27 kwietnia 2018

IBR/IPV i BVD/MD to wyjątkowo niebezpieczne choroby zakaźne bydła

Opracowanie: Jerzy Mikołajczak
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę Powiększ czcionkę
  • PDF
  • Wydrukuj
  • Email
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Efektywna produkcja bydła uzależniona jest w decydującym stopniu od statusu zdrowia stada już w momencie jego tworzenia. Utrzymanie przez cały czas stada na wysokim poziomie zdrowotnym wymaga od hodowcy niemało wysiłku we wdrażaniu, a następnie w konsekwentnym przestrzeganiu zasad biobezpieczeństwa. W działaniach tych niezbędna jest pomoc lekarza weterynarii, który znając zdrowotność stada stosuje odpowiedni plan profilaktyczny oparty na szczepieniach, jak również niezbędne jest prowadzenie właściwej izolacji i aklimatyzacji w odniesieniu do sztuk przybyłych do gospodarstwa. Taka opieka nad stadem poprawia zdolność układu odpornościowego krowy, chroni przed infekcjami, a sprawny układ immunologiczny pozwala jej zwalczać mikroorganizmy chorobotwórcze, w tym groźne bakterie i wirusy.

Zakaźne zapalenie nosa i tchawicy (IBR) oraz wirusowa biegunka bydła i choroba błon śluzowych (BVD/MD) są szeroko rozpowszechnionymi schorzeniami na całym świecie. Jak pokazują badania w naszym kraju, zakażonych jest ponad 50% stad. Są to choroby, które stanowią jedną z głównych barier rozwoju stada, zazwyczaj brak jest typowych objawów, na podstawie których można podejrzewać zainfekowanie zwierząt. To podstępne działanie wirusów nie alarmuje hodowców i w szybkim tempie atakuje zwierzęta bez wiedzy właściciela. Dotyczy to zarówno gospodarstw produkujących żywiec wołowy, jak i mleko, jednak uwaga moja skupiona będzie na stadach mlecznych, ponieważ u nas właśnie z tych obór pochodzi większość materiału opasowego. Zakupów odsadków dokonuje się niekiedy z wielu małych gospodarstw, gdzie często świadomość problemu chorób bydła mlecznego, zarówno wśród hodowców, jak i lekarzy, powoduje ogromne straty. Dostęp osób do krów należy ograniczać, a weterynarze, inseminatorzy, doradcy żywieniowi oraz personel zatrudniony do pracy w gospodarstwie powinni zabezpieczać stada przed wniknięciem chorobotwórczych patogenów. Niedopuszczalne jest np. brak ubrania ochronnego czy kilkukrotne stosowanie sprzętu jednokrotnego użytku. Rolnik nie może dopuścić do pojawienia się na fermie zakaźnych czynników chorobotwórczych, a w przypadku ich wystąpienia, hodowca z lekarzem weterynarii opracowują własny program profilaktyki, który przyczyni się do ograniczenia, a być może do całkowitego wyeliminowania choroby ze stada. Najczęściej z takich ferm, gospodarstw mlecznych, a nie z targowisk, należy kupować cielęta. Od ich właścicieli możemy uzyskać znacznie więcej informacji nie tylko o nabywanym osobniku, ale o całym stadzie, z którego pochodzi. Cielęta z farm mlecznych mają mniejsze problemy zdrowotne niż te z targowisk, które często są dostarczane w nieodpowiednich warunkach. Transportowane najczęściej w większych partiach z jednej farmy nie mają styczności z cielętami innego pochodzenia, a tym samym są mniej narażone na działanie chorobotwórczych patogenów. Tak więc hodowcy powinni być podwójnie zmotywowani do monitorowania chorób zakaźnych w swoich stadach krów mlecznych. Obecnie choroby te nasilają się. Z wyjątkową konsekwencją atakują bydło i niweczą efekty wieloletniej pracy.

