu immunologicznego (Zn i Cu).

Produkcja mleka prowadzona na odpowiednim poziomie wymaga solidnej pracy, znacznych nakładów finansowych, czasu i zaangażowania przez cały rok. Uchybienia w systemie zarządzania stadem, szczególnie w okresie letnim mogą przyczynić się do dużych strat, które nie tak łatwo nadrobić. Warto więc posiadać wiedzę na temat potrzeb zwierząt oraz sposobów łagodzenia stresu cieplnego, by móc podejmować właściwe działania, tym bardziej, że upały powracają każdego lata i są coraz dłuższe.

Efektywna produkcja bydła uzależniona jest w decydującym stopniu od statusu zdrowia stada już w momencie jego tworzenia. Utrzymanie przez cały czas stada na wysokim poziomie zdrowotnym wymaga od hodowcy niemało wysiłku we wdrażaniu, a następnie w konsekwentnym przestrzeganiu zasad biobezpieczeństwa. W działaniach tych niezbędna jest pomoc lekarza weterynarii, który znając zdrowotność stada stosuje odpowiedni plan profilaktyczny oparty na szczepieniach, jak również niezbędne jest prowadzenie właściwej izolacji i aklimatyzacji w odniesieniu do sztuk przybyłych do gospodarstwa. Taka opieka nad stadem poprawia zdolność układu odpornościowego krowy, chroni przed infekcjami, a sprawny układ immunologiczny pozwala jej zwalczać mikroorganizmy chorobotwórcze, w tym groźne bakterie i wirusy.

Zakaźne zapalenie nosa i tchawicy (IBR) oraz wirusowa biegunka bydła i choroba błon śluzowych (BVD/MD) są szeroko rozpowszechnionymi schorzeniami na całym świecie. Jak pokazują badania w naszym kraju, zakażonych jest ponad 50% stad. Są to choroby, które stanowią jedną z głównych barier rozwoju stada, zazwyczaj brak jest typowych objawów, na podstawie których można podejrzewać zainfekowanie zwierząt. To podstępne działanie wirusów nie alarmuje hodowców i w szybkim tempie atakuje zwierzęta bez wiedzy właściciela. Dotyczy to zarówno gospodarstw produkujących żywiec wołowy, jak i mleko, jednak uwaga moja skupiona będzie na stadach mlecznych, ponieważ u nas właśnie z tych obór pochodzi większość materiału opasowego. Zakupów odsadków dokonuje się niekiedy z wielu małych gospodarstw, gdzie często świadomość problemu chorób bydła mlecznego, zarówno wśród hodowców, jak i lekarzy, powoduje ogromne straty. Dostęp osób do krów należy ograniczać, a weterynarze, inseminatorzy, doradcy żywieniowi oraz personel zatrudniony do pracy w gospodarstwie powinni zabezpieczać stada przed wniknięciem chorobotwórczych patogenów. Niedopuszczalne jest np. brak ubrania ochronnego czy kilkukrotne stosowanie sprzętu jednokrotnego użytku. Rolnik nie może dopuścić do pojawienia się na fermie zakaźnych czynników chorobotwórczych, a w przypadku ich wystąpienia, hodowca z lekarzem weterynarii opracowują własny program profilaktyki, który przyczyni się do ograniczenia, a być może do całkowitego wyeliminowania choroby ze stada. Najczęściej z takich ferm, gospodarstw mlecznych, a nie z targowisk, należy kupować cielęta. Od ich właścicieli możemy uzyskać znacznie więcej informacji nie tylko o nabywanym osobniku, ale o całym stadzie, z którego pochodzi. Cielęta z farm mlecznych mają mniejsze problemy zdrowotne niż te z targowisk, które często są dostarczane w nieodpowiednich warunkach. Transportowane najczęściej w większych partiach z jednej farmy nie mają styczności z cielętami innego pochodzenia, a tym samym są mniej narażone na działanie chorobotwórczych patogenów. Tak więc hodowcy powinni być podwójnie zmotywowani do monitorowania chorób zakaźnych w swoich stadach krów mlecznych. Obecnie choroby te nasilają się. Z wyjątkową konsekwencją atakują bydło i niweczą efekty wieloletniej pracy.

W przypadku wykrycia chorób zakaźnych znajdujących się na liście zwalczanych z urzędu, przepisy bardzo ściśle określają, jak należy postępować. W odniesieniu do takich chorób jak: gąbczasta encefalopatia bydła (BSE), choroba niebieskiego języka, enzootyczna białaczka bydła, gruźlica czy bruceloza obowiązkowo należy wybrakować i zutylizować wszystkie sztuki w stadzie, w tym przeprowadzić gruntowną dezynfekcję miejsca ich przebywania. Poniesione straty, jakie dotknęły właściciela stada, są w takiej sytuacji rekompensowane. Niestety IBR/IPV oraz BVD/MD objęto tzw. monitoringiem biernym. Sprowadza się to do tego, że podlegają obowiązkowi rejestracji i każdy hodowca, lekarz weterynarii czy laboratorium mają obowiązek zgłosić ich wystąpienie do powiatowego lekarza weterynarii. Dlatego hodowcom, którzy podejmują decyzję o badaniu zwierząt, zaleca się zwrócić uwagę na choroby, które nie podlegają obowiązkowi zwalczania z urzędu. Straty, jakie one powodują, wielokrotnie przekraczają koszty badań, szczepień czy profilaktyki. Należy pamiętać, że rozwój chorób zakaźnych w stadzie jest bardzo dynamiczny, wymagający wnikliwej diagnostyki, bez której nie wyzbędziemy się problemów z rozrodem, biegunkami i chorobami górnych dróg oddechowych.

Wirus zakaźnego zapalenia nosa i tchawicy (IBR/IPV) atakuje bydło, a także owce, kozy oraz dzikie przeżuwacze. Zakażeniu może ulegać bydło w każdym wieku, dochodzi do niego przez kontakt bezpośredni ze zwierzętami chorymi, kontakt płciowy, inseminację nasieniem zawierającym wirus IBR/IPV, paszę zanieczyszczoną wirusem, drogą kropelkową, przez narzędzia używane do obsługi zwierząt. Należy podkreślić, że buhaje w polskich stacjach unasienniania zwierząt są wolne od zakażenia wirusem IBR/IPV od 1988 roku, a wszystkie produkujące nasienie są kontrolowane laboratoryjnie raz do roku. Jednak wysoki stopień zakażenia stad wynika z niekontrolowanego obrotu ejakulatem. W większości państw UE fermy, które prowadzą program uwalniania od zakażenia, sprzedają nierzadko do Polski wybrakowane zwierzęta jako pełnowartościowy materiał po okazyjnej cenie (co powinno zastanowić kupującego). Wirus mogą przenosić także osoby obsługujące zwierzęta oraz środki transportu przybywające na teren fermy. Wyróżnia się różne podtypy tego wirusa, atakują one układ oddechowy – zapalenie nosa i tchawicy z zapaleniem spojówek, układ rozrodczy samic – zapalenie sromu i pochwy, układ rozrodczy samców – zapalenie napletka i żołędzi prącia. IBR/IPV najczęściej nie zabija, ale przynosi ogromne straty ekonomiczne. Charakterystyczną cechą zakażenia jest tzw. latencja, czyli bezobjawowe bytowanie wirusa w organizmie zwierząt, które wcześniej przechorowały. Jest to jedna z cech zakażeń herpeswirusami, gdzie zakażenie ostre przechodzi w stan zakażenia latentnego i wtedy naprzemiennie po reaktywacji następuje czas wydalania wirusa z organizmu. Zwierzęta raz zakażone pozostają na całe życie nosicielami i źródłem zakażenia. Uaktywnienie zakażenia i siewstwo zachodzi najczęściej w określonych warunkach, najczęściej kiedy zwierzę jest osłabione, przebywa w nieodpowiednich warunkach, nie radzi sobie z otoczeniem, jest w stresie. Od tego, ile sztuk i jak ostro przebiegnie choroba w obszarze rozrodu, ronienia, wydajności czy np. przyrostów masy ciała cieląt, zależeć będą poniesione straty w gospodarstwie. W jednym z badanych stad, do którego wprowadzono zakażone wirusem IBR/IPV jałówki, zakażenie przeniosło się na krowy, zaczęły one chorować, prawie wszystkie matki uległy zakażeniu, wydajność mleczna spadła z 8200 kg do 2300. Właściciel poniósł ogromne straty i znalazł się w trudnej sytuacji, a jeszcze trzeba było spłacać kredyt zaciągnięty na zakup trefnych jałówek. Stąd stada wolne od zakażenia IBR/IPV trzeba za wszelką cenę chronić przed zawleczeniem tego wirusa.

Wirus wywołujący IBR najczęściej nie wykazuje wyraźnych, typowych objawów chorobowych. U osobników silnie zainfekowanych, w przypadku zakażenia górnych dróg oddechowych, u bydła pojawia się gorączka (41-42°C), utrata apetytu, wyciek z nosa śluzowo-ropny, do tego dołącza się zapalenie spojówek i silne ślinienie zwierzęcia. Dalej zakażenie rozprzestrzenia się na krtań, tchawicę i płuca, czego konsekwencją jest kaszel, nasila się też duszność. Objawy te dotykają kilku zwierząt w stadzie, które słabo jedzą, mają biegunkę i spada nieco ich wydajność mleka. Do powyższych niedomagań mogą równolegle dochodzić zamieranie zarodków i poronienia. Nasilenie poronień notowane jest w ostatnich 3. miesiącach ciąży, chociaż występować mogą w każdym jej okresie. W stadach świeżo zainfekowanych poronienia występują na poziomie 25% po upływie od 3 do 4 miesięcy od zakażenia i przechorowania postaci oddechowej. Ze względu na tak odległy okres czasu trudno skojarzyć sobie, że stado atakuje IBR/IPV. U cieląt choroba przebiega odwrotnie, z dróg oddechowych przenosi się do gardła i przełyku. Utrudnione połykanie powoduje zapalenie płuc, następnie obserwuje się biegunkę, która prowadzi często do upadku cieląt.

W przypadku zakażenia podtypami wirusa IBR czy to górnych dróg oddechowych, czy też układu rozrodczego samic i samców po okresie choroby, ustania lub złagodzenia objawów klinicznych, materiał genetyczny wirusa pozostaje w formie latentnej. Wirus czeka i jeśli nastąpi okres osłabienia zwierzęcia, znowu zaczyna się namnażać, co jest początkiem choroby. W tym czasie wzrasta liczba przeciwciał, organizm zwierzęcia eliminuje wirusa częściowo, ponieważ znowu przybiera formę utajoną hamując wytwarzanie przeciwciał, i koło się zamyka. Wirusa IBR okresowo sieje każde zakażone zwierzę, do końca swojego życia. Zwierzę latentnie zakażone może wydalać wirusa w odstępach kilkudniowych do kilku miesięcy. Zarówno stan zakażenia latentnego, jak i naprzemiennie wydalanie wirusa z organizmu (siewstwo) powodują, że zwalczanie IBR jest niezwykle trudne, a choroba może utrzymywać się w stadzie przez wiele lat.

Badania wirusologiczne, dzięki którym można rozpoznać IBR, należy wykonywać jak najszybciej po pojawieniu się pierwszych objawów w ostrej fazie choroby. W przypadku braku objawów klinicznych, trzeba przeprowadzić badanie serologiczne na obecność przeciwciał. Wynik dodatni w tym badaniu potwierdza, że zwierzę przebyło postać ostrą zakażenia i najprawdopodobniej jest w stadium zakażenia latentnego. Zwierzęta takie należy jak najszybciej izolować od stada, aby zapobiec zakażeniu się kolejnych osobników. Większa liczba krów dodatnich świadczy o dużej latentności w stadzie.

Najlepszym sposobem na zwalczanie wirusa jest wyeliminowanie wszystkich zakażonych zwierząt, jednak jest to zwykle najdroższa metoda, którą można realizować, gdy bezobjawowe zakażenie nie przekracza 10%. Strategia ta, najbardziej skuteczna, stosowana jest w Skandynawii – ,,badanie i eliminacja”, czyli selekcja zwierząt serologicznie dodatnich bez towarzyszących im szczepień. Kiedy skala problemu jest dużo większa, podejmuje się szczepienie, dotyczy to hodowców na terenie Węgier, Słowacji, Czech, Francji, Belgii, Holandii i częściowo Niemiec. Nie uwalnia ono zwierzęcia dodatniego od zakażenia, ale znacząco redukuje siewstwo, co zmniejsza krążenie wirusa w stadzie. Szczepienie chroni głównie zwierzęta zdrowe, jeśli jednak zachorują, objawy są łagodniejsze, a i straty produkcyjne mniejsze. Kilkuletnie szczepienia, remont stada oraz ochrona przed zakażeniem z zewnątrz może uwolnić fermę od niebezpiecznego wirusa zakaźnego zapalenia nosa i tchawicy. Jest to możliwe przy konsekwentnym działaniu hodowcy z lekarzem weterynarii, który określi kierunek działania w celu osiągniecia statusu stada wolnego od IBR.

Dzięki prowadzonym od 1980 roku programom zwalczania IBR/IPV, w wielu krajach świata, a także prawie we wszystkich krajach europejskich, następuje stopniowe ograniczenie krążenia wirusa w populacji bydła. Krajami wolnymi od IBR/IPV są Dania, Szwajcaria, Austria, Finlandia, Szwecja, Niemcy (niektóre regiony), Włochy (prowincja Bolzano). Obecnie większość krajów europejskich od dłuższego czasu prowadzi obowiązkowe lub dobrowolne programy w zakresie zwalczania i kontroli zakażeń wirusem, przy zastosowaniu różnych strategii. W Polsce dopiero od 2010 roku prowadzone są badania monitoringowe w kierunku IBR, a po wielu latach dyskusji od przygotowania programu zwalczania chorób zakaźnych zwierząt niepodlegających w Polsce obowiązkowi zwalczania, program uzyskał w końcu akceptację poprzez rozporządzenie resortu rolnictwa. Rozporządzenie to wprowadzono 4 sierpnia 2017 roku, a obowiązuje od 1 stycznia 2018 roku i wskazuje sposób realizacji dobrowolnego programu zwalczania BVD oraz IBR opartego na doświadczeniach krajów europejskich.

Po zapoznaniu się z zakaźnym zapalaniem nosa i tchawicy, kolej na równie bardzo podstępną i niebezpieczną wirusową biegunkę bydła i chorobę błon śluzowych (BVD/MD).

