Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
Nawożenie rzepaku ozimego wiosną

Rzepak w okresie wiosennym przede wszystkim powinien być nawożony azotem, siarką i mikroskładnikami, a w razie potrzeby również magnezem, potasem i fosforem.

 

Nawożenie startowe w pierwszej kolejności dotyczy makroelementów, które często są stosowane bardzo wczesną wiosną, nawet na zamarzniętą glebę, o ile nie ma pokrywy śnieżnej. Natomiast mikroskładniki stosuje się przede wszystkim w sposób nalistny, stąd też ich aplikacja powinna nastąpić nieco później, gdy rośliny przynajmniej częściowo zregenerują się po zimie, czyli odbudują aparat asymilacyjny. Trzeba też mieć na uwadze, że aby zabieg dokarmiania dolistnego był efektywny, roślina musi być aktywna fizjologicznie, a to wymaga czasu.
Przystępując do wczesnowiosennego nawożenia rzepaku, trzeba podkreślić fakt, że powinno być ono przeprowadzone pod określony plon. Zatem w pierwszej kolejności trzeba go w miarę realnie oszacować - nie może być on "życzeniowy". Warto przypomnieć, że potencjał plonotwórczy rzepaku zależy zarówno do stanu roślin w okresie jesiennym (ważny jest rozwój morfologiczny roślin i ich odżywienie) i wczesną wiosną, jak i jakości gleby oraz warunków meteorologicznych, które jak wiadomo w naszym klimacie są bardzo zmienne. Stąd też planując nawożenie, w pierwszej kolejności należy rozpoznać "warunki" panujące w danym sezonie wegetacyjnym. Ma to zastosowanie tym bardziej w ostatnich latach, w których to plantacje rzepaku z różnych przyczyn w okresie jesiennym charakteryzują się bardzo zróżnicowanym rozwojem, a do tego często są niedożywione, zarówno azotem, jak i innymi składnikami pokarmowymi (fotografia 1.).
Niezależnie od rozwoju i odżywienia roślin w okresie jesiennym wiosenne nawożenie rzepaku należy zaplanować w taki sposób, aby rośliny od początku wiosennej wegetacji mogły efektywnie pobierać azot z gleby i przetwarzać go w biomasę (rozetę liściową). Tylko bowiem rośliny z odpowiednio dużą rozetą (biomasą) są w stanie zakumulować odpowiednią ilość składników pokarmowych, co jest niezbędne, aby mogły wydać wysoki plon.
Opracował
Jerzy Pękała
Materiał źródłowy; artykuł z Farmera

Dolistne dokarmianie rzepaku

 

Nawożąc dolistnie rzepak można pokryć tylko część zapotrzebowania roślin na makroskładniki i całość na mikroskładniki. Dolistne dokarmianie wykonuje się gdy rzepak przynajmniej częściowo zregenerował się po zimie, od fazy rozety do kwitnienia.
Rzepak ozimy dobrze reaguje na nawożenie dolistne, do tej formy nawożenia wykorzystuje się mocznik. W optymalnych warunkach pogodowych rzepak w fazie rozety i zwartego zielonego pąka można dokarmiać wodnym roztworem mocznika o stężeniu do 12 proc., a tuż przed kwitnieniem w faza żółtego pąka o stężeniu 5-7 proc. Dolistne dokarmianie mocznikiem w okresie wiosennej wegetacji rzepaku najczęściej wykonuje się gdy rzepak przynajmniej częściowo zregenerował się po zimie, od fazy rozety do kwitnienia.
Dolistnie oprócz azotu podaje się siarkę, magnez, rzadziej fosfor i potas oraz mikroskładniki. Trzeba pamiętać, że siarka i magnez powinny być podawane już odpowiednio wcześniej doglebowo razem z azotem. Nawożąc rzepak doglebowo i dolistnie makro- i mikroelementami są one pobierane przez rośliny zarówno z gleby, jak i z nawozów dolistnych. Nawożąc dolistnie można pokryć tylko część zapotrzebowania roślin na makroskładniki i całość na mikroskładniki. Jednocześnie trzeba wziąć pod uwagę, że z nawozów dolistnych nie uzupełni się zasobności gleby w mikroskładniki.
Najczęściej i najprościej jest łączyć dokarmianie dolistne azotem z nawożeniem magnezem, siarką i mikroelementami. Spośród mikroelementów szczególną uwagę trzeba zwrócić na bor i jego zawartość w nawozie. Znacząca bowiem powierznia gleb w naszym kraju cechuje się niską zasobnością w bor. Istotny jest również mangan, w dalszej kolejności wymienić należy miedź, molibden, cynk i żelazo.
W okresie wiosennym nie powinno wykonywać się zabiegów dokarmiania dolistnego w czasie występowania przymrozków, krótko przed i krótko po nich. Do zabiegu należy przystąpić co najmniej 2-3 dni przed lub 2-3 dni po nocy, w której były przymrozki. Wykonuje się kilka zabiegów, przeważnie 2-3 z około 10-dniowymi odstępami.
Opracował
Jerzy Pękała
Materiał źródłowy; artykuł z Farmera

Terapeutyczna moc akwarium

 

O tym, że zwierzęta mają terapeutyczny wpływ na funkcjonowanie człowieka, psychologowie wiedzieli od dawna. W badaniach wielokrotnie już dowodzono, że kontakt z psem, kotem czy koniem skutecznie wzmacnia efektywność rehabilitacji, motywuje do ruchu i działa kojąco na układ nerwowy. Później okazało się, że nie tylko bezpośredni kontakt, ale również sama możliwość obserwacji udomowionego pupila może znacznie poprawić samopoczucie.