W przypadku wykrycia chorób zakaźnych znajdujących się na liście zwalczanych z urzędu, przepisy bardzo ściśle określają, jak należy postępować. W odniesieniu do takich chorób jak: gąbczasta encefalopatia bydła (BSE), choroba niebieskiego języka, enzootyczna białaczka bydła, gruźlica czy bruceloza obowiązkowo należy wybrakować i zutylizować wszystkie sztuki w stadzie, w tym przeprowadzić gruntowną dezynfekcję miejsca ich przebywania. Poniesione straty, jakie dotknęły właściciela stada, są w takiej sytuacji rekompensowane. Niestety IBR/IPV oraz BVD/MD objęto tzw. monitoringiem biernym. Sprowadza się to do tego, że podlegają obowiązkowi rejestracji i każdy hodowca, lekarz weterynarii czy laboratorium mają obowiązek zgłosić ich wystąpienie do powiatowego lekarza weterynarii. Dlatego hodowcom, którzy podejmują decyzję o badaniu zwierząt, zaleca się zwrócić uwagę na choroby, które nie podlegają obowiązkowi zwalczania z urzędu. Straty, jakie one powodują, wielokrotnie przekraczają koszty badań, szczepień czy profilaktyki. Należy pamiętać, że rozwój chorób zakaźnych w stadzie jest bardzo dynamiczny, wymagający wnikliwej diagnostyki, bez której nie wyzbędziemy się problemów z rozrodem, biegunkami i chorobami górnych dróg oddechowych.

Wirus zakaźnego zapalenia nosa i tchawicy (IBR/IPV) atakuje bydło, a także owce, kozy oraz dzikie przeżuwacze. Zakażeniu może ulegać bydło w każdym wieku, dochodzi do niego przez kontakt bezpośredni ze zwierzętami chorymi, kontakt płciowy, inseminację nasieniem zawierającym wirus IBR/IPV, paszę zanieczyszczoną wirusem, drogą kropelkową, przez narzędzia używane do obsługi zwierząt. Należy podkreślić, że buhaje w polskich stacjach unasienniania zwierząt są wolne od zakażenia wirusem IBR/IPV od 1988 roku, a wszystkie produkujące nasienie są kontrolowane laboratoryjnie raz do roku. Jednak wysoki stopień zakażenia stad wynika z niekontrolowanego obrotu ejakulatem. W większości państw UE fermy, które prowadzą program uwalniania od zakażenia, sprzedają nierzadko do Polski wybrakowane zwierzęta jako pełnowartościowy materiał po okazyjnej cenie (co powinno zastanowić kupującego). Wirus mogą przenosić także osoby obsługujące zwierzęta oraz środki transportu przybywające na teren fermy. Wyróżnia się różne podtypy tego wirusa, atakują one układ oddechowy – zapalenie nosa i tchawicy z zapaleniem spojówek, układ rozrodczy samic – zapalenie sromu i pochwy, układ rozrodczy samców – zapalenie napletka i żołędzi prącia. IBR/IPV najczęściej nie zabija, ale przynosi ogromne straty ekonomiczne. Charakterystyczną cechą zakażenia jest tzw. latencja, czyli bezobjawowe bytowanie wirusa w organizmie zwierząt, które wcześniej przechorowały. Jest to jedna z cech zakażeń herpeswirusami, gdzie zakażenie ostre przechodzi w stan zakażenia latentnego i wtedy naprzemiennie po reaktywacji następuje czas wydalania wirusa z organizmu. Zwierzęta raz zakażone pozostają na całe życie nosicielami i źródłem zakażenia. Uaktywnienie zakażenia i siewstwo zachodzi najczęściej w określonych warunkach, najczęściej kiedy zwierzę jest osłabione, przebywa w nieodpowiednich warunkach, nie radzi sobie z otoczeniem, jest w stresie. Od tego, ile sztuk i jak ostro przebiegnie choroba w obszarze rozrodu, ronienia, wydajności czy np. przyrostów masy ciała cieląt, zależeć będą poniesione straty w gospodarstwie. W jednym z badanych stad, do którego wprowadzono zakażone wirusem IBR/IPV jałówki, zakażenie przeniosło się na krowy, zaczęły one chorować, prawie wszystkie matki uległy zakażeniu, wydajność mleczna spadła z 8200 kg do 2300. Właściciel poniósł ogromne straty i znalazł się w trudnej sytuacji, a jeszcze trzeba było spłacać kredyt zaciągnięty na zakup trefnych jałówek. Stąd stada wolne od zakażenia IBR/IPV trzeba za wszelką cenę chronić przed zawleczeniem tego wirusa.