Głównym źródłem zakażenia bydła wirusem BVD/MD są zwierzęta trwale zakażone (PI). Trwałe zakażenie rozwija się wyłącznie u płodów, gdy w wyniku zakażenia ciężarnej samicy dochodzi do przełamania bariery łożyska i wirus trafia do płodu. Taki płód między 40. a 120. dniem ciąży nie wytworzył jeszcze przeciwciał i w jego organizmie rozwija się stan immunotolerancji wobec wirusa BVD/MD. Jeśli ciąża zostanie donoszona, cielę urodzi się jako osobnik trwale zakażony, który stale wydala wirusa ze wszystkimi wydzielinami i wydalinami. Zjawisko to występuje rzadko, średnio obejmuje ok. 1% populacji w danym kraju i ok. 0,5-2% w stadzie. W przypadku zakażeń ciężarnych matek dochodzi również do wczesnej zamieralności zarodków i ich resorpcji, późnych poronień, niedorozwoju narodzonych cieląt. Wśród cieląt PI w pierwszych dwóch latach życia notuje się 50% śmiertelność. Często chorują, są wątłe, słabo przyrastają i są mniejsze od swoich rówieśników. Można je wykryć w grupie cieląt oraz jałówek. Są też osobniki trwale zakażone, które nie różnią się od pozostałych. Żyją, dorastają, wydają potomstwo, powodując powstawanie dalszych PI. Przykładem może być kilkunastoletnia krowa, która siała wirusa będąc cały czas trwale zakażonym osobnikiem. Usunięcie jej ze stada kilka lat wcześniej mogłoby wyeliminować najprawdopodobniej problemy m.in. z rozrodem, które były na fermie. Takie zwierzęta zidentyfikować można jedynie przez badania: wirusologiczne, które jest dodatnie, oraz serologiczne – najczęściej ujemne. Należy pamiętać, że w celu wykrycia i wyeliminowania osobników trwale zakażonych, trzeba zbadać całe stado. Korzyścią płynącą z uwolnienia stada od BVD/MD jest trwała eliminacja wirusa i fakt, że pozostaje tylko nieprzerwany nadzór oraz dokładne jego monitorowanie.

Najbardziej skuteczną drogą zakażania jest bezpośredni kontakt z siewcami (wystarczy 1 godzina), a także pośrednio przy zabiegach weterynaryjnych i zootechnicznych, przez powietrze, pasze itp. Zainfekowane zdrowe zwierzę zaczyna borykać się z przejściowym obniżeniem odporności, które trwa średnio do 2 tygodni. Wtedy wiele obecnych w organizmie bakterii i wirusów przystępuje do zmasowanego ataku. Takie zwierzęta nigdy nie ulegają trwałemu zakażeniu, a jedynie przechodzą fazę infekcji związaną z kilkudniowym siewstwem zarazka BVD/MD i wytworzeniem odporności w postaci przeciwciał neutralizujących ten wirus. Zdarza się, że choroba od samego początku ma ciężki przebieg, szczególnie kiedy zawodzi dobrostan (zagęszczenie, mikroklimat). Pojawia się gorączka, biegunka (czasem z krwią), zapalenie płuc, nieco spada wydajność zwierząt, notuje się nagłe upadki w granicach 10%. Są to osobniki, które mogą stanowić drugie źródło zakażenia zwierząt na fermie bydła, jednak siła wydalanego wirusa jest niska, a okres siewstwa trwa zazwyczaj kilka dni. Tak zaalarmowany hodowca powinien szybko reagować, sprowadzając na fermę lekarza weterynarii. Bardziej poważne konsekwencje niesie ze sobą zakażenie ostre buhajów. W tym przypadku stwierdzono możliwość wydłużenia okresu wydalania wirusa z nasieniem nawet do 6 miesięcy.

Około 80% przypadków zakażeń BVD przechodzi bezobjawowo i straty ekonomiczne z tym związane nie są szczególnie wysokie. Straty jednak mogą być znaczące, gdy nastąpi osłabienie odporności organizmu (immunosupresja), a brakowanie i koszty z tym związane oznaczają wydatki porównywalne przy zwalczaniu zapalenia wymienia w stadzie bydła mlecznego. Zachorowania o najcięższym przebiegu dotyczą najczęściej cieląt i jałówek. Problemy dotykające cielęta to:

  • rodzenie się słabych podatnych na wtórne infekcje głównie układu oddechowego i pokarmowego;
  • występowanie wad wrodzonych typu niedorozwój móżdżku, wodogłowie, zaćma, zwyrodnienie siatkówki, potworkowatość, skąpe owłosienie, wyłysienie, opóźnienie wzrostu, zwolniony rozwój kości, niedorozwój szpiku kostnego;
  • zwiększona liczba zejść śmiertelnych w pierwszym roku życia;
  • krwawienie w wyniku zmniejszonej krzepliwości krwi.

Stado wolne, szczególnie w przypadku zakażenia wirusem BVD/MD (dotyczy też innych chorób zakaźnych), to dopiero połowa sukcesu. Pełen sukces osiąga się poprzez ciągłe zapobieganie i odcięcie naszego gospodarstwa od zarazków z zewnątrz. Nawet w stadach wolnych od siewców zapobieganie nowym zakażeniom jest bardzo czasochłonne i kosztowne. Świadomość hodowców bydła, że zwalczanie zakażenia wirusowej biegunki bydła i choroby błon śluzowych jest procesem ciągłym, wymagającym nieprzerwanego nadzoru, ma ogromne znaczenie ekonomiczne dla ich gospodarstwa. Codzienny monitoring kliniczny, obserwacja zachowania zwierząt, wyników produkcyjnych oraz kontrolne badania laboratoryjne pozwalają wychwycić i skutecznie wyeliminować zagrożenia chorób zakaźnych w stadzie. Działania te powinny obejmować wszystkie grupy wiekowe zwierząt na fermie, poczynając od cieląt, kończąc na krowach. Zatem sukces uwolnienia stada od BVD/MD zależy nieomal w 100% od właściciela zwierząt, współpracującego z lekarzem weterynarii.

Czynniki sprzyjające zakażeniu, w przypadku ferm wolnych od powyższej choroby, to m.in. częste wizyty osób trzecich, pojazdy zaopatrujące gospodarstwo w pasze czy inne niezbędne środki, sąsiednie pastwiska, a najczęściej brak kwarantanny przy zakupywaniu zwierząt. Znaczny stopień brakowania w niektórych stadach bydła mlecznego, spowodowany wysoką wydajnością okupioną pogorszeniem wskaźników rozrodu i krótkim okresem eksploatacji, zmusza hodowców do częstych zakupów zwierząt. Dotyczy to zdarzeń losowych, jak również wiąże się z zasiedleniem nowo pobudowanej obory. Trudno tutaj ograniczyć ruch w oborze do jednego kierunku i utrzymać stado zamknięte (nie wprowadza się żadnych osobników, a te wyprowadzone ze stada nie mają do niego powrotu). Dlatego zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego stada ma ścisła kontrola każdego przypadku wprowadzenia zwierząt z zewnątrz. Hodowca nie zawsze wie, czego należy oczekiwać w świadectwach zdrowia (zwykle jest to wynik badania klinicznego zwierzęcia kupowanego, a powinien być badania laboratoryjnego z poświadczeniem, że pochodzi ze stada wolnego od chorób zakaźnych).

Dlatego podstawową zasadą stosowaną przez kupującego powinno być ustalenie statusu zdrowotnego nabywanych zwierząt przed ich zakupem i kupowanie ich od sprawdzonego dostawcy. Niezależnie od ceny bydła, konieczne jest żądanie od sprzedającego potwierdzenia, że jest ono wolne od chorób zakaźnych, w tym od BVD/MD czy IBR/IPV. Sytuacja idealna jest wtedy, gdy podczas przybycia zwierząt do nowego stada obecny jest lekarz. Sprawdza on dokumentację, przeprowadza wywiad (żąda kartę jałówki krowy, certyfikat cielności), dokonuje wpisu po oględzinach i badaniu zwierząt. Po tych czynnościach zwierzęta powinny odbywać kwarantannę, w czasie której poddawane są obserwacji oraz szczepieniom zgodnie z programem szczepień stada, do którego wejdą. Kwarantanna musi trwać minimum 2 tygodnie, optymalnie 4-6 tygodni w pomieszczeniach (najlepsze izolatki) umożliwiających odseparowanie nowo przybyłych z zewnątrz osobników. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy zwierzę pochodzące z zakupu – cielę, jałówka czy też dorosła sztuka, które nie posiadały wszystkich badań wykluczających nosicielstwo patogenów chorobotwórczych, trafia od razu do stada produkcyjnego. W tym przypadku jesteśmy zmuszeni przetrzymać takie osobniki do momentu otrzymania wyników badań uzupełniających, potwierdzających ich status zdrowotny.

Podobnie jak w przypadku IBR/IPV, wiele krajów UE podjęło trud zwalczania BVD/MD. Pierwsze systematyczne programy, mające na celu eliminację wirusa BVD, zostały wprowadzone w latach 1993-1994 na terenie Danii, Finlandii, Norwegii i Szwecji. Jak większość nie były to programy obowiązkowe, wdrażano je jako dobrowolne. Zasady realizacji były różne, w krajach skandynawskich badano i eliminowano zwierzęta PI, za które przysługiwała rekompensata, w innych natomiast krajach wprowadzano szczepienia bez eliminacji osobników trwale zakażonych. W Niemczech pierwsze regionalne programy dobrowolnej kontroli rozpoczęto w 1988 roku. Podejmowano tam łączenie badań i usuwanie osobników trwale zakażonych – PI i szczepienia. Tam program zwalczania wirusa biegunki i choroby błon śluzowych wszedł w życie o siedem lat wcześniej niż w Polsce. Jeżeli decyzje o uwolnieniu stada od BVD oraz IBR przez naszych hodowców nie zapadną jak najszybciej, to kraje europejskie, które ukończyły lub kończą wdrożone programy zgodnie z przepisami unijnymi, mogą wprowadzić ograniczenia i pojawi się problem w eksporcie naszych zwierząt, nasienia zarodków oraz białego surowca. Przy braku mleka na rynku surowiec znajdzie nabywcę, natomiast przy nadwyżce będą wymagane certyfikaty, że pochodzi on ze stad wolnych od opisanych wyżej chorób zakaźnych.

Od 19 lutego 2018 r. ruszył nabór wniosków na „Modernizację gospodarstw rolnych”, obszar D, w ramach poddziałania „Wsparcie inwestycji w gospodarstwach rolnych”, który potrwa do 20 marca. Jeżeli w dniu złożenia wniosku o przyznanie pomocy podmiot posiada certyfikat lub świadectwo potwierdzające uczestnictwo w unijnym lub krajowym systemie jakości, przyznaje się 2 punkty, a co najważniejsze jest to kolejny sposób zwiększenia przychodów ze sprzedaży bydła mięsnego.

QMP (Quality Meat Program) wspiera działania producentów w kierunku uzyskania jednolitych, wysokiej jakości partii żywca wołowego. System ten decyzją Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 20 października 2008 roku został uznany za krajowy system jakości żywności kwalifikujący się do wsparcia.

Właścicielem systemu QMP i znaku QMP jest Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego (PZPBM) – rolnicze zrzeszenie branżowe zarejestrowane w 2005 roku. System QMP jest pierwszym krajowym systemem jakości żywności, który daje konsumentom i sprzedawcom detalicznym gwarancję i podstawę do większego zaufania wobec polskiej wołowiny. Taka wołowina to światowa jakość za polską cenę. System jest otwarty dla producentów bydła mięsnego, wytwórców pasz, przewoźników żywca, przetwórców mięsa, którzy poddają się kontroli niezależnej jednostki certyfikującej (np. jednej z trzech wymienionych w dalszej części artykułu). Jednostka certyfikująca potwierdza, że metoda wytwarzania produktu jest zgodna z wymogami systemu QMP. Producent żywca wołowego po uzyskaniu certyfikatu ma możliwość sprzedaży zwierząt do certyfikowanych ubojni w wyższej cenie.

Poniżej przedstawiam cenniki dla dostaw bydła z gospodarstw posiadających certyfikat QMP, które zadeklarowały dostawy na tydzień 6.

WARIANT I Cena netto – tydzień 6
(obowiązujące w dniach 05.02-11.02.2018)
Byki do 22 mies. U2 15,83
Byki do 22 mies. U3 15,63
Byki do 22 mies. R2 15,13
Byki do 22 mies. R3 15,15
Jałówki do 24 mies. U2 15,67
Jałówki do 24 mies. U3 15,43
Jałówki do 24 mies. R2 14,73
Jałówki do 24 mies. R3 14,69
Jałówki do 24 mies. R4 14,79

Wymagania dla tusz:

  • Klasa E/U/R
  • Otłuszczenie 2/3 (byki), 2/3/4 (jałówki)
  • Waga WBC: 330-450 kg (byki), 260-340 kg (jałówki)
  • Wiek zwierząt: poniżej 22 miesięcy (byki), poniżej 24 miesięcy (jałówki)
  • Pochodzenie bydła: wyłącznie urodzone w Polsce
  • Niedopuszczalne są rasy BB oraz ich krzyżówki
  • Załadunek – minimum 10 sztuk
  • Dopłata do klasy E – 20 gr/kg netto
  • ​Odbiór bydła od zgłoszenia przez PZPBM – jałówki w ciągu 21 dni, byki 60 dni
WARIANT II Cena netto – tydzień 6
(obowiązujące w dniach 05.02-11.02.2018)
Byki do 24 mies. E/U 15,20
Byki do 24 mies. R 14,60
Jałówki do 24 mies. E/U 15,00
Jałówki do 24 mies. R 14,60

Wymagania dla tusz:

  • Bydło do 24 miesięcy
  • Maks. waga tuszy BYK 499 kg
  • Maks. waga tuszy JAŁÓWKA 349 kg
  • Bydło urodzone w krajach: PL, LV, LT, SK, CZ
  • Odbiór bydła od zgłoszenia przez PZPBM w ciągu 14 dni
  • Płatność 14 dni
WARIANT III Cena netto – tydzień 6
(obowiązujące w dniach 05.02-11.02.2018)
Byki do 24 mies. U (WBC pow. 280 kg) 15,00
Byki do 24 mies. U (WBC 240-280 kg) 14,00
Byki do 24 mies. R (WBC pow. 280 kg) 14,80
Byki do 24 mies. R (WBC 240-280 kg) 13,80
Jałówki U (WBC pow. 280 kg) 14,40
Jałówki U (WBC 220-280 kg) 13,80
Jałówki R (WBC pow280 kg) 14,20
Jałówki R (WBC 220-280 kg) 13,60

Wymagania dla tusz:

  • Umięśnienie E, U, R, O+ oraz otłuszczenie 2, 3, 4 wg EUROP
  • Przy otuszczeniu powyżej 4+ tj. 4+ i 5- od ceny za daną klasę odejmowane jest 0,30 gr
  • Minimalna waga tuszy z buhajka i wolca 240 kg, z jałówki 220 kg
  • Tłuszcz twardy i biały lub kremowo-biały
  • Mięśnie i tłuszcz wolne od krwiaków
  • PH mięsa po wychłodzeniu nie może przekraczać 5,8
  • Mięsnie nie wykazują oznak „ciemnego mięsa” (DFD)
  • ​Odbiór z terenu województw: mazowieckie, podlaskie, warmińsko-mazurskie

Informacja o cenach od:
Monika Przeworska
Starszy Specjalista ds. Rozwoju Systemów
Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego
ul. Smulikowskiego 4
00-389 Warszawa
tel. 668 495 304

Dodatkowo właściciel stada może ubiegać się o refundację kosztów poniesionych na certyfikację, składając wniosek do Biura Regionalnego ARiMR w ramach działania „Uczestnictwo rolników w systemach jakości”. Opłata za proces certyfikacji pobierana jest bez względu na ostateczny wynik, tj. niezależnie od tego, czy zostanie podjęta decyzja o wydaniu certyfikatu. Certyfikacji można poddać minimalnie jedno zwierzę. Do systemu mogą przystąpić gospodarstwa ekologiczne lub konwencjonalne chcące utrzymać bydło zgodnie z jego standardami. Jest on dobrowolnym systemem jakości, a uczestnik przyjmuje zasady określone w standardach odnośnie:

  • doboru zwierząt,
  • metod utrzymania,
  • żywienia zwierząt,
  • ochrony środowiska.