W ferworze badań ‒ mimo obszernych naukowych opracowań i wielu zweryfikowanych hipotez ‒długo zapominano o jednej istotnej grupie zwierząt: rybach. Pomimo tego, że ryby akwariowe są jednymi z najpopularniejszych zwierząt domowych (drugie miejsce na liście zwierząt domowych i ponad 10 milionów akwarystów w samych Stanach Zjednoczonych), bardzo późno rozpoczęto badania wpływu ich obecności na funkcjonowanie psychiczne. Dopiero w 1985 roku przeprowadzano badania lęku pacjentów oczekujących na zabieg stomatologiczny, porównując dwie metody: kontemplację akwarium i hipnozę. Okazało się, że obie te techniki są równie skuteczne i powodują u pacjentów znaczący wzrost odprężenia w porównaniu z pacjentami, którzy nie byli poddani żadnej z tych metod. Istotne jest również to, że stopień relaksu związanego z oglądaniem rybek określano zarówno za pomocą subiektywnych, jak i obiektywnych kryteriów (takich jak ciśnienie krwi i tętno). Badanie potwierdziło więc dobitnie, że oglądanie ryb w akwarium może być skuteczną metodą w redukcji lęku pacjentów oczekujących na zabieg dentystyczny, także na poziomie biologicznym.
Pomimo to akwaria niestety nie zagościły na stałe w gabinetach stomatologicznych. Są natomiast częstym wyposażeniem domów opieki nad osobami starszymi. Być może stało się tak dzięki eksperymentowi Mary DeSchriver i Carol Cutler Riddick, które na początku lat dziewięćdziesiątych badały pensjonariuszy domów seniora. Zaproponowały one badanie, w którym członkowie grupy eksperymentalnej obserwowali akwarium, podczas gdy grupa kontrolna oglądała kasetę wideo zawierającą wizualne placebo. Trzy ośmiominutowe sesje powtarzane co tydzień pozwoliły stwierdzić, że obie grupy oglądające akwarium (zarówno to prawdziwe, jak i odtwarzane z filmu) postrzegały to zajęcie jako relaksujące. Ponadto u obserwatorów prawdziwego akwarium w porównaniu do grupy kontrolnej, stwierdzono spadek tętna, napięcia mięśniowego oraz wzrost temperatury skóry (nasilenie reakcji immunologicznej). W trakcie badań zwrócono także uwagę na jeszcze jeden istotny element. Badani obserwujący akwarium wykazywali tendencję do wybierania z całego akwarium jednej lub dwóch rybek, śledzenia ich ruchu i nadawania imienia tej rybce. Po zakończonych sesjach seniorzy dzielili się między sobą spostrzeżeniami. Czynniki te okazały się bardzo istotne w procesie socjalizacji i adaptacji osób starszych w nowym środowisku.
Teoretyczne i praktyczne implikacje tych pierwszych eksperymentów pozwoliły badaczom do weryfikacji kolejnych hipotez, m.in. u pacjentów chorych na chorobę Alzheimera (2009), dzieci autystycznych (2010), dzieci nadpobudliwych psychoruchowo czy uczniów niepełnosprawnych i niedostosowanych społecznie (2010). We wszystkich tych badaniach dowiedziono, że posiadanie akwarium pełnego rybek nie tylko redukuje stres, zmniejsza objawy lękowe, ale również poprawia nasze kompetencje społeczne.
W przypadku dzieci posiadanie akwarium podnosi poczucie własnej wartości oraz uczy kontroli i odpowiedzialności. Opieka nad rybką to również skuteczny trening systematyczności. Nie dziwią wobec tego zalecenia psychologów, którzy bardzo często rekomendują rodzicom zakup akwarium i rybek jako skutecznej metody domowej terapii. Najmłodsze pociechy mogą rybki karmić i obserwować, te starsze z niewielką pomocą rodzica w pełni obsługiwać akwarium oraz rozwijać hodowlę. Jest to rozwiązanie korzystne dla całej rodziny, przede wszystkim dlatego, że posiadanie akwarium może mieć wpływ na każdego z nas.
Zabiegani, zmęczeni i zmuszeni do robienia kilku rzeczy w tym samym czasie, nie potrafimy znaleźć chwili wytchnienia. Po całym dniu pracy najczęściej uciekamy zmęczonym wzrokiem w telewizor. Zapominamy, że wystarczy tylko zaopatrzyć się zamknięty w akwarium wodny świat, by tchnąć w nasz odpoczynek nową jakość i pozwolić zmęczonym oczom znaleźć ukojenie i spokój.
Mam nadzieję, że przytoczone badania zwrócą rybkom akwariowym należne terapeutyczne miejsce obok innych zwierząt domowych, a wszystkich zestresowanych i zmęczonych cywilizacyjną pogonią już teraz zachęcam do zakupu akwarium pełnego rybek. Złota rybka raczej nie spełni naszych życzeń, ale z pewnością ukoi nerwy i pozwoli przez błękitno-zielony pryzmat spojrzeć na świat.