Wirus wywołujący IBR najczęściej nie wykazuje wyraźnych, typowych objawów chorobowych. U osobników silnie zainfekowanych, w przypadku zakażenia górnych dróg oddechowych, u bydła pojawia się gorączka (41-42°C), utrata apetytu, wyciek z nosa śluzowo-ropny, do tego dołącza się zapalenie spojówek i silne ślinienie zwierzęcia. Dalej zakażenie rozprzestrzenia się na krtań, tchawicę i płuca, czego konsekwencją jest kaszel, nasila się też duszność. Objawy te dotykają kilku zwierząt w stadzie, które słabo jedzą, mają biegunkę i spada nieco ich wydajność mleka. Do powyższych niedomagań mogą równolegle dochodzić zamieranie zarodków i poronienia. Nasilenie poronień notowane jest w ostatnich 3. miesiącach ciąży, chociaż występować mogą w każdym jej okresie. W stadach świeżo zainfekowanych poronienia występują na poziomie 25% po upływie od 3 do 4 miesięcy od zakażenia i przechorowania postaci oddechowej. Ze względu na tak odległy okres czasu trudno skojarzyć sobie, że stado atakuje IBR/IPV. U cieląt choroba przebiega odwrotnie, z dróg oddechowych przenosi się do gardła i przełyku. Utrudnione połykanie powoduje zapalenie płuc, następnie obserwuje się biegunkę, która prowadzi często do upadku cieląt.

W przypadku zakażenia podtypami wirusa IBR czy to górnych dróg oddechowych, czy też układu rozrodczego samic i samców po okresie choroby, ustania lub złagodzenia objawów klinicznych, materiał genetyczny wirusa pozostaje w formie latentnej. Wirus czeka i jeśli nastąpi okres osłabienia zwierzęcia, znowu zaczyna się namnażać, co jest początkiem choroby. W tym czasie wzrasta liczba przeciwciał, organizm zwierzęcia eliminuje wirusa częściowo, ponieważ znowu przybiera formę utajoną hamując wytwarzanie przeciwciał, i koło się zamyka. Wirusa IBR okresowo sieje każde zakażone zwierzę, do końca swojego życia. Zwierzę latentnie zakażone może wydalać wirusa w odstępach kilkudniowych do kilku miesięcy. Zarówno stan zakażenia latentnego, jak i naprzemiennie wydalanie wirusa z organizmu (siewstwo) powodują, że zwalczanie IBR jest niezwykle trudne, a choroba może utrzymywać się w stadzie przez wiele lat.

Badania wirusologiczne, dzięki którym można rozpoznać IBR, należy wykonywać jak najszybciej po pojawieniu się pierwszych objawów w ostrej fazie choroby. W przypadku braku objawów klinicznych, trzeba przeprowadzić badanie serologiczne na obecność przeciwciał. Wynik dodatni w tym badaniu potwierdza, że zwierzę przebyło postać ostrą zakażenia i najprawdopodobniej jest w stadium zakażenia latentnego. Zwierzęta takie należy jak najszybciej izolować od stada, aby zapobiec zakażeniu się kolejnych osobników. Większa liczba krów dodatnich świadczy o dużej latentności w stadzie.

Najlepszym sposobem na zwalczanie wirusa jest wyeliminowanie wszystkich zakażonych zwierząt, jednak jest to zwykle najdroższa metoda, którą można realizować, gdy bezobjawowe zakażenie nie przekracza 10%. Strategia ta, najbardziej skuteczna, stosowana jest w Skandynawii – ,,badanie i eliminacja”, czyli selekcja zwierząt serologicznie dodatnich bez towarzyszących im szczepień. Kiedy skala problemu jest dużo większa, podejmuje się szczepienie, dotyczy to hodowców na terenie Węgier, Słowacji, Czech, Francji, Belgii, Holandii i częściowo Niemiec. Nie uwalnia ono zwierzęcia dodatniego od zakażenia, ale znacząco redukuje siewstwo, co zmniejsza krążenie wirusa w stadzie. Szczepienie chroni głównie zwierzęta zdrowe, jeśli jednak zachorują, objawy są łagodniejsze, a i straty produkcyjne mniejsze. Kilkuletnie szczepienia, remont stada oraz ochrona przed zakażeniem z zewnątrz może uwolnić fermę od niebezpiecznego wirusa zakaźnego zapalenia nosa i tchawicy. Jest to możliwe przy konsekwentnym działaniu hodowcy z lekarzem weterynarii, który określi kierunek działania w celu osiągniecia statusu stada wolnego od IBR.