Wybór zwierząt – bydło ras mięsnych Limusine, Charolaise, Angus, Hereford, Salers, Simentaler itd. oraz ich krzyżówki – mieszańce mięsne (MM).

Wyższy dobrostan zwierząt – obory wolno wybiegowe bezuwiązowe, systemy grupowe, zalecana dekornizacja i kastracja.

Zapobieganie chorobom – współpraca z miejscowym lekarzem weterynarii, plan kontroli leczenia bydła, prowadzenie stosownych rejestrów zootechniczno-weterynaryjnych.

Żywienie – zależne od typu i rasy zgodnie z zaleceniami standardów opasania systemu QMP.

Pasze, materiały paszowe i mieszanki paszowe wysokiej jakości muszą pochodzić od uczestników systemu QMP lub innego systemu zapewniania jakości zgodnego z normą europejską PN-EN 45011, np. z produkcji ekologicznej.

Środowisko – ogrodzenie zabezpieczające przed sforsowaniem przez zwierzęta, plan zagospodarowania odpadów, ogólny porządek w gospodarstwie, przechowywanie pasz w odpowiednich pomieszczeniach i warunkach, zabezpieczenie jej przed szkodnikami.

Transport bydła do zakładów ubojni musi odbywać się zgodnie z zachowaniem warunków dobrostanu zwierząt.

Ubój musi być dokonany w sposób humanitarny, przy minimalnym stresie oraz zgodnie z wymogami przewidzianymi we wszystkich przepisach i kodeksach postępowania.

Procedura uzyskania certyfikatu potwierdzającego spełnienie wymagań systemu QMP – bydło jest następująca:

  1. Należy wypełnić, podpisać i wysłać wniosek na jeden z adresów:
    EKOGWARANCJA PTRE Sp. z o.o.
    Dąbrowica 185 P k. Lublina
    21-008 Tomaszowice
    tel.: 81 501 68 30
    www.qmpgwarancja.pl
    Biocert Małopolska Sp. z o.o.
    ul. Lubicz 25A
    31-503 Kraków
    tel. 12 430 36 06
    www.biocert.pl
    COBICO Sp. z o.o.
    Przebieczany 529
    32-020 Wieliczka
    tel. 12 632 35 71
    www.cobico.pl
  2. Po przeglądzie wniosku przez pracownika jednostki certyfikującej następuje audyt u producenta – poprawne wypełnienie wniosku jest warunkiem zaplanowania audytu potwierdzającego zgodność produkcji z wymaganiami systemu QMP.
  3. Podczas audytu zostaje sporządzony protokół podpisany przez obie strony – kopię protokołu inspektor zostawia u producenta;
  4. Na podstawie protokołu i dokumentacji będącej w posiadaniu jednostki certyfikującej wydawana jest decyzja o przyznaniu certyfikatu.

Procedura odnowienia certyfikatu jest taka sama jak procedura jego uzyskania.

Cechy różnicujące wołowinę produkowaną w systemie QMP od standardowej produkcji dostępnej na polskim rynku to określona dodatkowa klasa mięsa w systemie EUROP oraz wiek i waga zwierząt. Ze względu na jakość mięsa, obowiązkowe jest jego dojrzewanie, a następnie pakowanie. Wołowina ta wyróżnia się również wyższą kruchością i soczystością, wyrównaną jasną barwą mięsa, pH poniżej 5,8. Konsumenci mogą być pewni, że każdy kawałek mięsa ze znakiem QMP na etykiecie, odznaczać się będzie sprawdzoną, a co najważniejsze powtarzalną jakością. Dzięki współpracy przedsiębiorców i precyzyjnym zasadom produkcji mięsa, konsument ma pewność, że kupi taką wołowinę, jaką lubi.

Regularne obserwacje krów pozwalają na uzyskiwanie cennych informacji, można się o nich dużo dowiedzieć. Kondycja, wygląd zewnętrzny, zachowanie i prawidłowo interpretowane sygnały wysyłane przez zwierzęta pozwalają szybko wyłapać i rozwiązać problemy. Służy to lepszej zdrowotności zwierząt, a tym samym zwiększonej wydajności i opłacalności produkcji. Intensywne systemy chowu i utrzymania charakteryzują się wysokim stopniem mechanizacji, dużym zagęszczeniem oraz niskim nakładem pracy. Dlatego też stale płynąca informacja od krów powinna być wykorzystywana do poprawy ich zdrowia i dobrostanu. Umiejętności obserwacji i oceny zachowań krów mlecznych odbywały się w 2000 roku w Holandii na pierwszych warsztatach dla rolników i doradców, a w 2007 roku utworzono zespół do spraw szkoleń w zakresie „Sygnały krów”, co świadczy o randze tego zagadnienia.

Pierwotnie bydło w stanie dzikim zamieszkiwało lasy, przemierzając duże odległości w poszukiwaniu paszy, wody i miejsc odpoczynku. Poszukiwanie paszy, zachowanie społeczne, pielęgnacyjne itp. odbywają się w ciągu dnia, nocą natomiast bydło przede wszystkim odpoczywa. Zwierzęta te są gatunkiem stadnym, gdzie występuje silna struktura hierarchiczna. Najbardziej zbliżonym dla bydła środowiskiem naturalnym jest pastwisko. Stwarza ono możliwość zaspokojenia potrzeby ruchu i ekspresji wrodzonych form zachowania. Obserwując zwierzęta wolno pasące się, poznajemy ich potrzeby behawioralne. Krowom powinno się zapewnić dużo dobrej jakości paszy i wody, świeże powietrze, odpowiednie legowisko, wygodne stanie i chodzenie. To właśnie daje krowie po przeniesieniu do obory dobre samopoczucie i będzie tym lepsze, im bliższe naturalnemu zachowaniu, które stanowi podstawę do uzyskiwania dobrych wskaźników produkcji.

Prawodawstwo europejskie jest oparte na pięciu prawach zwierzęcia:

  1. Prawo do bycia napojonym, nakarmionym bez oznak niedożywienia.
  2. Prawo bycia wolnym od dyskomfortu.
  3. Prawo do bycia wolnym od bólu, zranień i chorób.
  4. Prawo do uzewnętrzniania swojego normalnego zachowania.
  5. Prawo do bycia wolnym od lęku i chronicznego stresu.

Prowadzenie obserwacji zwierząt należy rozpocząć od największej grupy, następnie mniejszej stanowiącej część tej większej, a w końcu na pojedyncze sztuki.

Do oceny stada zalicza się:

  • rozmieszczenie w pomieszczeniu,
  • korzystanie z korytarzy przepędowych i boksów legowiskowych,
  • przemieszczanie się,
  • zatory,
  • konflikty,
  • jednorodność.

Przy ocenie zwierzęcia punktuje się:

  • bystrość i czujność,
  • połysk i gładkość sierści,
  • czystość,
  • wypełnienie żwacza,
  • uszkodzenia skóry,
  • opuchlizny,
  • ból,
  • zachowanie,
  • postawę i poruszanie się,
  • kondycję,
  • przeżuwanie,
  • szyję,
  • oddychanie,
  • kał,
  • zmiany,
  • inne dodatkowe informacje.

Po wejściu do obory ważne jest pierwsze wrażenie. Jaki jest zapach, ile krów leży, ile stoi, ile przeżuwa, ile pobiera paszę. Blisko 80% krów w stadzie powinno leżeć, ponad 80% krów leżących powinno przeżuwać, ponad 80% stojących powinno pobierać paszę, a mniej niż 20% stojących powinno przeżuwać.

Przyjmuje się orientacyjny czas ruchu i odpoczynku przy całodobowym pobycie w oborze wolnostanowiskowej, który pozwala nam wychwycić odstępstwa od normy:

  • chodzenie ogółem – ok. 2 godz. (zachowanie społeczne),
  • stanie ogółem – ok. 8 godz. (na korytarzu, w dojarni, przy stole paszowym),
  • leżenie ogółem – 14 godz. (przy zachowaniu dobrostanu).

Jeżeli dużo krów stoi na legowisku, powinniśmy zwrócić na to uwagę i zadać sobie pytanie, dlaczego się nie kładą. Analizujmy przyczyny, których może być wiele, np.: nieodpowiednia podłoga, mało ściółki, niewłaściwe rozmiary boksu oraz przegrody. Sprawdźmy również w przysiadzie, czy skład powietrza przy podłożu obory nie jest szkodliwy dla zdrowia zwierząt. Dobrym znakiem jest, gdy krowy w ciągu minuty od podejścia do boksu legowiskowego przyjmują postawę leżącą.

Załzawione oczy, opuchnięte powieki oraz wyciek z nosa mogą być przyczyną niezbilansowanego żywienia, braku odpowiedniej struktury paszy, szkodliwych dla zdrowia gazów w oborze. Zaobserwowany zgarbiony grzbiet sygnalizuje ból, którego przyczyną może być niedawny poród, zapalenie narządów rodnych lub problemy ze stawami i racicami. Jeśli ogon i tylne kończyny krowy lub legowisko są zanieczyszczone odchodami, to dowód na to, że przy wstawaniu coś ją boli (kwasica żwacza) lub mamy źle wypoziomowane stanowisko. ,,Grzbiet dinozaura”, czyli guzy wzdłuż kręgosłupa spowodowane są zbyt wąskim legowiskiem. Błyszczące części metalowe powstają w oborze przez regularne ocieranie się ze względu na brak miejsca. Obserwować, to znaczy mieć na to czas, bez powierzchownego i rutynowego podejścia do odbioru sygnałów wysyłanych przez zwierzęta. Uwagę należy kierować również na miejsca zwiększonego ryzyka. Przykładowo: korytarze spacerowe, ich stan nawietrzni, przegrody paszowe, legowiska. Ważne są przy tym momenty zwiększonego ryzyka: zasuszania, nowe zwierzęta w grupie, ruja, ocielenia, zmiana pasz, przepędzanie stada, zmiana pogody, stres cieplny. Działania wyprzedzające pozwalają złagodzić lub zapobiec problemom bez większych konsekwencji, np. dwa razy dziennie przeprowadzać kontrole wszystkich grup młodzieży i krów zasuszonych.

Zachowanie i interpretacja zachowań krów

Przykładowa interpretacja:

Co widzę ? Jałówki cielne mają uszkodzone stawy skokowe.

Dlaczego tak jest? Kaleczą się leżąc na twardym podłożu. Boksy legowiskowe są za małe.

Co to oznacza? Zwierzęta odczuwają ból w czasie chodzenia, są podatne na stany zapalne. Niechętnie się kładą.

Jeżeli krowa leży dłużej niż inne i niechętnie wstaje, należy podejrzewać bolesną chorobę kończyn. Zdrowe krowy zachowując normalną postawę ciała, chodzą zazwyczaj środkiem korytarza, nosząc głowę wysoko, nie unikają kontaktu z innymi zwierzętami, nie zachowują się agresywnie. Stojące krowy powinny równomiernie obciążać kończyny. Z punktu widzenia krów można również oceniać ich otoczenie: sprawdzić, czy każda z nich ma dostęp do świeżej wody, paszy oraz legowiska.

Ruch jest podstawowym elementem wszystkich zachowań. Chodząc, krowy pobierają paszę, poznają otoczenie i nawiązują kontakty z innymi krowami. Przy planowaniu obory wielkość i konstrukcja stanowiska powinna zapewniać zwierzętom swobodne dokonywanie zmian pozycji (kiedy się kładą, leżą czy wstają). Jeżeli stanowisko utrudnia kładzenie i wstawanie, a legowisko jest niewygodne, krowa może wybrać odpoczynek na korytarzu. Przy stałym dostępie do paszy i stałym oświetleniu w oborze występuje podobny jak na pastwisku rytm odżywiania się. W naturze krowy pasą się przez całą dobę, również w nocy. Dlatego ważne jest, aby krowy mleczne miały swobodny dostęp do paszy przez 24 godziny na dobę. Przed i po doju pobieranie paszy jest najbardziej wzmożone. Jeśli w momencie powrotu z doju krowa nie będzie zainteresowana obecnością i zapachem paszy, to stracimy na pobraniu duże ilości pokarmu, co odbije się na wydajności mlecznej zwierzęcia. Krowa zniechęcona pustym stołem paszowym, szybko się kładzie, co zagraża wniknięciu drobnoustrojów przez niezamknięte przewody strzykowe. Ciekawym zachowaniem krowy jest moment wjazdu maszyny rozdającej paszę – jej wygląd oraz wydawane charakterystyczne przez nią dźwięki. Zwierzę gwałtowne interesuje się paszą i podchodzi szybko do stołu paszowego. Warto więc wykorzystać te skojarzenia krów, poprzez przejazd pustego paszowozu lub podgarnianie paszy na stole paszowym. Ruch taki na ganku paszowym zachęca krowy do pobrania paszy. Większe jej pobranie sprzyja nie tylko wzrostowi produkcji mleka, ale także poprawie zdrowotności. Należy zatem dołożyć starań, aby pobudzić apetyt krów.