Opracował:

Lech Berger

30 stycznia 2015

Program prosument

PROGRAM PROSUMENT

Celem programu Wspieranie rozproszonych, odnawialnych źródeł
energii linia Prosument jest ograniczenie lub uniknięcie emisji CO2 w wyniku
zwiększenia produkcji energii z odnawialnych źródeł, poprzez zakup i
montaż małych instalacji lub mikroinstalacji odnawialnych źródeł energii, do produkcji
energii elektrycznej lub ciepła i energii elektrycznej dla osób fizycznych oraz wspólnot
lub spółdzielni mieszkaniowych. Program promuje nowe technologie OZE oraz
postawy prosumenckie , a także wpływa na rozwój rynku dostawców urządzeń i
instalatorów oraz zwiększenie liczby miejsc pracy w tym sektorze. Program jest
podobny do poprzedniego który był przeznaczony na zakup i montaż kolektorów
słonecznych .
I. Dofinansowanie przedsięwzięć obejmie zakup i montaż nowych instalacji i
mikroinstalacji odnawialnych źródeł energii do produkcji:
A) energii elektrycznej lub
B) ciepła i energii elektrycznej (połączone w jedną instalację lub oddzielne instalacje w budynku),
dla potrzeb budynków mieszkalnych jednorodzinnych lub wielorodzinnych, w tym dla
wymiany istniejących instalacji na bardziej efektywne i przyjazne środowisku.
Program nie przewiduje dofinansowania dla przedsięwzięć polegających na
zakupie i montażu wyłącznie instalacji źródeł ciepła.

II. Beneficjentami programu będą osoby fizyczne, spółdzielnie mieszkaniowe,
wspólnoty mieszkaniowe oraz jednostki samorządu terytorialnego i ich związki.

III. Finansowane będą instalacje do produkcji energii elektrycznej lub ciepła i
energii elektrycznej wykorzystujące:
A) źródła ciepła opalane biomasą, pompy ciepła oraz kolektory słoneczne o zainstalowanej mocy cieplnej do 300 kWt,
B) systemy fotowoltaiczne, małe elektrownie wiatrowe, oraz układy mikrokogeneracyjne (w tym mikrobiogazownie) o zainstalowanej mocy elektrycznej do 40 kWe.
IV. Program będzie wdrażany na trzy sposoby:

1) dla jednostek samorządu terytorialnego (jst) i ich związków
A) pożyczki wraz z dotacjami dla jst,
B) wybór osób fizycznych, wspólnot mieszkaniowych lub spółdzielni mieszkaniowych (dysponujących lub zarządzających budynkami wskazanymi do zainstalowania małych lub mikroinstalacji OZE) należy do jst,
C) nabór wniosków od jst w trybie ciągłym, prowadzony przez NFOŚiGW,
D) kwota pożyczki wraz z dotacją ≥ 1000 tys. zł.
2) za pośrednictwem banków
A) środki udostępnione bankom, z przeznaczeniem na udzielanie kredytów bankowych łącznie z dotacjami,
B) nabór wniosków od osób fizycznych, wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, w trybie ciągłym, prowadzony przez banki.
3) za pośrednictwem WFOŚiGW
A) środki udostępnione WFOŚiGW z przeznaczeniem na udzielenie pożyczek łącznie z dotacjami,
B) nabór wniosków od osób fizycznych, wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, w trybie ciągłym, prowadzony przez wojewódzkie fundusze, które podpiszą umowy z NFOŚiGW.

V. Podstawowe zasady dofinansowania:
A) pożyczka/kredyt preferencyjny wraz z dotacją łącznie do 100% kosztów kwalifikowanych instalacji,
B) dotacja w wysokości 20% lub 40% dofinansowania (15% lub 30% po 2015 r.),
C) maksymalna wysokość kosztów kwalifikowanych 100 tys. zł - 450 tys. zł, w zależności od rodzaju beneficjenta i przedsięwzięcia,
D) określony maksymalny jednostkowy koszt kwalifikowany dla każdego rodzaju instalacji,
E) oprocentowanie pożyczki/kredytu: 1%,
F) maksymalny okres finansowania pożyczką/kredytem: 15 lat.
G) wykluczenie możliwości uzyskania dofinansowania kosztów przedsięwzięcia z innych środków publicznych
VI. Harmonogram naboru wniosków
A) nabór wniosków dla jst trwał od 26.05.2014 do 31.12.2014; kontynuacja naboru, zgodnie z nowym programem priorytetowym, zostanie ogłoszona w 2015 r.
B) nabór wniosków dla WFOŚiGW trwał od 16.07.2014 do 31.12.2014; kontynuacja naboru, zgodnie z nowym programem priorytetowym, zostanie ogłoszona w 2015 r.; początek naboru wniosków dla beneficjentów końcowych - po ogłoszeniu naboru przez WFOŚiGW
C) nabór wniosków dla banków został ogłoszony 2.01.2015; wnioski od banków będą przyjmowane do 30.01.2015; początek naboru wniosków dla beneficjentów - po ogłoszeniu naboru przez banki.

