27 kwietnia 2018

Parę słów o Monty’m Roberts’ie i jego metodzie

Opracowanie: Agata Sosińska
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę Powiększ czcionkę
  • PDF
  • Wydrukuj
  • Email
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Pierwszy raz o Monty’m Roberts’ie usłyszałam na obozie jeździeckim około szesnaście lat temu. Trener pokazał nam film „Shy Boy” – dla małej dziewczynki było to niesamowite przeżycie – dziki koń, który zaufał człowiekowi. Wywarło to na mnie ogromne wrażenie, za każdym razem pracując (obcując) z końmi staram się wykorzystywać jego metodę i podejście do koni. Stał się również inspiracją do napisania pracy inżynierskiej na jego temat.

Urodził się 14 marca 1935 roku (83 lata) w Salinas w stanie Kalifornia. Zarówno jego matka, jak i ojciec byli związani z jeździectwem, stąd Monty Roberts od najmłodszych lat miał kontakt z końmi. Obserwował rodziców jak pracują z końmi, jednak brutalne metody, które stosował jego ojciec, nie przypadły młodemu koniarzowi do gustu. Dlatego też szukał alternatywnej metody szkolenia koni. Jeździł konno od drugiego roku życia, kiedy to dostał swojego pierwszego konia. Pierwsze trofeum zdobył mając cztery lata w młodzieżowym konkursie ujeżdżeniowym. Pierwsze połączenie (Join Up – tak nazywa się jego metoda) uzyskał w wieku 7 lat, kiedy to sprzeciwił się woli ojca, który kazał mu „złamać” nieujarzmionego konia. Kolejne lata spędził na braniu udziału w konkursach, poświęcił się również aktorstwie, oraz na słuchaniu ludzi, którzy podzielali jego spojrzenie na świat, a mieli większe doświadczenie od niego. Takimi osobami byli między innymi Farell Jones oraz wujek Ray. Pierwszy z nich pokazał mu, że zmuszanie koni przy pomocy przemocy nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Natomiast opowieści wujka przybliżyły mu metodę natarcia i odwrotu, która wiele lat później stała się podstawą pracy z końmi metodą Monty’ego Roberts’a.

Metoda Monty’ego Roberts’a, tzw. Join Up (połączenie), opiera się na zaufaniu koniowi, z którym w trakcie całego procesu nawiązujemy więź bazującą na wzajemnym porozumieniu. Człowiek w tej relacji ma być przewodnikiem, którego koń wybierze. Podczas całego procesu szkolenia konia dążymy bez używania przemocy do tego, aby koń wykonywał powierzone mu zadania (czynności) dobrowolnie. Dzięki uzyskaniu partnerstwa z koniem jesteśmy w stanie osiągać trwalsze wyniki pracy, niż w przypadku uciekania do przemocy. Ważne jest również uświadomienie sobie, że presja czasu wpływa negatywnie na cały proces uczenia – lepsze wyniki (a zarazem szybciej) uzyskamy nie śpiesząc się – wychodząc z założenia, że mamy nieograniczoną ilość czasu. Należy jednak pamiętać, że konie podobnie jak ludzie czy inne żyjące istoty uczą się całe życie. Zanim podejmiemy się pracy z koniem za pomocą Join Up, powinniśmy poznać język, którym posługują się konie. Monty Roberts nazwał go Equus. Oprócz języka koni powinniśmy nauczyć się patrzeć na świat jak koń – np. konie boją się często rzeczy, na które ludzie nie zwracają uwagi, i obawy z tym związane mogą się dla ludzi wydawać śmieszne. Stosując metodę opracowaną przez Roberts’a, najlepiej będzie się nam pracować z koniem na roundpenie (lonżowniku, okrąglaku). Możemy jednak tę metodę zastosować w każdym miejscu – nawet na nieogrodzonym terenie.

Roberts swoją metodę poddał testowi w 1997 roku, kiedy to podjął się połączenia się z dzikim koniem (wspomnianym wcześniej Shy Boyem). Test miał pokazać, że metoda sprawdza się również u koni, które nigdy nie miały kontaktu z ludźmi.

Ciekawostką jest fakt, iż metodę opracowaną na potrzeby treningu z końmi można przełożyć na relacje między ludźmi – metoda wykorzystywana głównie w relacjach między zarządzającym zespołem a poszczególnymi członkami zespołu.

Monty Roberts dalej trenuje konie, szkoli przyszłych trenerów, organizuje pokazy. Przez wiele lat trenował również konie angielskiej rodziny królewskiej.

Czytany 378 razy Ostatnio zmieniany 30 kwietnia 2018

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.