Czas zachowań pokarmowych w oborze wolnostanowiskowej to:

  • pobieranie paszy 6 godz. (TMR),
  • przeżuwanie 10 godz.,
  • picie 30 min.

Komfortowe warunki utrzymania są niezbędne aby zwierzę mogło wykazywać normalne zachowanie płciowe. Wśród wielu różnych zewnętrznych objawów rui u krów, jedne są mniej, inne bardziej istotne. Za najbardziej wiarygodne uważa się:

  • odruch tolerancji na pastwisku, wybiegu: sztuki latujące się tworzą oddzielne grupy obskakujące się, będące w szczytowej fazie rui zachowują się biernie, stają nieruchomo, kiedy wpinają się na nie inne osobniki,
  • obecność śluzu rujowego: zwisa ze sromu w postaci sopla o długości około 20 cm, który powinien być czysty, przeźroczysty, ciągliwy bez ropy i krwi.

Do drugorzędowych objawów rui zalicza się m.in.:

  • ogólne zachowanie się samicy: jest niespokojna, bardziej ruchliwa, szuka kontaktu z innymi osobnikami ze stada,
  • obrzmienie warg sromowych: w okresie międzyrujowym są delikatnie pomarszczone.

Objawy są rui łatwe do zaobserwowania w oborach wolnostanowiskowych lub na wybiegach. Krowa w rui może swobodnie zbliżać się do innych osobników, obwąchiwać je i wspinać się na nie. Inne krowy mają również możliwość jej obskakiwania. Obskakiwanie się występuje najczęściej późnym wieczorem i wczesnym rankiem. Problem stanowią ciche ruje, które zwykle są krótkie z nocnymi objawami. Bardzo duże znaczenie ma organizacja obserwacji rui w stadzie czy grupie technologicznej krów Według amerykańskich badań dzienna, jednorazowa obserwacja przez 10 minut była związana z 22% skutecznością, podczas gdy dwukrotna obserwacja przez 20 minut tę skuteczność podwoiła. Zwiększenie częstotliwości do 4 razy w ciągu dnia z jednoczesnym wydłużeniem czasu obserwacji do 60 min podniosło skuteczność wykrywania rui do blisko 90%. Ważne jest też, by pora obserwacji była tak wybrana, aby unikać jednocześnie innych rodzajów aktywności angażujących uwagę zwierząt, jak np.: karmienie, przepędy, zabiegi pielęgnacyjne, zootechniczno-weterynaryjne itp. W związku z tym, że odruch tolerancji nie zawsze jest możliwy do zarejestrowania, duże znaczenie mają drugorzędowe objawy rui.

Krowy wykazują zachowanie pielęgnacyjne, które przejawia się potrzebą lizania. Działa ono uspokajająco po zaniepokojeniu stada i stanowi normalny element behawioru krów. Zwierzęta o podobnej randze społecznej w hierarchii stada liżą się wzajemnie częściej niż zwierzęta różniące się nią. Miejsce w hierarchii zależy od charakteru krowy, jej wieku, wielkości i wagi. Dominują przeważnie krowy starsze, pierwiastki, podporządkowane im są u dołu hierarchii.

Krowy chętnie korzystają z czochradeł i szczotek, często ocierają się o ściany, przegrody oraz wyposażenie obory. Liżą się i drapią same lub dopuszczają do pielęgnacji inne krowy. Zachowanie pielęgnacyjne może zanikać u sztuk chorych, których sierść traci normalny połysk. Objawy te powinny zainteresować hodowcę.

Zachowania eksploracyjne (poznawcze) są w dużym stopniu ograniczone, sprowadzają się do poznawania czegoś nowego w budynku, wprowadzonych dodatkowych krów, zmienionej obsady do obsługi.

Duże i starsze krowy zajmują zwykle wyższe miejsca w hierarchii stada. W oborze wolno stanowiskowej sztuki podporządkowane mają pewną możliwość unikania kontaktów z agresywnymi dominantami. Im bardziej krowy w grupie są do siebie podobne, tym mniej będzie problemów z ich społecznym zachowaniem się. Oddziaływania społeczne są przeważnie najintensywniejsze podczas zadawania paszy i bezpośrednio po doju. Mogą one stanowić również problem, kiedy korytarze są wąskie, a krowy mają trudności z mijaniem się. Wzajemne oddziaływania społeczne stanowią naturalny element zachowania się stada. Ważne jest jednak, aby obora zapewniała odpowiednie warunki, takie jak właściwa przestrzeń żywienia, poidła i wanny z wodą, oraz wygodne legowiska do odpoczynku. Przy dobrych warunkach oborowych wzajemne oddziaływania społeczne będą miały mniejszy wpływ na produkcję mleka.

Krowa to nie tylko „fabryka mleka”, ale żywe, czujące zwierzę, które odpłaci się zwiększoną produkcją za poszanowanie jego naturalnych zachowań.

Nieprawidłowe żywienie, zwłaszcza w okresie okołoporodowym, jest przyczyną występowania chorób metabolicznych w stadach wysokowydajnego bydła mlecznego. Choroby te wpływają na niższą produkcję, obniżenie odporności, zaburzenia związane z rozrodem oraz występowanie wielu innych schorzeń. Odpowiadają one za krótki okres użytkowania krów mlecznych oraz szereg powikłań, prowadzących do wczesnego brakowania zwierząt. Dłuższe użytkowanie krów zdecydowanie obniża koszty związane z remontem stada. Dopóki rolnik jest w stanie utrzymać stałe pogłowie poprzez remont stada własnymi jałówkami, to nie jest jeszcze dramatycznie. W oborach o niskim poziomie brakowania (poniżej 25%) możliwa jest tzw. selekcja dobrowolna związana ze świadomą decyzją hodowcy i może dotyczyć np. wydajności, szybkości oddawania mleka, wieku, budowy wymienia. Tam też sprzedaż materiału remontowego przynosi dodatkowy dochód do produkcji mleka, a jałówki są przyszłością hodowcy.

Dynamiczny wzrost wydajności mlecznej krów powoduje jednak nasilenie się chorób metabolicznych, zwanych często produkcyjnymi. Mają one różny przebieg, od subklinicznego do ostrego i chronicznego. Potrzebne jest tutaj działanie wspólne hodowcy i lekarza weterynarii, które powinno zmienić się z drogiego interwencyjnego na profilaktyczne.

Schorzenia metaboliczne bydła mlecznego to grupa chorób występująca w okresie okłoporodowym lub w tzw. okresie przejściowym, który obejmuje ostatnie trzy tygodnie przed ocieleniem, poród i pierwsze 3-4 tygodnie laktacji. Prawidłowe ,,przeprowadzenie” krów przez ten okres decyduje o zdrowotności, wynikach w rozrodzie, długowieczności, a tym samym wpływa na efekty ekonomiczne gospodarstwa mlecznego. Wśród głównych chorób metabolicznych należy wymienić takie jednostki jak: ketoza, kwasica, porażenie poporodowe, przemieszczenie trawieńca, alkaloza. Te zaburzenia zwiększają również ryzyko wystąpienia innych schorzeń, tj. stanów zapalnych macicy, zatrzymania łożyska, kulawizny, ciężkich porodów czy mastitis. Przy takiej lawinie chorób istotne jest działanie prewencyjne skierowane na konkretne schorzenie metaboliczne.

Ketoza występuje najczęściej i jest najważniejszą z chorób metabolicznych. Charakterystyczne objawy ketozy klinicznej to:

  • utrata apetytu, apatia;
  • spadek wydajności;
  • utrata masy ciała i kondycji;
  • osłabienie przeżuwania;
  •  zaparcia, twarde, suche, pokryte śluzem odchody;
  • spadek motoryki przedżołądków;
  • wyczuwalna woń acetonu w wydychanym powietrzu oraz mleku i moczu;
  • krowa pije brudną wodę, gnojówkę lub zjada ściółkę zanieczyszczoną odchodami;
  • sztywne ruchy, opuszczona głowa, zamknięte powieki;
  • śpiączka, krowa leży z głową ułożoną na tułowiu;
  • może pojawić się ślinienie, zgrzytanie zębami, oblizywanie, zaburzenia równowagi;
  • mleko zawiera dużo tłuszczu (>5%), a mało białka (<3,2%), stosunek tłuszczu do białka >1,5;
  • mleko jest gęste i ma podwyższoną kwasowość;
  • brak owulacji, skłonność do innych chorób i zaburzeń przemiany materii.

Ogólnie można powiedzieć, że ketoza to nienormalnie wysoki poziom związków ketonowych takich jak: kwas β-hydroksymasłowy (BHM), aceton, oraz kwas aceto-octowy we krwi, mleku, ślinie i moczu. W miarę nasilania się procesu chorobowego można wyczuć acetonową woń wydychanego powietrza. Poziom związków ketonowych może być wysoki lub bardzo wysoki, stąd też różne natężenie choroby, która często wiąże się z obniżeniem poziomu glukozy we krwi. Krowa posiada zdolność tworzenia rezerw energetycznych dla organizmu w postaci tłuszczu zapasowego. Wynika to z potrzeby zapewnienia rozwoju płodu oraz gromadzenia siary w wymieniu i jego rozrost. Poród i początek laktacji jest okresem krytycznym dla funkcji życiowych krowy, stanowi różne zagrożenia zdrowotne, głównie w zakresie przemiany energetycznej, mineralnej i odpornościowej. Brak pokrycia zapotrzebowania pokarmowego krowy o wysokim potencjale produkcyjnym zaraz po porodzie prowadzi do ujemnego bilansu energetycznego. Zachwianie więc równowagi miedzy zapotrzebowaniem na energię potrzebną do wysokiej produkcji mleka po ocieleniu a możliwością jej pokrycia wywołuje schorzenie fizjologiczne jakim jest wspomniana wyżej ketoza. Ujemny bilans energii skutkuje deficytem glukozy potrzebnej do syntezy cukru mlekowego – laktozy i zachwiania wszelkich procesów życiowych. Nadmierny deficyt glukozy wynika przede wszystkim z ograniczonych możliwości syntezy w wątrobie oraz niedoboru podstawowych prekursorów kwasu propionowego i aminokwasów glukogennych pochodzących z białka trawionego w jelicie. Istotną przyczyną powstawania ketozy jest znaczne obniżenie pobrania suchej masy paszy na skutek ograniczonego apetytu krów. Pewna utrata apetytu (20-25%) w okresie przejściowym (przed porodem) jest faktem fizjologicznym, który ciężko przezwyciężyć. Wynika ze zmian hormonalnych w jajnikach oraz produkcji przez tkankę tłuszczową hormonu leptyny, jak i ze stresu m.in. spowodowany porodem. Jednak przekroczenie fizjologicznej granicy utraty apetytu wiąże się głównie z nadmiernym otłuszczeniem krów. Krowy ,,zaokrąglone” zwykle tracą apetyt w większym stopniu niż krowy o kondycji prawidłowej. Okres zasuszenia krowa wieloródka powinna rozpocząć w kondycji 3,0-3,25 punktu. Zadbanie o dobrą kondycję krów jest jednym z najtańszych i najefektywniejszych sposobów na zmniejszenie kosztów produkcji mleka.

Dotyczy to wydatków związanych z zapadalnością na choroby metaboliczne oraz zaburzeń w rozrodzie. Przeprowadzone doświadczenia przekonują o dużej zależności miedzy zmienną kondycją (pkt BCS ) a np. lewym przemieszczeniem trawieńca czy ketozą:

Przy BCS 2,75-3,5  BCS 3,25-4,00  BCS pow. 4,00
Lewe przemieszczenie trawieńca  3,1% 6.3% 8,2%
Ketoza 8,9% 11,5% 15,7%

Dlatego szczególnym nadzorem należy objąć krowy w okresie okołoporodowym, gdyż błędy żywieniowe oraz organizacyjne popełnione w tym okresie decydują o ich zdrowotności i dalszym użytkowaniu mlecznym. W ostatnim tygodniu przed wycieleniem i w pierwszym tygodniu laktacji kiedy apetyt słabnie, maleje pobranie suchej masy, we krwi obniża się poziom glukozy, organizm wysokowydajnej krowy poszukuje alternatywnych źródeł energii, rozpoczynając proces nadmiernego, niefizjologicznego uwolnienia rezerw tłuszczowych własnego ciała. Powstające wolne kwasy tłuszczowe dostają się z krwią do wątroby, gdzie powinny być utleniane. Do pełnego procesu spalania nie dochodzi ze względu na brak glukozy. W organizmie zwierzęcia rozpoczynają się więc niekorzystne procesy. Deficyt glukozy oraz nadmierne tempo lipolizy i mobilizacji tłuszczowej tkanki zapasowej powoduje kumulowanie groźnych triacyloglicerydów (TG) w hepatocytach wątroby, zaburzając jej funkcję (niebezpieczeństwo otłuszczenia). Wraz ze wzrostem kwasów tłuszczowych we krwi i TG w wątrobie, następuje dalszy spadek apetytu i dalsze uruchamianie rezerw tłuszczowych. W przypadku nadmiernego obciążenia wątroby i dalszego pogorszenia apetytu dochodzi nie tylko do deficytu energii, ale także do niedoboru składników mineralnych i witamin, w tym również antyoksydantów (A,E, Se). Obok ryzyka chorób metabolicznych zwiększa się więc ryzyko chorób infekcyjnych wymienia, racic, macicy. Złagodzenie występowania deficytu energetycznego oraz zapobieganie jego niebezpiecznym następstwom w stadach bydła mlecznego może nastąpić poprzez daleko idącą profilaktyką, ponieważ interwencje lekarskie zwłaszcza w zaawansowanych stadiach choroby są kosztowne, trudne, a najczęściej mało skuteczne. Zapobieganie ketozie to:

  • w okresie okołoporodowym niestosowanie zbyt dużych ilości pasz ketogennych, zawierających cukry proste (buraki melasa, kiszonka z liści buraczanych);
  • nieskarmianie kiszonek złej jakości, szczególnie zawierających kwas masłowy;
  • unikanie otłuszczenia krów w końcowej fazie laktacji i zasuszenia, systematyczna kontrola kondycji ciała (3,0-3,25 BCS) w skali 1-5;
  • restrykcyjne żywienie krów w okresie zasuszenia właściwego paszami w ilościach pokrywających ich zapotrzebowanie, stosując do woli tyko jakościowo dobrą słomę lub odpowiednio rozcieńczony TMR;
  • przyzwyczajenie krowy w ostatnich 2-3 tygodniach przed ocieleniem do pobierania pasz treściwych, zwiększając koncentrację energii i białka; podawanie w kilku dawkach lub w TMR;
  • podawanie skrobi w optymalnych ilościach by-pass np. w postaci śruty kukurydzianej lub kiszonki z gniecionego, wilgotnego ziarna kukurydzy;
  • precyzyjne bilansowanie dawek pokarmowych, przestrzeganie wymaganej struktury fizycznej dawki pokarmowej oraz stała kontrola wyjadania pasz;
  • systematyczna kontrola odchodów oraz poziomu ciał ketonowych w mleku i moczu;
  • oznaczenie WKT w surowicy krwi przed porodem, co umożliwia ocenę, czy poporodowa ketoza wynika z ujemnego bilansu energii przed porodem; prawidłowe stężenie WKT między 14 a 2 dniem przed porodem jest mniejsze niż 400 mmol/l, a po porodzie na 3-4 dzień jest poniżej 600 mmol/l;
  • profilaktyczne stosowanie preparatów będących prekursorami glukozy, tj. gliceryny, glikolu propylenowego oraz chronionych witamin z grupy B ( niacyna, B12, cholina).