Opracował:

Jacek Furmaniak

Regulatory wzrostu i skracanie zbóż
Skracać czy nie skracać zboża?

 

Stosowanie regulatorów wzrostu zbóż ma na celu ograniczenie zagrożenia wylegania plantacji, a także stymuluje rozwój systemu korzeniowego roślin, który jest bazą do dalszego wzrostu. Wpływa też na lepsze rozkrzewienia roślin, ale wykonanie tego zabiegu w tym celu, uzależnione jest od fazy rozwoju rośliny.
Jedną z przyczyn wylegania zbóż jest zbyt gęsta obsada roślin na jednostce powierzchni. Antygibereliny, takie jak np. chlorek chloromekwatu (CCC), trineksapak etylu, niektóre triazole oraz etefon wykorzystuje się w jako regulatory wzrostu.
Kiedy rośliny zbóż zaczną wchodzić w fazę pierwszego kolanka trzeba będzie podjąć decyzję odnośnie zastosowania regulatorów wzrostu. Właśnie ten moment, w więc BBCH31 określa się jako optymalny do użycia regulatorów wzrostu i wykonanie w tym czasie zabiegu skracania najefektywniej zabezpiecza przed wyleganiem. Poprzez prawidłowo wykonany zabieg w tej fazie uzyskuje się wzmocnione, pogrubione i skrócone źdźbło oraz silniej rozwinięty system korzeniowy.
Przede wszystkim określa się fazę rozwojową w jakiej znajdują się rośliny. Pierwsze kolanko jest co najmniej 1 cm powyżej węzła krzewienia i jest ono wyczuwalne (BBCH 31) na pędzie głównym, a widoczne pierwsze międzywęźle ma długość 1 cm lub więcej, międzywęźle nad nim ma mniej niż 2 cm.
Wśród substancji zaliczanych do regulatorów wzrostu roślin wymienia się wszystkie antygibereliny, takie jak np. chlorek chloromekwatu (CCC), trineksapak etylu, triazole oraz etefon, którego mechanizm działania polega na uwalnianiu etylenu do przestrzeni międzykomórkowej.
Retardanty wśród których są: chlorek chloromekwatu, trineksapak etylu, etefon wzmagają krzewienie, zwiększają liczbę źdźbeł kłosonośnych. Retardanty stymulują wzrost korzeni i ponadto korzystnie wpływają na funkcjonowanie aparatu fotosyntetycznego w roślinie, a co ważna w ochronie przed wyleganiem zwiększają średnicę źdźbła i grubość jego ścianek. Preparaty z substancją CCC i , trineksapak etylu można stosować w temperaturach 10-15°C, a etefon 15-20°C.
Triazole to systemiczne fungicydy, silnie działające na wzrost i rozwój roślin. Wykazują działanie podobne do chlorku chloromekwatu, trineksapaku etylu. Poprzez hamowanie biosyntezy giberelin redukują wydłużanie się międzywęźli, a tym samym wykazują działanie retardacyjne. Ponadto, dodatkowo stymulują lub hamują wzrost korzeni, działają pozytywnie na syntezę chlorofilu i karotenoidów (rośliny poddane działaniu triazoli mają typowe ciemno zielone zabarwienie). Działanie takie wykazuje, np. paklobutrazol.
Stosowanie regulatorów wzrostu pozwala zapobiec wyleganiu zbóż, a najczęściej przyczyn wylegania zbóż trzeba się doszukiwać w zbyt dużej obsadzie roślin, wysokim nawożeniu azotem, niskim zasobie potasu w glebie. Do wylegania roślin przyczynia się także porażenie przez sprawców chorób podstawy źdźbła, uprawa odmian mało odpornych na wyleganie, niekorzystne warunki atmosferyczne w czasie wegetacji, a więc intensywne opady deszczu w połączeniu z bardzo silnym wiatrem.
Opracował Jerzy Pękała
Materiał źródłowy: farmer.pl

Nosówka - rozpoznanie i leczenie

Nosówka to niebezpieczna choroba wirusowa psów, ale i kotów, której objawy mogą znacznie wyczerpać organizm zwierzęcia. Leczenie należy rozpocząć jak najszybciej.

Nosówka to wirusowa choroba zakaźna psów. Zapadają na nią najczęściej szczeniaki pomiędzy drugim a piątym miesiącem życia. Jest to choroba bardzo niebezpieczna, która często kończy się śmiercią zwierzęcia. Jeśli nie jest leczona może wywołać różne powikłania ze strony układu oddechowego, nerwowego i pokarmowego oraz zmiany skórne. Zakażenie następuje wskutek kontaktu z wydzieliną z nosa, śliną lub moczem chorego zwierzęcia.