Dzięki prowadzonym od 1980 roku programom zwalczania IBR/IPV, w wielu krajach świata, a także prawie we wszystkich krajach europejskich, następuje stopniowe ograniczenie krążenia wirusa w populacji bydła. Krajami wolnymi od IBR/IPV są Dania, Szwajcaria, Austria, Finlandia, Szwecja, Niemcy (niektóre regiony), Włochy (prowincja Bolzano). Obecnie większość krajów europejskich od dłuższego czasu prowadzi obowiązkowe lub dobrowolne programy w zakresie zwalczania i kontroli zakażeń wirusem, przy zastosowaniu różnych strategii. W Polsce dopiero od 2010 roku prowadzone są badania monitoringowe w kierunku IBR, a po wielu latach dyskusji od przygotowania programu zwalczania chorób zakaźnych zwierząt niepodlegających w Polsce obowiązkowi zwalczania, program uzyskał w końcu akceptację poprzez rozporządzenie resortu rolnictwa. Rozporządzenie to wprowadzono 4 sierpnia 2017 roku, a obowiązuje od 1 stycznia 2018 roku i wskazuje sposób realizacji dobrowolnego programu zwalczania BVD oraz IBR opartego na doświadczeniach krajów europejskich.

Po zapoznaniu się z zakaźnym zapalaniem nosa i tchawicy, kolej na równie bardzo podstępną i niebezpieczną wirusową biegunkę bydła i chorobę błon śluzowych (BVD/MD).

Głównym źródłem zakażenia bydła wirusem BVD/MD są zwierzęta trwale zakażone (PI). Trwałe zakażenie rozwija się wyłącznie u płodów, gdy w wyniku zakażenia ciężarnej samicy dochodzi do przełamania bariery łożyska i wirus trafia do płodu. Taki płód między 40. a 120. dniem ciąży nie wytworzył jeszcze przeciwciał i w jego organizmie rozwija się stan immunotolerancji wobec wirusa BVD/MD. Jeśli ciąża zostanie donoszona, cielę urodzi się jako osobnik trwale zakażony, który stale wydala wirusa ze wszystkimi wydzielinami i wydalinami. Zjawisko to występuje rzadko, średnio obejmuje ok. 1% populacji w danym kraju i ok. 0,5-2% w stadzie. W przypadku zakażeń ciężarnych matek dochodzi również do wczesnej zamieralności zarodków i ich resorpcji, późnych poronień, niedorozwoju narodzonych cieląt. Wśród cieląt PI w pierwszych dwóch latach życia notuje się 50% śmiertelność. Często chorują, są wątłe, słabo przyrastają i są mniejsze od swoich rówieśników. Można je wykryć w grupie cieląt oraz jałówek. Są też osobniki trwale zakażone, które nie różnią się od pozostałych. Żyją, dorastają, wydają potomstwo, powodując powstawanie dalszych PI. Przykładem może być kilkunastoletnia krowa, która siała wirusa będąc cały czas trwale zakażonym osobnikiem. Usunięcie jej ze stada kilka lat wcześniej mogłoby wyeliminować najprawdopodobniej problemy m.in. z rozrodem, które były na fermie. Takie zwierzęta zidentyfikować można jedynie przez badania: wirusologiczne, które jest dodatnie, oraz serologiczne – najczęściej ujemne. Należy pamiętać, że w celu wykrycia i wyeliminowania osobników trwale zakażonych, trzeba zbadać całe stado. Korzyścią płynącą z uwolnienia stada od BVD/MD jest trwała eliminacja wirusa i fakt, że pozostaje tylko nieprzerwany nadzór oraz dokładne jego monitorowanie.