W Polsce problem ketozy dotyczy stad o przeciętnej wydajności między 16 a 23 litrów mleka dziennie. Jest to przede wszystkim choroba niskowydajnych stad posiadających krowy o dużym ponad 10 tys. niewykorzystanym potencjale produkcyjnym, a żywionych na poziomie zaledwie 7 tys. litrów mleka na laktację.

Zależnie od dominującego charakteru można wyróżnić tzw. ketozę pierwotną, czyli taką która powstaje spontaniczne (zapada około 70% chorych krów) z różnych powodów i może stać się przyczyną innych chorób, oraz ketozę wtórną (30% chorych krów) będącą następstwem innych zaburzeń zdrowotnych krowy, np. po zaleganiu poporodowym, zatrzymaniu łożyska, przemieszczeniu trawieńca, zapaleniu błony śluzowej macicy. Każdy powód wzrostu temperatury ciała czy pogorszenia apetytu w okresie poporodowym zwiększa ryzyko zachorowania krów na ketozę wtórną.

Hodowcy wiedzą również, że ketoza kliniczna przebiega z wyraźnymi objawami i diagnozują ją lekarze weterynarii, natomiast dużo ważniejsza dla nich z punktu widzenia żywienia jest forma subkliniczna. Wyniki wielu badań wskazują, że w stadach krów mlecznych aż u 50% występuje postać subkliniczna ketozy, natomiast ketoza kliniczna obejmuje tylko kilka procent krów. Subkliniczna ketoza definiowana jest jako zwiększenie koncentracji ciał ketonowych w surowicy, przy jednoczesnym braku objawów klinicznych. Ketoza subkliniczna objawia się nienormalnie wysokim poziomem ciał ketonowych, a ponieważ nie daje łatwych do zauważenia objawów, wielu właścicieli krów mlecznych ponosi znaczne straty ekonomiczne powodowane przez schorzenie, którego występowania nie są świadomi. Konsekwencjami nasilającej się subklinicznej ketozy są zapalenie macicy, przemieszczenia trawieńca, pogorszenie wskaźników rozrodu oraz zwiększone brakowanie. Ze względów ekonomicznych szczególnie ważna jest więc umiejętność wykrywania ketozy subklinicznej, tak u pojedynczej krowy, jak i na poziomie stada.

Standardową metodą oceny sytuacji stada pod względem subklinicznej ketozy jest badanie próbek krwi, pobranych od grupy krów będących w początkowym okresie laktacji. Najpopularniejsza jest analiza krwi polegająca na oznaczeniu kwasu BHM. U zwierząt chorych na ketozę subkliniczną poziom ciał ketonowych we krwi wynosi od 1,2 do 3 mmol/l, niektórzy autorzy podają, że wartością progową jest 1,4 mmol/l. Problemy organizacyjne oraz koszty analizy krwi są bardziej uciążliwe niż zaproponowana usługa oceny zagrożenia stada ketozą na podstawie wyników próbnego doju przez PFHBiPM świadczona hodowcom w ramach prowadzonej oceny wartości użytkowej krów, bez dodatkowych opłat. Subkliniczna ketoza powoduje zmiany składu chemicznego mleka, wzrasta w nim zawartość ciał ketonowych, zwłaszcza BHM i acetonu. Ponadto obniża się zawartość laktozy i białka, a wzrasta zawartość tłuszczu, czego rezultatem jest wyższy stosunek tłuszczu do białka 1:5. Wyniki wspomnianej oceny mówią o krowach podejrzanych o ketozę, a nie o krowach, które miały ketozę. Choć metoda nie daje 100-procentowej pewności, to w raporcie Federacji jest sygnał. W praktyce można przyjąć, że wśród zwierząt oznaczonych symbolem K! (komunikuje: ,, istnieje znaczne prawdopodobieństwo, że u danej krowy w trakcie próbnego doju występowała ketoza) mniej więcej jedna na trzy może być oceniana błędnie. Wyniki oceny są prezentowane hodowcom zarówno dla poszczególnych zwierząt, jak i całego stada. Jeśli problem subklinicznej ketozy dotyczy mniej niż 10% stada krów, jest to zjawisko normalne, pomiędzy 10-20% – stado jest zagrożone ketozą, a powyżej 20% – silnie zagrożone subkliniczną ketozą.

Najczęściej na ketozę kliniczną lub subkliniczną chorują krowy w pierwszych dwóch miesiącach laktacji (do 60. dnia po porodzie ). Termin występowania ketozy w obrębie tych dwóch miesięcy pozwala na jej zakwalifikowanie do ketozy typu I lub typu II.

Ketoza typu II. występuje najczęściej na 1-2 tygodnie po porodzie. To najbardziej niebezpieczna choroba w skutkach, wiąże się z degeneracją tłuszczową wątroby. Jest następstwem błędów popełnionych w zarządzaniu żywieniem krów w ostatniej fazie poprzedniej laktacji oraz w okresie zasuszenia. Dotyka ona duży procent krów pierwiastek rasy Hf, wchodzących w laktację w zbyt dobrej kondycji. Wśród klinicznych symptomów wyróżnia się: gorszy apetyt, nadmierny spadek masy ciała, stan otępienia i apatii krów. Możliwości pomocy zwierzętom dotkniętym tym schorzeniem są na ogół znacznie ograniczone, często kończy się nagłymi upadkami. Tu jest ważna profilaktyka, należy zadbać o jak najlepsze pobranie paszy ( nie zatuczać zwierząt), a troska o apetyt zwierząt powinna rozpocząć się już kilka dni przed porodem. Ważne jest również prawidłowe bilansowanie dawek pokarmowych w okresie okołoporodowym oraz właściwa ich struktura fizyczna. Szczególną uwagę należy zwrócić na żywienie mineralno-witaminowe, które ułatwia zacielanie się krów i eliminuje komplikacje poporodowe. Ryzyko wystąpienia ketozy zmniejsza unikanie stresu oraz dbanie o dobrostan (np. ok. 70 cm stołu paszowego) i ruch zwierząt. Najgorzej jest w porodówkach, gdzie brak dostatecznej ilości światła i dobrego mikroklimatu. Wśród sposobów diagnozowania tego rodzaju ketozy jest ocena koncentracji wolnych kwasów tłuszczowych w surowicy tydzień przed ocieleniem.

Ketoza typu I, zwana także ketozą niedożywienia, najczęściej pojawia się pod koniec 1 i na początku 2 miesiąca po porodzie. Wynika z niedokarmienia krów w stosunku do jej wysokiej wydajności. Ich start w laktację był bardzo dobry, lecz niedostateczne pobranie energii spowodowało ketozę typu I o bardzo wysokiej zawartości ciał ketonowych we krwi. Nieotłuszczone wątroby tych krów mogłyby wyprodukować glukozę, ale składniki potrzebne do tej syntezy nie są dostarczone z przewodu pokarmowego. W tym okresie podanie gliceryny czy glikolu, a także drobna korekta dawki pokarmowej dają duże szanse skutecznej pomocy chorującym krowom.

III typ ketozy (pokarmowa) może pojawić się w każdym okresie laktacji, gdy krowy pobierają nadmierne ilości kwasu masłowego w kiszonkach bardzo słabej ilości czy makuchach zawierających znaczne ilości tłuszczu. Zły termin zbioru, znacznie zanieczyszczone, błędy w sporządzaniu i przechowywaniu, perforacje folii to zły kierunek fermentacji, który prowadzi do powstania kwasu masłowego, to psucie kiszonki. Szacuje się, że około 75% kwasu masłowego pochodzącego z kiszonek ulega przemianom do kwasu β-hydroksymasłowego, zwiększając tym samym pulę związków ketogennych. Przenika on z układu pokarmowego do krwiobiegu, prowadzący do stanu, jakim jest ketoza krów mlecznych.

Ketoza w stadzie to przede wszystkim straty, jakie wynikają z niższych przychodów za mleko spowodowane spadkiem wydajności, kolejne to wzrastające koszty leczenia, zakup dodatków paszowych potrzebnych do zapobiegania lub neutralizowania ujemnego bilansu energii, brakownie, problemy z rozrodem i inseminacją. W tym przypadku należy wnikliwie analizować raporty żywieniowe potrzebne do podejmowania decyzji, które pozwolą na bieżąco kontrolować i eliminować czynniki sprzyjające powstaniu ketozy. 

Przyszła umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi ma doprowadzić do stworzenia największej strefy wolnego handlu na świecie. Docelowo wykracza dużo dalej niż dotychczasowe porozumienie handlowe, polegające jedynie na redukcji stawek celnych. W swych założeniach przewiduje ona uznawanie standardów w celu obniżenia kosztów dla eksporterów, importerów i inwestorów. Umowa między USA a UE negocjowana jest od czerwca 2013 roku. Strony zapowiadały wcześniej gotowość zakończenia rozmów do końca 2016 roku. Eksperci uważają jednak, że jest to mało prawdopodobne.

Temat porozumienia pomiędzy UE i USA od momentu rozpoczęcia negocjacji rodzi wiele pytań wśród obywateli krajów Unii Europejskiej. Zwolennicy umowy podkreślają jej pozytywny wpływ na rozwój gospodarczy obojga partnerów, a jako potencjalne korzyści wymieniają obniżenie cen detalicznych towarów importowanych z USA, szerszy wybór towarów oraz dostęp do nowych usług na wyższym poziomie. Przeciwnicy natomiast wyrażają obawy, że TTIP będzie zagrażać demokracji, prawom obywatelskim, a także wysokim standardom unijnym w zakresie ochrony zdrowia. Wiele organizacji pozarządowych protestuje przeciwko negocjacjom i domaga się ich zakończenia.

Coraz bardziej krytyczne nastawienie opinii publicznej do TTIP wpłynęło także na nastawienie niektórych unijnych rządów, w tym zwłaszcza Francji. Na początku maja br., po publikacji Greenpeace-u, prezydent Francois Hollande oświadczył, że na obecnym etapie Francja jest przeciwna porozumieniu między UE a USA. – Nigdy nie zaakceptujemy podważenia zasad istotnych dla naszego rolnictwa, naszej kultury, wzajemności w dostępie do publicznych rynków–- mówił Hollande. Francuski sekretarz stanu ds. handlu zagranicznego Matthias Fekl mówił, że wstrzymanie rozmów to „najbardziej prawdopodobna opcja”.

Także w wielkiej koalicji rządzącej Niemcami zauważalne są napięcia w sprawie TTIP pomiędzy chadekami kanclerz Angeli Merkel a socjaldemokratami. Merkel powtarza, że liczy na zakończenie negocjacji umowy transatlantyckiej jeszcze w tym roku. Z kolei lider socjaldemokratów, minister gospodarki Sigmar Gabriel mówił, że Europejczycy nie mogą podporządkować się amerykańskim żądaniom. – Nie ma żadnego postępu – zaznaczył. Według niego podczas 14 tur rozmów dotyczących 27 rozdziałów umowy obu stronom nie udało się wypracować ,,żadnego wspólnego tekstu”. Ocenił, że dla powodzenia negocjacji potrzebne są ustępstwa ze strony USA; w przeciwnym wypadku – przestrzegł – rozmowy się załamią. Projekt umowy TTIP jest w SPD kwestią bardzo kontrowersyjną. Część tej partii obawia się obniżenia standardów ochrony pracowników i wzmocnienia uprawnień kierownictw firm. Z kolei kanclerz Niemiec Angela Merkel i jej CDU popierają szybkie zawarcie umowy handlowej między UE i USA. Z opublikowanego sondażu na zlecenie Fundacji Bertelsmanna wynika, że zaledwie 17% Niemców uważa umowę za korzystną. Co trzeci Niemiec zdecydowanie sprzeciwia się podpisaniu porozumienia.

Premier Belgii Charles Michel powiedział w opublikowanym 3 września br. wywiadzie, że obecny kształt negocjowanego porozumienia UE-USA o wolnym handlu (TTIP) wydaje się „niewyważony” oraz że rozmowy na jego temat być może trzeba będzie zawiesić. –Porozumienie może dla Europy oznaczać wzrost i miejsca pracy, pod warunkiem że będzie wyważone. To, co jest obecnie na stole, wyważone nie jest – powiedział Michel w rozmowie z dziennikiem „L'Echo”. – Na razie powiedziałbym, że (kształt umowy) nie jest właściwy oraz że być może wznowimy rozmowy w późniejszym terminie – dodał, zaznaczając zarazem, że „w USA mamy do czynienia z wyborczą rzeczywistością (polityczną), trwa tam kampania”.

Oficjalnie Unia Europejska i Stany Zjednoczone dążą do zawarcia porozumienia ws. TTIP przed przypadającym na styczeń 2017 r. końcem kadencji prezydenta Baracka Obamy, jednak w ostatnim czasie wśród europejskich polityków pojawiły się wypowiedzi świadczące o poważnych wątpliwościach co do umowy – przypomina agencja Reutera.