• Objawy choroby
Pierwsze objawy nosówki zauważalne są po upływie od 3 do 7 dni od zakażenia. Choroba może mieć różny przebieg, w zależności od tego, jak bardzo zjadliwy jest wirus oraz od stopnia odporności organizmu zwierzęcia. Najczęściej występujące typy choroby to postać oddechowa, pokarmowa i skórna. Pierwsza z nich charakteryzuje się wysoką temperaturą, zmianami w obrębie górnych dróg oddechowych, katarem i kaszlem, a także ropną lub krwistą wydzieliną z nosa. Do głównych objawów typu pokarmowego choroby należą brak apetytu, biegunka i wymioty. Może ona powodować odwodnienie i znaczny stopień wyczerpania organizmu. Postać nerwowa charakteryzuje się zaś drżeniem kończyn i pyska, toczeniem piany (przez co czasem mylona jest ze wścieklizną), czasem mogą występować porażenia lub niedowłady. W nasilonej formie może prowadzić do zaburzeń świadomości psa, zmian zachowania i padaczki. Poszczególne postacie choroby mogą następować po sobie w jej przebiegu (zazwyczaj w takiej kolejności, w jakiej zostały wymienione).

• Leczenie choroby
Ze względu na to, że nosówka jest niebezpieczną chorobą, mogącą doprowadzić nawet do śmierci zwierzęcia, ważne jest jak najszybsze rozpoznanie jej objawów i rozpoczęcie leczenia. Niestety, nie został dotąd odkryty środek, który skutecznie niszczyłby wirusa, będącego przyczyną choroby. Stosowane leki mają na celu głównie minimalizowanie objawów i wzmacnianie układu odpornościowego. W zależności od typu choroby stosowane są między innymi środki przeciwgorączkowe, przeciwdrgawkowe, przeciwpadaczkowe. W przypadku odwodnienia psu podawane są elektrolity. Przy postaci oddechowej konieczne jest usuwanie wydzieliny z nosa. Zalecane jest także podawanie witamin z grupy B, które wpływają na szybszą regenerację układu nerwowego. Warto pamiętać o tym, że można zapobiec tej chorobie przez zaszczepienie szczeniaka w 2 i 3 miesiącu życia i ponownie po upływie jednego roku. Warto szczepić także dorosłe psy – powinno się to wykonywać co trzy lata.

Opracował:

Lech Berger

8.2.6.3.3 Płatności dla rolników przekazujących małe gospodarstwa
 
Poddziałanie: 6.5 – Płatności na rzecz rolników kwalifikujących się do systemu dla małych gospodarstw, którzy trwale przekazali swoje gospodarstwo rolne innemu rolnikowi
Opis rodzaju operacji
Pomoc przyznawana jest tym rolnikom, którzy kwalifikują się do systemu dla małych gospodarstw ustanowionego w rozporządzeniu ws. płatności bezpośrednich i trwale przekazują swoje gospodarstwo rolne innemu rolnikowi.
Rodzaj wsparcia
Płatność jednorazowa.
Powiązania z innymi aktami prawnymi
Rozporządzenie ws. płatności bezpośrednich
Beneficjenci
Rolnik będący osobą fizyczną.
Warunki kwalifikowalności
Pomoc może być przyznana rolnikowi, który w chwili składania wniosku o przyznanie pomocy kwalifikował się od przynajmniej jednego roku do uczestniczenia w systemie dla małych gospodarstw, ustanowionym zgodnie z tytułem V rozporządzenia ws. płatności bezpośrednich, i który w drodze sprzedaży lub darowizny trwale przekaże swoje gospodarstwo rolne innemu rolnikowi.
Po przekazaniu gospodarstwa beneficjent nie będzie podlegał ubezpieczeniu społecznemu rolników w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.
Gospodarstwo przejmujące grunty od beneficjenta musi posiadać lub osiągnąć, po przejęciu gruntów od beneficjenta działania, co najmniej wielkość odpowiadającą:
– średniej wielkości gospodarstwa w Polsce
lub
– średniej wielkości gospodarstwa w danym województwie, jeśli średnia powierzchnia gospodarstw w danym województwie jest większa niż średnia wielkość gospodarstwa w Polsce.
Zasady dotyczące ustalania kryteriów wyboru
Kryteria wyboru uwzględniać będą:
– wielkość przekazywanego gospodarstwa (preferencja dla gospodarstw większych),
– wielkość gospodarstwa przejmującego grunty (preferencja dla gospodarstw mniejszych),
– preferencję dla przekazywania gruntów młodym rolnikom.
Kwoty i stawki wsparcia (mające zastosowanie)
Roczna stawka pomocy odpowiada 120% rocznej płatności, do otrzymania której beneficjent kwalifikuje się w ramach systemu dla małych gospodarstw. Opisana wyżej stawka pomocy przysługuje za rok, w którym beneficjent trwale przekazuje swoje gospodarstwo, i lata następne, do roku 2020 włącznie. Pomoc wypłaca się jednorazowo.
K .Kowalska Materiały ARiMR
GINĄCE ZAWODY -LUDWISARSTWO
 