Najbardziej skuteczną drogą zakażania jest bezpośredni kontakt z siewcami (wystarczy 1 godzina), a także pośrednio przy zabiegach weterynaryjnych i zootechnicznych, przez powietrze, pasze itp. Zainfekowane zdrowe zwierzę zaczyna borykać się z przejściowym obniżeniem odporności, które trwa średnio do 2 tygodni. Wtedy wiele obecnych w organizmie bakterii i wirusów przystępuje do zmasowanego ataku. Takie zwierzęta nigdy nie ulegają trwałemu zakażeniu, a jedynie przechodzą fazę infekcji związaną z kilkudniowym siewstwem zarazka BVD/MD i wytworzeniem odporności w postaci przeciwciał neutralizujących ten wirus. Zdarza się, że choroba od samego początku ma ciężki przebieg, szczególnie kiedy zawodzi dobrostan (zagęszczenie, mikroklimat). Pojawia się gorączka, biegunka (czasem z krwią), zapalenie płuc, nieco spada wydajność zwierząt, notuje się nagłe upadki w granicach 10%. Są to osobniki, które mogą stanowić drugie źródło zakażenia zwierząt na fermie bydła, jednak siła wydalanego wirusa jest niska, a okres siewstwa trwa zazwyczaj kilka dni. Tak zaalarmowany hodowca powinien szybko reagować, sprowadzając na fermę lekarza weterynarii. Bardziej poważne konsekwencje niesie ze sobą zakażenie ostre buhajów. W tym przypadku stwierdzono możliwość wydłużenia okresu wydalania wirusa z nasieniem nawet do 6 miesięcy.

Około 80% przypadków zakażeń BVD przechodzi bezobjawowo i straty ekonomiczne z tym związane nie są szczególnie wysokie. Straty jednak mogą być znaczące, gdy nastąpi osłabienie odporności organizmu (immunosupresja), a brakowanie i koszty z tym związane oznaczają wydatki porównywalne przy zwalczaniu zapalenia wymienia w stadzie bydła mlecznego. Zachorowania o najcięższym przebiegu dotyczą najczęściej cieląt i jałówek. Problemy dotykające cielęta to:

  • rodzenie się słabych podatnych na wtórne infekcje głównie układu oddechowego i pokarmowego;
  • występowanie wad wrodzonych typu niedorozwój móżdżku, wodogłowie, zaćma, zwyrodnienie siatkówki, potworkowatość, skąpe owłosienie, wyłysienie, opóźnienie wzrostu, zwolniony rozwój kości, niedorozwój szpiku kostnego;
  • zwiększona liczba zejść śmiertelnych w pierwszym roku życia;
  • krwawienie w wyniku zmniejszonej krzepliwości krwi.

Stado wolne, szczególnie w przypadku zakażenia wirusem BVD/MD (dotyczy też innych chorób zakaźnych), to dopiero połowa sukcesu. Pełen sukces osiąga się poprzez ciągłe zapobieganie i odcięcie naszego gospodarstwa od zarazków z zewnątrz. Nawet w stadach wolnych od siewców zapobieganie nowym zakażeniom jest bardzo czasochłonne i kosztowne. Świadomość hodowców bydła, że zwalczanie zakażenia wirusowej biegunki bydła i choroby błon śluzowych jest procesem ciągłym, wymagającym nieprzerwanego nadzoru, ma ogromne znaczenie ekonomiczne dla ich gospodarstwa. Codzienny monitoring kliniczny, obserwacja zachowania zwierząt, wyników produkcyjnych oraz kontrolne badania laboratoryjne pozwalają wychwycić i skutecznie wyeliminować zagrożenia chorób zakaźnych w stadzie. Działania te powinny obejmować wszystkie grupy wiekowe zwierząt na fermie, poczynając od cieląt, kończąc na krowach. Zatem sukces uwolnienia stada od BVD/MD zależy nieomal w 100% od właściciela zwierząt, współpracującego z lekarzem weterynarii.