W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przedstawiciele trzech organizacji: Instytutu Globalnej Odpowiedzialności, Akcji Demokracja oraz Instytutu Spraw Obywatelskich INSPRO złożyli pierwsze 10 tys. podpisów pod petycją w obronie polskich rolników i konsumentów. Marcin Wojtalik z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności wyjaśnił w rozmowie, że petycja to apel do premier Beaty Szydło i ministra rolnictwa, by strzegli polskich interesów w kontekście dwóch umów TTIP i CETA (UE z Kanadą). – Stanowią one zagrożenie zarówno dla konsumentów, jak i dla producentów w Polsce – przekonywał.  Pytany, dlaczego te umowy mogą stanowić zagrożenie dla polskich rolników, Wojtalik podkreślił, że najistotniejszym problemem jest różnica standardów i charakteru rolnictwa w UE a w USA i Kanadzie. – We Wspólnocie, a szczególnie w Polsce, wciąż powszechne są drobne zrównoważone gospodarstwa rolne. Tymczasem w USA dominuje wielkoobszarowe, przemysłowe rolnictwo, które z jednej strony jest tańsze, ale wiąże się też z ogromnym kosztem dla zdrowia konsumentów – mówił Wojtalik. Jak dodał, w UE, w przeciwieństwie do USA, nie są dopuszczone takie zabiegi jak wstrzykiwanie krowom hormonów, mycie kurczaków w wodzie z chlorem, stosowanie GMO. – W USA nie jest powszechne też etykietowanie takich produktów. Konsument praktycznie nie wie, jakie spożywa produkty. Z kolei w Unii panuje tzw. zasada ostrożnościowa, która mówi, że dopóki produkt nie jest dokładnie przebadany pod względem nieszkodliwości dla zdrowia, nie może być wprowadzony na rynek – podkreślił ekspert.Jego zdaniem, transatlantyckie umowy handlowe mogą to zmienić oraz złagodzić przepisy wspólnotowe dotyczące bezpieczeństwa żywności.

W petycji organizacje pozarządowe apelują do premier, by dążono do ,,całkowitego i jednoznacznego wyłączenia z umów TTIP i CETA wszystkich kwestii, które mają negatywny wpływ na tradycyjne rolnictwo rodzinne i rolnictwo ekologiczne, oraz tych, które mogą zagrozić jakości i bezpieczeństwu polskiej żywności”. Ich zdaniem, jeśli inne kraje się na to nie zgodzą, Polska powinna odrzucić te umowy.

Instytut Spraw Obywatelskich (INSPRO) poinformował, że z delegacją składającą podpisy w KPRM spotkali się wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki oraz przedstawiciel Ministerstwa Rozwoju Wojciech Pobór-Pągowski.

Według INSPRO Bogucki miał zadeklarować, że na spotkaniu ministrów rolnictwa UE polska strona podniesie temat wpływu umów TTIP i CETA na europejskie rolnictwo. Z kolei Polska będzie zabiegała, aby umowa CETA została uznana za tzw. porozumienie mieszane, co oznaczałoby konieczność przeprowadzenia procesu ratyfikacji przez każde z państw członkowskich Wspólnoty. Organizacje pozarządowe wskazują, że negocjacje CETA już się skończyły i umowa czeka na decyzje państw członkowskich, które mają zapaść jeszcze w tym roku. – Ta umowa jako pierwsza może otworzyć szeroko drzwi do polskiego rynku towarom zza oceanu, które do tej pory nie były dopuszczone m.in. ze względu na ochronę rolników i konsumentów – podkreślono. Umowa handlowa z USA (TTIP) mogłaby stworzyć dodatkowe możliwości dla handlu produktami rolniczymi, ale jest to uzależnione od tego, czy zostaną spełnione podstawowe warunki, a jak dotychczas postępy są ograniczone. Dotyczą one m. in. ograniczenia biurokracji i barier technicznych dla handlu i postępu w kwestiach sanitarnych i fitosanitarnych. Należy zapobiec nadmiernym kontrolom i inspekcjom, które prowadzą do wyższych kosztów dla poszczególnych podmiotów.

Dzisiaj producenci twardych, półmiękkich i dojrzałych serów miękkich muszą czekać 60 dni przed wprowadzeniem swoich wyrobów do obrotu na rynku amerykańskim. Metody testowania są w tym zakresie najważniejszym problemem, ponieważ różnią się one po obu stronach Atlantyku. Czy nie moglibyśmy jednak wspólnie wykorzystać najlepszych dostępnych technologii? Korzyści powinni odnieść partnerzy po obu stronach Atlantyku. Posunięcie Waszyngtonu, zmierzające do nałożenia opłat celnych na eksport masła i śmietany z USA wymaga ponownego przemyślenia. Kwestionujemy udział USA w wolnej wymianie handlowej, jeśli ma ona odbić się niekorzystnie na sektorze mleka Unii Europejskiej przez podwyższone cło za eksportowane z UE masło i śmietanę. Budzi zdziwienie fakt, gdy na przykład eksportujemy do USA tylko 8 tys. ton masła.

W przypadku owoców i warzyw wszystkie statki z produktami z UE muszą cumować w porcie w Filadelfii. Natomiast amerykańskie owoce i warzywa mogą szybko docierać do 500 mln europejskich konsumentów, ponieważ Bruksela nie narzuca podobnych wymogów. Pozataryfowe bariery tego rodzaju zmniejszają możliwości eksportu małych i średnich przedsiębiorstw.

Duże znaczenie ma też kwestia umowy weterynaryjnej i zasada traktowania UE jako jednego podmiotu. My uznajemy, że USA jest jedną jednostką. Nie możemy zrozumieć, dlaczego rolnik mieszkający 50 km od nas ma dostęp do amerykańskiego rynku, a my nie. Mimo równoległego systemu bezpieczeństwa i kontroli żywności, amerykańskie władze nie traktują UE jako jednego podmiotu. w zeszłym roku podjęto decyzję polityczną, która szła w dobrym kierunku, ale nadal nie możemy eksportować wołowiny do USA.

Unijny system oznaczeń geograficznych (OG), chroniący europejskie produkty wysokiej jakości przed imitacjami, musi również zostać uznany. Pozwalają one unijnym rolnikom tworzyć lokalne rynki sprzedaży markowych wyrobów po wyższej cenie, a tym samym wspierać rozwój gospodarczy wsi i tworzenie wartości. Na terytorium UE jest chronionych ponad 1400 certyfikatów OG, ale umowy handlowe zawierane po 2010 r. chronią tylko ograniczoną liczbę zarejestrowanych OG. Nie powinno tak być w przypadku TTIP.

Kampania przeciwko nieprzejrzystości negocjacji w sprawie TTIP oraz przeciwko obniżeniu standardów europejskich w projektowanej umowi, są prowadzone w różnych krajach Unii Europejskiej. Większość decyzji, które zostały podjęte podczas dotychczasowych rund negocjacyjnych, zapadła bez konsultacji społecznych z obywatelami i przedstawicielami związków zawodowych. Jednak komisarz UE ds. rolnictwa Phil Hogan uspakaja i zapewnia, że nie będziemy obniżać naszych standardów w żywności, nie będziemy obniżać naszych standardów środowiskowych czy standardów w zakresie dobrostanu zwierząt, i że nie zgodzimy się na umowę ze Stanami Zjednoczonymi, jeśli nie będziemy usatysfakcjonowani z tego, że to jest dobra, kompleksowa i zrównoważona umowa, która respektuje nasze oznaczenia geograficzne, która respektuje nasze sektory wrażliwe i respektuje nasze standardy w żywności. Jak zaznaczył, 28 krajów członkowskich Unii Europejskiej będzie musiało głosować nad umową z USA, także Parlament Europejski. –Jeśli więc polski rząd lub jakikolwiek inny rząd nie będzie zadowolony z określonego rezultatu, jeśli to się zdarzy, wtedy mają możliwość ją odrzucić.

Kryzys na rynku mleka objął swoim zasięgiem nie tylko nasz kraj, ale całą Europę, o ile nie cały świat. Jednak w obliczu trudnej sytuacji nie było widać solidarnych działań państw Wspólnoty. Nadprodukcji, którą dotychczas trzymały w ryzach kwoty mleczne, nie dawało się tak łatwo wyhamować. Choć niektóre europejskie mleczarnie (np. Friesland Campina) oferowały premie dla rolników za ograniczenie produkcji, to nie jest to skala pozwalająca rozwiązać problem. Na dodatek silne kraje produkcyjne, takie jak Niemcy i Irlandia, już ogłosiły, że na pewno nie będą stosowały tej metody, domagając się konkretnych działań Komisji Europejskiej. Tak więc zmniejszenie produkcji w niektórych krajach zostaje zrównoważone przez wzrost w innych.

Po likwidacji kwot mlecznych sytuacja się skomplikowała. Producenci mleka jeszcze przed wygaszeniem kwotowania postawili na zwiększenie produkcji, aby mieć silniejszą pozycję na uwolnionym rynku – w roku 2015 wystąpiły sprzyjające warunki dla wzrostu produkcji. Zrozumiałym jest, że każdy producent chce zwiększać swoje dochody, stąd przy wspomnianych wyżej sprzyjających warunkach, nastąpił wzrost produkcji, większość rolników musi bowiem finansować spłatę kredytów, a ponad 6 tys. gospodarstw wnosić kary za przekroczenie indywidualnych kwot mlecznych.

Dużo dyskutowano o potrzebie stworzenia pewnej równowagi między podażą i popytem, brakowało jednak propozycji instrumentów, które by prowadziły do obniżenia produkcji. Zakładanie, że rolnicy uczynią to dobrowolnie nie znajdowało potwierdzenia, bo bronią się przed upadłością przez zwiększanie produkcji. Podaż surowca będzie się raczej zmniejszać na skutek upadłości gospodarstw i dlatego należy zastosować pewną formę płatności przeznaczoną na przekierowanie produkcji i co najważniejsze na ograniczenie produkcji mleka z jednoczesnym zachowaniem płynności finansowej, aby nie dopuścić do likwidacji stad w szerszej skali. Ci, którzy zainwestowali w produkcję mleka ogromne pieniądze, liczone w milionach, nie mają innego wyjścia, jak tylko produkować. A im cena będzie niższa, tym będą produkować więcej mleka, co jest jedynym wyjściem, żeby nie zbankrutować.

W czasie tej wielomiesięcznej dyskusji i apeli sytuacja na rynku mleka krajów członkowskich pogarsza się; początkowo produkcja rośnie (od kwietnia maleje), cena za surowiec nieprzerwanie spada, trudności w pozyskiwaniu nowych rynków zbytu, mało optymistyczne dane odnośnie eksportu.

W maju br. średnia ważona cena mleka w skupie w UE-28 spadła do 26,15 euro/100 kg (o 4,5% w stosunku do kwietnia 2016). Od początku roku zniżka wynosi już 14,%, a od szczytu kwotowań wyznaczonego w grudniu 2013 r. cena spadła aż 35% (40,21 euro/100 kg) i jest najniższa od września 2009 r. Do dołka z maja 2009 r. brakuje zaledwie 1,76 euro/100 kg.

W Polsce cena mleka surowego w skupie spadła w maju o 4,5% w stosunku do kwietnia br. i wyniosła 23,33 euro/100 kg. Od początku roku zniżka wynosi już 14,8%, a od szczytu kwotowań wyznaczonego w grudniu 2013 r. cena spadła aż 37,2% (37,17 euro/100 kg) i jest najniższa od października 2009 r. Do dołka z lutego 2009 r. brakuje 3,05 euro/100 kg. W maju mleko w Polsce było tańsze od średniej unijnej o 10,8%. Tutaj też ceny surowca są na niskim poziomie, często niezapewniającym opłacalności produkcji. Według GUS za mleko w skupie w czerwcu br. płacono średnio niecałe 1 zł za litr (99,97 zł/100 litrów), była to cena niższa o 9,4% niż w czerwcu 2015 r. i o 0,2% od ceny wypłaconej w maju 2016 r. Najlepsze ceny uzyskują producenci mleka z województwa podlaskiego (111,57 zł/1 hl), najniższe – z łódzkiego (90,23 zł/1 hl). W pierwszym półroczu br. (wg GUS) skupiono o 5,6% mleka więcej niż w analogicznym okresie ub.r.

Spadające ceny mleka skutecznie blokują rozwój tej produkcji. W związku z tym tak niskie ceny zaczynają hamować produkcję, bez wprowadzania sztucznych ograniczeń, jak w przypadku tych proponowanych przez niektóre kraje członkowskie UE. Straty rolników z tytułu spadających cen już są ogromne, a na dodatek nie wiadomo, jak długo będą się utrzymywać.

Dostawy mleka w UE od kwietnia spadają, choć w marcu były jeszcze o 5,8% wyższe. Kwietniowe dostawy mleka w poszczególnych krajach wynosiły w porównaniu z kwietniem ub.r.:

  • Niemcy +2,3%,
  • Holandia +10,8%,
  • Dania +1,9%,
  • Polska +3,3%,
  • Wielka Brytania -3
  • Francja -1,1%,
  • Irlandia -4,1%.

Ogromne zaniepokojenie producentów rolnych, organizacji rolniczych z pogłębiającego się kryzysu w branży spożywczej oraz naciski ministrów rolnictwa krajów wspólnoty przyczyniły się do przedstawienia przez Komisję Europejską pakietu pomocowego. Pomoc w wysokości 500 mln euro ma poprawić sytuację rolników dotkniętych kryzysem, zwłaszcza na rynku mleka. Z tego KE 150 mln euro kieruje na wsparcie dla producentów mleka, którzy zmniejszą jego produkcję, 350 mln euro rozdysponowane będzie przez państwa członkowskie w ramach narzędzi, jakie do wyboru zaproponuje im KE. Z tej kwoty do Polski ma trafić 22,67 mln euro, co będzie mogło być podwojone z budżetu krajowego. Pakiet też nawiązuje również do zwiększenia zaliczek na płatności bezpośrednie oraz wsparcia na rozwój obszarów wiejskich. Przewiduje przedłużenie skupu interwencyjnego oraz programu dopłat do przechowywania odtłuszczonego mleka w proszku. Zapowiada wzmocnienie roli producenta w łańcuchu dostaw.