Ludwisarstwo to rzemiosło, którego specjalnością jest obróbka przedmiotów z brązu, miedzi i mosiądzu. Dużych, takich jak dzwony kościelne działa i pomniki oraz mniejszych codziennego użytku, jak okucia, dzwonki, ozdobne zawiasy, klamry i klamki. Ludwisarstwo właściwie zanikło w związku z rozwojem przemysłu metalurgicznego .Obecnie w Polsce działa czynnie tylko trzy zakłady ludwisarskie między innymi na Podhalu . Fach ten kojarzony jest jednak głównie z odlewnictwem dzwonów .
LUDWISARZ
Zwany też odlewnikiem – majstrem , którego fachem jest odlewanie różnego rodzaju przedmiotów z metalu .Gdy miejsce naczyń glinianych i drewnianych zajęły cynowe szybko się niszczące wędrowali oni po kraju odlewając nowe . Prestiż tego zawodu wzrastał w miarę zapotrzebowania na przedmioty trwalsze typu dzwony czy działa. Ludwisarza nazywano bardzo często odlewnikiem lub odlewaczem.
HISTORIA NA ZIEMIACH POLSKICH
Pierwsze dzwony były odlewane przez mnichów .Na przełomie XIII/XIV wieku rzemieślnicy świeccy wypierają odlewnictwo klasztorne .Wtedy , jak już wspomniano ,ludwisarstwo było zawodem wędrownym i wędrowano od kościoła do kościoła realizując zlecenia .W tym czasie ludwisarze zaczynają odlewać również lufy armatnie ,płyty nagrobne ,chrzcielnice ,moździerze i drobne przedmioty użytku domowego .Jednak w XV wieku ludwisarstwo wędrowne zanika i powstają pierwsze stałe warsztaty .Najbardziej znane ludwisarnie w Polsce działały w Przemyślu ,Gdańsku ,Krakowie ,Warszawie ,Toruniu ,Lwowie ,Wilnie oraz na Śląsku .Rozkwit ludwisarstwa w Polsce przypadł na epokę renesansu, kiedy to powstały największe i najdoskonalsze dzieła sztuki odlewniczej chociażby Dzwon Zygmunta .Bardzo ważnym odłamem sztuki ludwisarskiej stało się lanie dział i moździerzy . Przykładem ogromnego znaczenia odlewnictwa militarnego może być odbudowana w 1780 roku ludwisarnia warszawska zatrudniająca , jak na ówczesne czasy ,wiele osób: ludwisarza ,pisarza ,15-stu majstrów różnego rodzaju i 30-stu czeladników .
Nie da się ukryć ,że zawód ten jest coraz bardziej zapomniany ,a jeżeli już komuś się z czymś kojarzy to są to dzwony .
TECHNIKA ODLEWANIA NA PRZYKŁADZIE DZWONU
Współcześnie odlewa się dzwony z brązu czasami używa się spiżu (odmiana brązu),lub innych metali, jak aluminium ,stali czy nawet złota. Pierwszym etapem jest tworzenie formy indywidualnie dla każdego wyrobu ,jakość formy odpowiada za efekt finalny i jakość odlewu .Formy przygotowuje się z gliny naturalnie suszonej proces tworzenia samej formy trwa około 2 miesiące .
Pierwszą warstwą formy jest rdzeń ,druga warstwa to dzwon fałszywy trzecia płaszcz stanowiący zabezpieczenie zewnętrzne formy . Całość zostaje przygotowana do odlewu .Następnie przechodzi się do „ubierania formy" ,czyli na odpowiednio oczyszczoną formę nakłada się woskowe ornamenty i napisy. W piecu powstaje stop ,który płynie wydrążoną w ziemi rynną i wlewa się do wnętrza formy. Materiał w momencie wypustu ma około1250 stopni ,moment odlewu nazywany jest „narodzinami dzwonu". Dzwon to też arcydzieło artystyczne i jest on czyszczony ,polerowany i odpowiednio zdobiony .
 
Opracowała:
Katarzyna Kowalska
ZD Jarocin
W artykule tym pragnę się podzielić uwagami na temat ropomacicza suki mojego syna.
Suka wyżła niemieckiego, 10 lat. Jej stan od ponad tygodnia pogarszał się z dnia na dzień. Do przychodni trafiła naprawdę w kiepskim stanie - słaniająca się na nogach, bez apetytu, z podejrzeniem stanu septycznego lub toksemii (obecność bakterii lub toksyn we krwi), z dróg rodnych wydostawały się niewielkie ilości wydzieliny, brzuch miała silnie powiększony, dodatkowo w pachwinie znajdowała się dużych rozmiarów zmiana, przez lata uznawana przez wszystkich za stan zapalny gruczołu mlekowego.
Po wstępnym badaniu klinicznym suce natychmiast wykonano badanie USG oraz badania krwi, dzięki czemu w bardzo szybkim czasie postawiono rozpoznanie i oceniono stan psa. Pół godziny od wejścia do gabinetu pies był już przygotowany do zabiegu operacyjnego - ovariohystetectomii (sterylizacja, usunięcie macicy wraz z jej zawartością). Twór uznawany przez lata za zapalenie gruczołu mlekowego okazał się już na badaniu USG być... przepukliną pachwinową, do której wpadała macica i co cieczka (kiedy to endometrium macicy ulega spulchnieniu), przepuklina stawała się bardziej wyraźna. I to właśnie ta, z pozoru niewinna przepuklina, przysporzyła najwięcej trudności podczas zabiegu operacyjnego - macica, dość mocno wypełniona ropną zawartością, utknęła w worku przepuklinowym i mocno utrudniała odprowadzenie macicy z powrotem do brzucha. szczęśliwie po wykonaniu odrębnego dojścia, udało się wyjąć macicę z jamy brzusznej bez naruszania jej ciągłości. Po kilku dniach intensywnego leczenia pies doszedł do siebie i aktualnie czuje się znakomicie, biega, skacze i merda radośnie ogonem. Niestety, gdyby do interwencji chirurgicznej doszło 2-3 dni później, szanse psa na przeżycie byłyby zdecydowanie małe.