Czynniki sprzyjające zakażeniu, w przypadku ferm wolnych od powyższej choroby, to m.in. częste wizyty osób trzecich, pojazdy zaopatrujące gospodarstwo w pasze czy inne niezbędne środki, sąsiednie pastwiska, a najczęściej brak kwarantanny przy zakupywaniu zwierząt. Znaczny stopień brakowania w niektórych stadach bydła mlecznego, spowodowany wysoką wydajnością okupioną pogorszeniem wskaźników rozrodu i krótkim okresem eksploatacji, zmusza hodowców do częstych zakupów zwierząt. Dotyczy to zdarzeń losowych, jak również wiąże się z zasiedleniem nowo pobudowanej obory. Trudno tutaj ograniczyć ruch w oborze do jednego kierunku i utrzymać stado zamknięte (nie wprowadza się żadnych osobników, a te wyprowadzone ze stada nie mają do niego powrotu). Dlatego zasadnicze znaczenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego stada ma ścisła kontrola każdego przypadku wprowadzenia zwierząt z zewnątrz. Hodowca nie zawsze wie, czego należy oczekiwać w świadectwach zdrowia (zwykle jest to wynik badania klinicznego zwierzęcia kupowanego, a powinien być badania laboratoryjnego z poświadczeniem, że pochodzi ze stada wolnego od chorób zakaźnych).

Dlatego podstawową zasadą stosowaną przez kupującego powinno być ustalenie statusu zdrowotnego nabywanych zwierząt przed ich zakupem i kupowanie ich od sprawdzonego dostawcy. Niezależnie od ceny bydła, konieczne jest żądanie od sprzedającego potwierdzenia, że jest ono wolne od chorób zakaźnych, w tym od BVD/MD czy IBR/IPV. Sytuacja idealna jest wtedy, gdy podczas przybycia zwierząt do nowego stada obecny jest lekarz. Sprawdza on dokumentację, przeprowadza wywiad (żąda kartę jałówki krowy, certyfikat cielności), dokonuje wpisu po oględzinach i badaniu zwierząt. Po tych czynnościach zwierzęta powinny odbywać kwarantannę, w czasie której poddawane są obserwacji oraz szczepieniom zgodnie z programem szczepień stada, do którego wejdą. Kwarantanna musi trwać minimum 2 tygodnie, optymalnie 4-6 tygodni w pomieszczeniach (najlepsze izolatki) umożliwiających odseparowanie nowo przybyłych z zewnątrz osobników. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy zwierzę pochodzące z zakupu – cielę, jałówka czy też dorosła sztuka, które nie posiadały wszystkich badań wykluczających nosicielstwo patogenów chorobotwórczych, trafia od razu do stada produkcyjnego. W tym przypadku jesteśmy zmuszeni przetrzymać takie osobniki do momentu otrzymania wyników badań uzupełniających, potwierdzających ich status zdrowotny.

Podobnie jak w przypadku IBR/IPV, wiele krajów UE podjęło trud zwalczania BVD/MD. Pierwsze systematyczne programy, mające na celu eliminację wirusa BVD, zostały wprowadzone w latach 1993-1994 na terenie Danii, Finlandii, Norwegii i Szwecji. Jak większość nie były to programy obowiązkowe, wdrażano je jako dobrowolne. Zasady realizacji były różne, w krajach skandynawskich badano i eliminowano zwierzęta PI, za które przysługiwała rekompensata, w innych natomiast krajach wprowadzano szczepienia bez eliminacji osobników trwale zakażonych. W Niemczech pierwsze regionalne programy dobrowolnej kontroli rozpoczęto w 1988 roku. Podejmowano tam łączenie badań i usuwanie osobników trwale zakażonych – PI i szczepienia. Tam program zwalczania wirusa biegunki i choroby błon śluzowych wszedł w życie o siedem lat wcześniej niż w Polsce. Jeżeli decyzje o uwolnieniu stada od BVD oraz IBR przez naszych hodowców nie zapadną jak najszybciej, to kraje europejskie, które ukończyły lub kończą wdrożone programy zgodnie z przepisami unijnymi, mogą wprowadzić ograniczenia i pojawi się problem w eksporcie naszych zwierząt, nasienia zarodków oraz białego surowca. Przy braku mleka na rynku surowiec znajdzie nabywcę, natomiast przy nadwyżce będą wymagane certyfikaty, że pochodzi on ze stad wolnych od opisanych wyżej chorób zakaźnych.

Czytany 589 razy

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.