Na spotkaniu w resorcie rolnictwa przedstawiciele organizacji rolniczych rozmawiali z ministrem na temat propozycji KE dotyczącej pomocy producentom mleka. W dyskusji ustalono, że Polska opowie się za wypłatą pomocy finansowej w wysokości 150 mln euro dla rolników w UE na zasadzie dobrowolnego ograniczania przez nich dostaw mleka, z zastosowaniem stawki pomocy ustalonej przez KE na poziomie 0,14 euro (ok. 60 groszy) do 1 kg zredukowanej produkcji mleka. Polska umożliwi wnioskowanie o taką pomoc przez krajowych producentów mleka za pośrednictwem oddziałów terenowych Agencji Rynku Rolnego – czytamy w komunikacie.

Podczas spotkania ustalono, że w odniesieniu do pomocy finansowej, która będzie wypłacana z kopert krajowych, Polska zgłosi do projektu rozporządzenia propozycję dodania do wykazu działań, których realizacja uprawnia do skorzystania z pomocy dwóch dodatkowych działań. Chodzi o wsparcie stabilizacji i płynności finansowej gospodarstw przy zobowiązaniu producenta do niezwiększania produkcji mleka oraz o restrukturyzację gospodarstw, w tym zmianę profilu produkcji.

Zmniejszenie produkcji mleka ma polegać na ograniczeniu dostaw przez 3 miesiące. Do wyboru są cztery okresy redukcyjne: X-XII 2016, XI 2016 - I 2017, XII 2016 - II 2017 oraz I- III 2017. Kwota dofinansowania ma zależeć od różnicy pomiędzy mlekiem sprzedanym w zadeklarowanym 3-miesięcznym okresie i analogicznym do niego kwartałem w roku poprzednim. Jednostkowo pomoc ma wynieść 14 eurocentów za kg redukcji.

Przyjęcie przez Komisję Europejską rozporządzeń planowane jest na 25 sierpnia br., tak aby umożliwić jak najszybszą wypłatę pomocy finansowej – czytamy w komunikacie.

Programem pomocowym jest rozczarowany przedstawiciel Europejskich Producentów Mleka – przewodniczący Romuald Schaber. Twierdzi on, że program pomocowy nie zdoła uzdrowić sektora mleczarskiego, ponieważ jest on tak głęboki, że kwota 150 mln euro jest niewystarczająca (14 eurocentów za 1 litr), a okres trzech miesięcy jest zbyt krótki. Redukować będą produkcję jedni, a zwiększać drudzy, przy czym przekroczenie limitu może skutkować odpowiednim zmniejszeniem kwoty za litr zredukowanej produkcji (mniej niż 14 eurocentów). 

Jak poprawić trudną sytuację w rolnictwie? – zastanawiają się organizacje związane z tym sektorem, politycy i osoby gospodarujące na wsi.

Istnieje pilna potrzeba utworzenia rolniczego funduszu gwarantującego stabilność dochodów gospodarstw rolnych – ocenia Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Niezależnie od wprowadzonego systemu ubezpieczeń upraw i zwierząt, fundusz uruchamiany będzie w przypadku spadku na rynkach cen produktów rolno-spożywczych. Aby pogodzić przepisy unii europejskiej, które uniemożliwiają finansowanie kapitału początkowego funduszu ze środków budżetu państwa, MRiRW do składek producentów rolnych chce włączyć własne środki. Wtedy poszkodowani w przypadku zaistniałych przesłanek będą mogli otrzymać rekompensaty. Należy jednak pamiętać , że istnieją już inne fundusze, chociażby fundusze promocji produktów rolno- spożywczych, z których środki nie zawsze były kierowane na cele zgodne z założeniami. Powstały one na podstawie ustawy z maja 2009 roku i obejmowały promocje: mięsa wieprzowego, wołowego, końskiego, owczego, ziarna zbóż i przetworów zbożowych, owoców i warzyw, mięsa drobiowego oraz ryb. Wcześniej istniał fundusz promocji mleczarstwa zamieniony na fundusz promocji mleka. Powyższe fundusze utworzono w celu wspierania marketingu rolnego, wzrostu spożycia i promocji produktów rolno-spożywczych. Środki funduszu pochodzą z wpłat w wysokości 0,001 zł od każdego skupionego kilograma mleka lub 0,1% wartości pozostałych towarów, takich jak: zboże, mięso, owoce, ryby. Pieniądze producentów rolnych są przekazywane za pośrednictwem m.in. firm zajmujących się skupem na rachunek prowadzony przez Agencję Rynku Rolnego. Kwota jaką dysponują fundusze to około 40 mln zł.

Obecnie po konsultacjach zaproponowano zmiany, które głównie uwzględniają postulaty producentów rolnych. Mają one zwiększyć wpływ płatników na wydawanie środków z funduszy promocji artykułów rolno- spożywczych. Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o funduszach, środki z nich mają być przeznaczane na działania informacyjne i promocję produktów rolno- spożywczych wytwarzanych przez producentów dokonujących wpłat na te fundusze po to, aby odczuwali oni w większym stopniu korzyści.

Zmiany mają objąć również skład komisji zarządzających funduszami promocji. Propozycja zwiększenia liczby przedstawicieli producentów z czterech do pięciu i zmniejszenia liczby przedstawicieli przetwórców z czterech do trzech nie wpłynie na liczbę członków komisji, a jedynie na proporcje między liczbą producentów a przetwórców. W rezultacie w tych komisjach będzie: pięciu przedstawicieli producentów, trzech przedstawicieli przetwórców i jeden przedstawiciel izby rolniczej. Należy się więc spodziewać, że konsument kierowany będzie bardziej do źródła powstawania produktów rolnych, a nie na poszczególne etapy jego przetwarzania. W przyszłości można by pomyśleć o funduszu, który zapewni przewagę przedstawicielom przetwórców, ponoszącym wpłaty na ich działania. 

System tradycyjny żywienia krów mlecznych polega na dwu lub trzykrotnym odpasie zwierząt podczas doby. W rannym odpasie otrzymują najczęściej kiszonkę z kukurydzy, a wieczorem np. kiszonkę z traw. W czasie doju z kolei serwuje się im pasze treściwe. Główną wadą takiego żywienia jest zróżnicowanie dawek; każda bowiem różni się od siebie istotnie. W przeszłości sposób zadawania pasz nie był tak istotny, gdy najwyższe wydajności sięgały dzienne 30 kg mleka w lecie i 25 kg zimą, a żywienie dawkami pasz treściwych pokrywającymi zapotrzebowanie na takie wydajności nie powoduje zaburzeń metabolicznych. Niższe niż obecnie wydajności krów umożliwiły skarmianie pasz objętościowych o dowolnej długości.

Na przestrzeni dwudziestu lat obserwujemy w naszym kraju niewyobrażalny postęp w zakresie produkcji mleka. Zmianom jakościowym uległo nie tylko wyposażenie techniczne gospodarstw, ich specjalizacja w kierunku produkcji mleka, ale również czy przede wszystkim, zmieniła się polska krowa. 

Nie jest już niczym dziwnym, że mówiąc o krowie mlecznej mamy na myśli zwierzę rasy holsztyńsko-fryzyjskiej (Hf). Rasa ta „królowa ras mlecznych” odznacza się wyjątkową wydajnością mleczną, która wynika z wysokiego potencjału genetycznego. Zwiększony kaliber, żerność, pojemość wymienia, a co za ty idzie mleczność niosą za sobą pewne zagrożenia. Te szlachetne zwierzęta wymagają dobrych warunków utrzymania. Nie jest tajemnicą, że najważniejszym czynnikiem środowiska decydującym o zdrowiu i jednocześnie produkcyjności krowy jest żywienie. W każdym zakresie prawidłowe żywienie współczesnej krowy mlecznej, której wydajność sięga 65, a nierzadko 70 kg jest niezwykle skomplikowane. Z pomocą przyszły nowe rozwiązania techniczne, jak na przykład wozy paszowe, które umożliwiły wprowadzenie dwóch najbardziej obecnie popularnych w gospodarstwach wielkotowarowych systemów zadawania pasz: TMR (total mixed ration) oraz PMR (partialyly mixed ration). TMR, czyli system pełnoporcjowy jest rozwiązaniem optymalnym i pozwala na:

  • wprowadzenie mechanizacji procesu żywienia (praktycznie całkowite wyeliminowanie pracy ręcznej), co pozwala na obsługę większej liczby zwierząt i wiąże się z powiększeniem stada,
  • racjonalne dozowanie mieszanek mineralno-witaminowych,
  • zapewnienie krowom odpowiednio zbilansowanych dawek pokarmowych i zoptymalizowanie zużycia paszy w stosunku do wymagań pokarmowych krów w różnych okresach fizjologicznych,
  • lepsze dostosowanie dawki do procesów fermentacyjnych zachodzących w żwaczu, zapewnienie stabilności składu podawanej paszy
  • skarmianie pasz treściwych w formie sypkiej
  • eliminowanie selektywnego wyjadania pasz treściwych przez krowy żywione właściwie przygotowanym TMR-em.

Dla wielu żywienie systemem TMR wydaje się proste, wystarczy tylko wymieszać i podać pełnoporcjową mieszankę. Jednak często popełnia się błędy, które powodują, że uzyskiwane wyniki nie są zgodne z oczekiwaniami, a dawka się nie sprawdza jak powinna. Aby ich uniknąć, należy w planowaniu żywienia TMR-em zastanowić się nad:

  • pogrupowaniem krów w oborze,
  • wydajnościami krów w poszczególnych grupach,
  • rozdrobnieniem TMR-u (struktura fizyczna),
  • techniką sporządzania i zadawania TMR-u.

System pełnoporcjowy TMR, szczególnie dla krów wysokowydajnych w różnych okresach fizjologicznych, oprócz pełnego pokrycia zapotrzebowania na energię, białko, składniki mineralne i witaminy, powinien posiadać także odpowiednią strukturę fizyczną. Jest ona uzależniona od składu i stopnia rozdrobnienia komponentów dawki pokarmowej. Im więcej struktury w dawce, tym proces przeżuwania jest sprawniejszy, a przez to żwacz będzie zdrowszy, jego błony śluzowe i brodawki. Aby w tej „kadzi fermentacyjnej” drobnoustroje mogły działać efektywnie, muszą mieć zapewniony swobodny dostęp do wszystkich cząstek paszy, a więc pobrany TMR musi posiadać odpowiednią strukturę fizyczną. Tworzy on dla bakterii i pierwotniaków specyficzne „rusztowanie” o konsystencji luźno-gąbczastej, a to zostanie spełnione wówczas, gdy w suchej masie całej dawki pokarmowej będzie znajdowała się odpowiednia koncentracja nie tyle włókna surowego, ale jego frakcji, tj. NDF i ADF oraz fizyczna postać cząstek paszy (4 cm), w których to włókno występuje. Włókno detergentowo -obojętne (NDF 25-30%) składa się z celulozy, hemicelulozy i ligniny. Włókno detergentowo-kwaśne (ADF 16-19%) składa się z celulozy i ligniny, a więc z tych składników, które nie ulegają rozpuszczeniu przy oznaczeniu ich zawartości w środowisku kwaśnym. Zła struktura to TMR zarówno nadmiernie rozdrobniony, jak i słabo rozdrobniony. Za mocno rozdrobnione pasze objętościowe z dużą ilością pasz treściwych i odpadowych (kiszone wysłodki, młóto) nie sprzyja ślinieniu się krów, zakłóca fermentację w żwaczu, powoduje pogorszenie apetytu i niedobory energii. Z kolei TMR niedostatecznie rozdrobniony (długie kiszonki z balotów, niepocięta słoma na sieczkę) ułatwia krowom wybieranie pasz z mieszaniny, pobierają wtedy smaczniejsze frakcje, jakie stanowią głównie pasze treściwe .To zjawisko potocznie nazywamy sortowaniem TMR-u, które zaburza pracę żwacza. Przyczyn podejmowania trudu sortowania przez krowy jest kilka. Lubią one mieszać, szukać czegoś  nowego. Jeśli w paszy znajdują się komponenty spleśniałe, to będą chciały ją odrzucać. Kolejnym powodem sortowania mogą być upały. W tym okresie jest to sposób na stres cieplny. Krowy wybierają ze stołu paszowego cząstki pasz treściwych, bronią się przed przegrzaniem, bo te podczas fermentacji dają mniej ciepła w porównaniu z fermentacją pasz objętościowych. 

​​

Żywienie krów mlecznych systemem TMR przy wykorzystaniu wozów paszowych  jest bardziej popularne, ale czy prawidłowo prowadzone?

Selekcjonowanie paszy przez krowy, powinno być przedmiotem szczególnej uwagi hodowców, zwłaszcza w tych oborach, w których występują problemy z niską zawartością tłuszczu w mleku oraz nadmierną liczbą krów z kulawiznami.

Niewłaściwa struktura fizyczna dawki może również wynikać z nieodpowiedniego wymieszania TMR-u. Złe wymieszanie dawki to znaczy – krowy selekcjonują paszę i każda je coś innego. Przykładowo, gdy podaje się w dawce 5 kg paszy treściwej i krowy sortują paszę, to mocniejsze zjedzą jej więcej, nawet 10 kg dziennie, a najsłabsze nie zjedzą w ogóle. W obu tych przypadkach pojawią się choroby metaboliczne. Aby krowy nie sortowały pasz, dawka musi być dobrze wymieszana. Decyduje o tym między innymi kolejność zadawania pasz do wozu paszowego, która nakazuje; suche przed mokrymi, długie przed krótkimi, najpierw słoma pocięta (4-5 cm), potem premiks. Drugim zadawanym komponentem jest pasza treściwa (maksymalnie rozdrobniona do 1 mm), którą najlepiej wcześniej wymieszać z dodatkami paszowymi i mineralno-witaminowymi. Tak rozdrobniona pasza treściwa, obklejająca kiszonkę nie będzie wybierana przez zwierzęta. Następnymi komponentami są kiszonki z traw, następnie z kukurydzy, wysłodki buraczane, ewentualnie młóto oraz pasza płynna i woda. Takie postępowanie gwarantuje dobre wymieszanie TMR-u, a tym samym sprawia, że zwierzęta nie segregują paszy i z  każdym kęsem jedzą to samo. W procesie mieszania ważnym jest, aby jego czas nie był za krótki, dlatego w czasie napełniania wóz paszowy powinien być włączony i pracować jeszcze przez co najmniej 10 min po załadunku ostatniego komponentu. Gwarantuje to brak możliwości przebierania paszy przez zwierzęta. Zbyt długi czas mieszania (mielenie) jest nie wskazany, bo prowadzi do utraty struktury dawki.