 

Dlatego pamiętajmy i uwrażliwiajmy właścicieli niesterylizowanych suk na pierwsze objawy ropomacicza takie jak - wzmożone pragnienie i zwiększone oddawanie moczu. Nie lekceważmy tych objawów, może to uratować życie psa.

Opracował:

Lech Berger

ZD Jarocin

O dawnych wierzeniach, obyczajach i obrzędach z Dniem Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym związanych

Przypadające na dzień 1 i 2 listopada Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny od wieków były świętami obchodzonymi w szczególny sposób. Ich obrzędy i zwyczaje sięgają czasów pogańskich i dopiero w późniejszych wiekach zostały przystosowane do wiary chrześcijańskiej.

Dzień Wszystkich Świętych wywodzi się z uroczystości oddawania czci męczennikom, którzy ofiarowali swoje życie za Chrystusa. W III wieku znana była tradycja przenoszenia relikwii świętych lub ich części na inne miejsca. Podkreślano w ten sposób fakt, że święci są własnością całego Kościoła. W 610 roku papież Bonifacy IV otrzymał od cesarza starożytną świątynię pogańską Panteon, gdzie kazał złożyć liczne relikwie, a następnie poświęcił tę budowlę na kościół pod wezwaniem Matki Bożej Męczenników. Od tamtej pory 1 maja był dniem pamięci poświęconym wszystkim zmarłym męczennikom. Papież Grzegorz III w 731 roku przeniósł tę uroczystość na dzień 1 listopada, a w 837 papież Grzegorz IV nakazał, aby 1 listopada był dniem poświęconym pamięci męczenników i wszystkich świętych kościoła katolickiego.

Obchody Dnia Zadusznego zapoczątkował w chrześcijaństwie w roku 998 św. Odilon, jako przeciwwagę dla pogańskich obrządków, gdzie czczono dusze zmarłych. Nazwa święta wywodzi się od modłów za duszę zmarłych - Zaduszki. W XIII wieku tradycja ta rozpowszechniła się w całym kościele katolickim.

2515694597_c33e7ff061_o

W okresie 1-2 listopada praktykowano wiele starych i niekiedy zapomnianych wierzeń i obyczajów. Do najważniejszych ceremonii związanych ze Świętem Zmarłych i Dniem Zadusznym można zaliczyć karmienie dusz i obrzędy związane z ogniem. Oba zwyczaje wynikają z pogańskich wierzeń, później przyjętych przez chrześcijaństwo i czasami jeszcze występujących do dnia dzisiejszego.

2516426066_bd14207743_o
Karmienie dusz

Do początków XX wieku na polskiej wsi istniało wiele obrzędów związanych z przygotowywaniem jedzenia i karmieniem dusz bliskich zmarłych, odwiedzających w pierwszych dniach listopada swoje dawne domostwa. Pieczono chleby, gotowano kaszę, bób i wiele innych potraw. Na wschodnich terenach Polski znany był zwyczaj przygotowywania na tę okazję specjalnej kutii. Wszystkie potrawy wraz w butelką wódki zostawiano na stołach i uchylano na noc drzwi domu, aby dusze zmarłych mogły w spokoju odwiedzić mieszkania i posilić się do syta. Na Pomorzu praktykowano pozostawianie na progu domu i parapecie ulubionych pokarmów zmarłych domowników. Rano najczęściej znajdowano resztki jadła (najpewniej za sprawą przydomowych zwierząt), co niechybnie oznaczało wizytę i biesiadę gości z zaświatów. Wierzono, że wszystkie dusze pragną bliskości swoich krewnych, wypoczynku, zaspokojenia głodu i pragnienia. Do obowiązku śmiertelników należało dbanie o zaspokojenie potrzeb umarłych, a ich rozgniewanie lub obrażenie mogło skutkować nieszczęściem, chorobą a nawet przedwczesną śmiercią któregoś z domowników.

2516507664_2b98880fc8_o

Oprócz goszczenia zmarłych istniało wiele zakazów związanych z odwiedzinami domów przez dusze. Zabronione było klepanie masła, maglowanie, deptanie kapusty, tkanie i przędzenie, cięcie sieczki, spluwanie i wylewanie pomyj. Wszystkie te zakazy były stosowane w celu obłaskawienie bliskich zmarłych. Dbano o to, aby nie skaleczyć, nie znieważyć i nie rozgnieść odwiedzających dom dusz. W czasie świątecznych dni nie podnoszono także żadnych strąconych rzeczy, wierząc, że dusze wzięły je sobie na trochę. Upuszczone przedmioty można było podnieść dopiero po 2 listopada. Jeżeli strącone przypadkowo przedmioty były niezbędne, w celu przeproszenia zmarłych w miejsce zabranej rzeczy kładziono kawałek chleba, aby udobruchania "gościa".

Wierzenia związane z karmieniem zmarłych zauważyć można w obrzędzie "dziadów". W wielu regionach Polski praktykowany był zwyczaj ucztowania w dzień zaduszny, zwany właśnie "dziadami". Była to pozostałość starosłowiańskich uczt żałobnych: tryzny - urządzanej przy mogile w dniu pogrzebu i radunicy - zastawianej na grobach przodków w dni świąt przesilenia: zimowego i letniego ("na Kupałę") i ("na Koladę"). W trakcie tych uczt wydawanych na cześć zmarłych, często zapraszano żebraków i proszalnych dziadów, aby za ich wstawiennictwem i poprzez wspólne świętowanie wymodlić łaski dla bliskich z zaświatów. We wschodnich regionach kraju i dawanych kresach spożywano posiłki na grobach zmarłych, obyczaj ten zaginął jednak na początku XX wieku.


Światło dla dusz

Kolejną grupą obyczajów związanych ze Świętem Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym były obrzędy związane z ogniem. Od niepamiętnych czasów ogień kojarzony był ze śmiercią i duchami. Wierzono, że oprócz pokarmu, duszom potrzebne jest światło do odnalezienia drogi do domu i ciepło do ogrzania się, z tego powodu w czasie świąt palono ogniska na rozstajach dróg, przy cmentarzach i na samych grobach bliskich zmarłych. Popularne było także palenie ognisk na grobach samobójców i mogiłach tragicznie zmarłych osób. Chrust i drewno na takie ogniska składano przez cały rok. Ogień z tych grobów miał oczyszczającą moc, dawał także ochronę przed złymi mocami i duchami, które bardzo często przebywały na mogiłach samobójców.

Obrzędy związane z paleniem ognisk dawno zostały zapomniane, jedynym ich przejawem w dzisiejszych czasach jest palenie zniczy na grobach bliskich. Ogień ze zniczy nie musi już wskazywać duszom drogi, ogrzewać ich i nie posiada cudownych mocy, jest po prostu sposobem okazywania zmarłym naszej pamięci.


Z szacunkiem do dziada

Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny w dawnych czasach nie mógł odbywać się bez modłów proszalnych dziadów, którzy według wierzeń mieli kontakt ze zmarłymi. Żebracy, jako osoby bardzo tajemnicze, przychodzące nie wiadomo skąd i zmierzające w nieznanym kierunku od wieków były traktowane z rezerwą. Ich specyficzny wygląd i najczęściej podeszły wiek sugerowały możliwość kontaktu z zaświatami. Uważano, że modlitwy dziadów są bardzo skuteczne. Szczególna pozycja "dziadów proszalnych" uwidaczniała się w czasie święta Wszystkich Świętych i w Dniu Zadusznym. W tym czasie obdarzani oni byli szczególnymi łaskami i przywilejami. Mogli spokojnie przebywać w kościele i na cmentarzu, odnoszono się do nich z szacunkiem. W tym szczególnym okresie za duży nietakt uważane było przegnanie lub znieważenie żebraka, mogło się to wiązać z niewysłuchaniem modlitw za zmarłych i próśb skierowanych do świętych. Za swoje szczególne modlitwy "dziady proszalne" dostawały w podzięce drobne sumy pieniędzy, jedzenie, oraz specjalnie wypiekany na tę okazję chleb.

Do lat 20-tych XX wieku na Lubelszczyźnie i Podlasiu praktykowany był zwyczaj wypiekania specjalnego pieczywa zwanego powałkami lub peretyczkami. Był to rodzaj bułki o podłużnym kształcie, z odciśniętym pośrodku krzyżem i inicjałami zmarłej osoby. Gospodynie konkurowały ze sobą w sztuce wypiekania tego specjalnego chleba i w miarę swoich możliwości i zdolności przyozdabiały go na wszystkie możliwe sposoby. Tak specjalnie przygotowany chlebek wręczono żebrakom jako jałmużnę z prośbą o modlitwę za duszę zmarłego, w którego imieniu wypiekana była peretyczka. Sporządzano także pieczywo dla zagubionych i nieznanych duszyczek, kładziono je na opuszczonych grobach i wręczano proszalnym dziadom z prośbą o modlitwę.


Wiele lat minęło od ostatniego spalonego ogniska na cmentarzu, nie ma już sławnych "dziadów" i coraz rzadziej spotyka się żebraków proszących o jałmużnę przy wiejskich cmentarzach. Tradycje i wierzenia związane z pierwszymi dniami listopada zostały zapomniane i powoli wypierane są przez zwyczaje obce naszej kulturze. Coraz częściej słyszymy o halloweenowych imprezach, dzieci chodzą po ulicach i zbierają słodycze, a w oknach naszych domów pojawiają się świecące dynie. Miejmy nadzieję, że obce zwyczaje nigdy nie wyprą rodzimej tradycji i na grobach bliskich będą palić się znicze, a nie pomarańczowe warzywa z wydrążonymi i święcącymi zębami.

2516507674_36a9f7d13d_o

Źródła:
http://pl.wikipedia.org/ Mazur Teresa, Ojców naszych obyczajem, Lublin 2005
Ogrodowska Barbara, Święta polskie : tradycja i obyczaj, Warszawa 2000
Ogrodowska Barbara, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2005
Ciołek Tadeusz, Wyrzeczysko, O świętowaniu w Polsce, Warszawa 1976

Artykuł Macieja Sztorca pod tym samym tytułem.

Katarzyna Kowalska