Krowy pobierają dobrze (bez sortowania) wymieszane komponenty paszy o różnej średnicy i długości, wtedy gdy zawartość suchej masy całej mieszanki utrzymuje się w granicach 45-50%. Jeśli TMR będzie zbyt suchy, trudniej będzie go wymieszać, a i krowy będą miały możliwość segregacji. W dawce zbyt mokrej istnieje niebezpieczeństwo zagrzewania się TMR-u na stole paszowym, co zniechęca zwierzęta do jego pobierania i prowadzi do zmniejszenia wydajności, pogorszenia wskaźników rozrodu oraz zdrowotności krów.

Gdy sortowanie TMR-u jest problemem, szczególnie w tym roku suchych kiszonek z kukurydzy, kiedy krowy potrafią wydmuchać wegetatywne fragmenty roślin i pobrać w nadmiarze drobne cząsteczki treściwe, trzeba:

  • częściej zadawać TMR (2 razy dziennie),
  • pociąć pasze objętościowe przed mieszaniem w wozie paszowym, w tym słomę na cząsteczki o długości 4-6 cm,
  • zmieniać kolejność mieszania,
  • dolewać w rozsądnych ilościach wody,
  • dolewać do TMR- u melasę lub preparaty melaso-pochodne.

Aby ocenić, czy sporządzony TMR ma prawidłową strukturę zabezpieczającą przed sortowaniem i jego konsekwencjami, należy zastosować sita, powszechnie stosowane w doradztwie żywieniowym. Ich budowa i zasada działania są stosunkowo proste. Sita składają się z trzech poziomów o różnej średnicy oczek oraz tacy na spodzie. Średnica otworu na poziomie pierwszym S1 wynosi 19 mm, na drugim S2 – 8 mm oraz 1,18 mm na poziomie trzecim. Zgodnie z wzorem nakłada się odpowiednią ilość (0,5 kg) TMR-u i wytrząsa, waży pozostałości na poszczególnych poziomach, obliczając ich procentowy udział. Po przesianiu badanej paszy uwagę należy skierować na to, co pozostało na poziomach S1 i S2. To właśnie te najdłuższe cząstki pełnoporcjowej mieszaniny stanowią o jego strukturze, biorą udział w tworzeniu tzw. matrycy umożliwiającej drobnoustrojom penetrację masy pokarmowej w żwaczu. To one wpływają drażniąco na ścianę przedżołądków, działając pobudzająco na odruchy odłykania i przeżuwania. Przyjmuje się, że na dwóch pierwszych poziomach powinno po przesianiu pozostać 7-15% i 30-50%, czyli 37-65% suchej masy TMR-u. Na trzecim, najdrobniejszym powinno pozostać ok. 30-50%. Przy takim rozkładzie można wstępnie wnioskować o prawidłowej strukturze fizycznej paszy. Znalezienie równowagi pomiędzy strukturą a odpowiednim składem pobranego TMR-u nie jest proste. W prewencji chorób metabolicznych warto pamiętać nie tylko o takim wyliczeniu składu dawki pokarmowej, aby pokrywała zapotrzebowanie krów na energię, białko, włókno surowe lub NDF, ale z jakich pasz treściwych pochodzi skrobia (ziarno kukurydzy wolniej fermentuje w żwaczu niż pozostałych zbóż – bardziej kwasicogennych).

Jak widać, optymalne żywienie krów wg technologii TMR wcale nie jest łatwe! Nie wystarczy żywić krowy przy użyciu drogiego wozu paszowego, ale należy przestrzegać pewnych zasad, aby jednocześnie pokryć wymagania bytowe i produkcyjne zwierząt o wysokim potencjale genetycznym, nie narażając na choroby metaboliczne.

Jeżeli pozwolimy krowie na sortowanie paszy w kierunku wyjadania pasz treściwych to pojawia się jedna z najczęstszych i najbardziej kosztownych w skutkach chorób metabolicznych, tj. kwasica żwacza. Głównymi objawami kwasicy są:

  • zmniejszenie lub utrata apetytu,
  • zmniejszenie wydajności mleka,
  • znaczne obniżenie zawartości tłuszczu w mleku (stosunek % tłuszczu do białka poniżej 1),
  • wzrost kwasowości mleka z 6,4 do 8,0 SH,
  • wzrost liczby komórek somatycznych,
  • zmniejszenie masy ciała,
  • pogorszenie kondycji krowy,
  • treść żwacza staje się płynna i chełbocząca,
  • wzrost ciśnienia osmotycznego powoduje wzdęcia,
  • zgrzytanie zębami,
  • biegunki, luźny kał,
  • apatia, zobojętnienie,
  • owrzodzenia kończyn lub ochwat zwierzęcia,
  • możliwy, ale w rzadkich przypadkach upadek.

Przyczyną kwasicy jest zatem nadmiar łatwo fermentujących węglowodanów w dawce pokarmowej w stosunku do węglowodanów strukturalnych (celuloza, hemiceluloza), a ponadto stosowanie w żywieniu kiszonek złej jakości zawierających w nadmiarze kwas mlekowy i masłowy oraz gwałtowne zmiany dawki pokarmowej. W praktyce, we wczesnym stadium kwasicy można zauważyć różnice w dobowym pobieraniu suchej masy pasz i wahania w produkcji mleka oraz mniej niż 60% krów przeżuwających wśród tych, które w tym czasie nie jedzą. Przy wybieraniu z TMR-u lekkostrawnych węglowodanów (skrobia + cukier) mikroflora celulolityczna jest wypierana przez bakterie rozkładające cukier. Powstają znaczne ilości kwasu mlekowego produkowane przez bakterie, które dziesiątkują konkurencję, czyli bakterie produkujące metan oraz pierwotniaki. Kiedy wskutek dużej zawartości kwasu mlekowego wartość pH żwacza spada poniżej 6, dochodzi do gromadzenia się dużych ilości kwasu mlekowego, co powoduje drastyczne zmiany w mikroflorze. Sytuacja taka kończy się ostrą kwasicą.

Kwasica jest punktem wyjściowym do innych chorób zwierząt wysokowydajnych .Prowadzić może do problemów przy porodzie, zatrzymania łożyska, gorączki mlecznej, przemieszczenia trawieńca, ketozy, zaburzenia płodności, kulawizny, zapalenia wymion. Wszystkie powyższe problemy negatywnie wpływają na produkcję mleka i dochód finansowy hodowcy. Dlatego w wysokowydajnych stadach żywionych systemem pełnoporcjowym niezbędny jest TMR, który oprócz dobrej struktury nie pozwoli na jego sortowanie, prowadzące do wielu nieszczęść w gospodarstwie.

Dochodowość gospodarstw produkujących mleko zależy w znacznym stopniu od jakości produkowanego surowca. Pełnowartościowe mleko powinno pochodzić od zdrowych krów, do którego nic nie dodano, ani też nie odjęto. Na jakość mleka wpływa szeroka gama czynników podzielonych na dwie grupy: genetyczne i pozagenetyczne, czyli środowiskowe. Skład chemiczny mleka i różnice w zawartości poszczególnych składników pomiędzy rasami i osobnikami danej rasy warunkowane są genetycznie. Ujawnienie najwyższych cech genetycznych krów pod względem przydatności mleka w procesie technologicznym przemysłu mleczarskiego i zadowolenie najbardziej wybrednych konsumentów wymaga od producenta stworzenia optymalnych warunków otaczającego środowiska. Dotyczy to szczególnie: racjonalnego żywienia, zapewnienia odpowiednich norm zoohigienicznych w oborze, utrzymania wymaganych warunków higienicznych w produkcji i podczas doju, stanu zdrowia krów, zdrowotności wymion, sprawności urządzeń udojowych, postępowania z mlekiem po udoju i jego przechowywania.

W odniesieniu do surowego mleka krowiego ustanowiono następujące wymagania:

  • liczba drobnoustrojów nie może przekraczać 100 tys./ml i jest miarą starannego postępowania przy pozyskiwaniu mleka,
  • liczba komórek somatycznych nie może być większa od 400 tys./ml i świadczy o zdrowotności wymion (zmiany w składzie chemicznym mleka),
  • kwasowość mleka jest w przedziale 6 do 7,5°SH,
  • temperatura – 8 i 6°C lub niżej,
  • gospodarstwa są wolne od gruźlicy i brucelozy,
  • substancje hamujące są niedopuszczalne,
  • zafałszowanie mleka wodą jest zakazane.

O jakości higienicznej i mikrobiologicznej mleka surowego decyduje: liczba drobnoustrojów oraz komórek somatycznych w 1 ml. Mleko pozyskane od zdrowej krowy będzie również zawierało pewną ilość komórek somatycznych (od 35 tys. w pierwszej do 85 tys. w czwartej laktacji) oraz bakterii (od 10 tys. do 45 tys.).

Florę bakteryjną, powodującą psucie mleka i jego przetworów, cechuje bardzo duża różnorodność. Miejscem ich bytowania jest mleko niewłaściwie schłodzone, pasza, ziemia, powietrze, woda, odchody, urządzenia udojowe i chłodnicze, sprzęt używany do doju, rany na ciele zwierząt oraz ręce dojarza. Zawartość bakterii w mleku surowym świadczy więc o higienie utrzymania i odpowiednim żywieniu krów oraz właściwym pozyskiwaniu i przechowywaniu mleka. Mleko zdojone w warunkach niehigienicznych może zawierać setki tysięcy, a nawet miliony bakterii w 1 ml.

Komórki somatyczne, jak wskazuje nazwa, pochodzą z organizmu krowy. W ciągłym procesie wytwarzania mleka następuje odnawianie i obumieranie złuszczonych komórek nabłonka wyścielającego pęcherzyki, przewody, zatoki mleczne, i to właśnie ich zawartość razem z białymi komórkami krwi (limfocytami, leukocytami) informują o stanie zdrowotnym wymienia. Schorzenie gruczołu mlekowego u krów, czyli mastitis, określane jest jako zespół zmian chorobowych o charakterze czynnościowym i patomorfologicznym. Około 640 zł to wydatek przypadający na jedną sztukę, jaki ponosi nasz rolnik. Wynika on przede wszystkim z konieczności wyłączenia dostaw od chorej sztuki, diagnostyki i leczenia oraz przedwczesnego brakowania krowy. Gorsze pod względem jakości mleko stanowi stratę nie tylko dla producenta i zakładu przetwórczego, a także potencjalne zagrożenie dla zdrowia konsumenta. Aby uniknąć zapaleń wymion, należy bezwzględnie koncentrować się na profilaktyce pojedynczych sztuk, a nie na leczeniu.

Każda złotówka przeznaczona na profilaktykę przynosi pięć zł zysku. Zapobieganie mastitis opiera się na zwykłych i logicznych działaniach, jednak niekiedy wydaje się to takie proste, że czasem zostaje zaniedbywane. Choroba ta rozwija się początkowo bez widocznych objawów u pojedynczych sztuk, które doją się normalnie, nic im nie dolega, a spadek jakości i ilości produkowanego przez nie mleka nie jest widoczny na tle całego stada. Jednak w końcu przekroczenie w zbiorczym mleku 400 tys. LKS dyskwalifikuje surowiec i uświadamia producentowi, że na profilaktykę jest już za późno, trzeba rozpocząć kosztowne i długie leczenie. Przełomem w działaniach na rzecz poprawy jakości i ilości produkowanego mleka surowego może być wprowadzenie od pewnego czasu szczepionki przeciwko mastitis. Może oan przynieść pozytywne efekty tylko w tych stadach, gdzie pomimo spełnienia wszystkich zaleceń zootechnicznych i higienicznych nadal występują problemy ze zdrowotnością gruczołu mlekowego.

Racjonalne żywienie krów jest istotnym czynnikiem, który wpływa na właściwości fizykochemiczne mleka surowego. Polega ono na dostarczeniu zwierzętom w codziennej dawce pokarmowej odpowiedniej ilości węglowodanów, białka, tłuszczów, suchej masy oraz składników mineralno-witaminowych. Niedobór lub nadmiar składników w dawce powoduje zmiany w wydajności krów, zaburzenia w rozrodzie, a także jest przyczyną schorzeń metabolicznych oraz zmniejszonej odporności zwierząt. Deficyt energii jest szczególnie niebezpieczny u krów o wysokiej wydajności. Wartości graniczne wskazujące na niedobory energetyczne są zależne od wydajności mierzonej w kg mleka. Jeżeli np. wydajność krowy jest mniejsza niż 27 kg mleka, to zawartość białka poniżej 3,2% świadczy o niedoborze energii. Poza tym zbyt mało energii w paszy przy znacznych ilościach wytwarzanego w żwaczu amoniaku nie pozwala na jego wbudowanie w struktury bakteryjne, powodując zaburzenia w rozrodzie, uszkodzenia wątroby oraz pogorszenie parametrów mleka. A zatem w tym przypadku amoniak przenika w dużych ilościach do krwi i po przemianach w wątrobie wydalany jest w moczu i mleku, gdzie przekracza przyjęty poziom 150-250mg/l. Nadmierna koncentracja mocznika w mleku obniża jego wartość technologiczną. Procent tłuszczu mleka podlega największym zmianom na skutek żywienia. Zależy od podawanych pasz objętościowych, ich struktury fizycznej, a także od koncentracji i składu węglowodanów strukturalnych (włókno surowe, ADF, NDF) oraz poziomu węglowodanów łatwo fermentujących (skrobi, sacharozy i innych), z których powstają w odpowiednim stosunku kwas octowy i propionowy. Bilansując dawkę żywieniową należy koniecznie zastosować kompleksowe mieszanki mineralno- witaminowe, dostosowane do wieku i stanu fizjologicznego zwierząt. Wynika to ze zmienności pasz objętościowych, jak i treściwych wyprodukowanych w gospodarstwach.

Podawanie krowom mlecznym dobrych pasz oraz nieograniczony dostęp do świeżej i czystej wody przy zapewnieniu najkorzystniejszych warunków utrzymania gwarantuje uzyskanie surowca na najwyższym poziomie.

Ostatnim etapem w produkcji mleka jest jego chłodzenie i przechowywanie w gospodarstwie. Należy pamiętać, że proces ten nie poprawia jakości pozyskanego surowca, a pozwala na jego utrwalenie, przy szybkim schłodzeniu do odpowiedniej temperatury.