19 marca 2019

Groźne barszcze – ich wpływ na zdrowie ludzi i zwierząt

Opracowanie: Jolanta Klupś
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę Powiększ czcionkę
  • PDF
  • Wydrukuj
  • Email
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

W ubiegłorocznym numerze wrześniowego „Poradnika Gospodarskiego” opisałam barszcze Sosnowskiego i Mantegazziego, czyli tzw. barszcze kaukaskie, w aspekcie ich naturalnego miejsca występowania, historii pojawienia się i rozprzestrzenienia w Polsce oraz różnic morfologicznych. Artykuł poniżej odnosi się do ich niekorzystnego wpływu na organizmy żywe, w tym na zdrowie ludzi.

Dlaczego rośliny te są tak niebezpieczne?

Wyglądają dość niewinnie. Poza wysokością, która może budzić pewien respekt (do 5 m), i okazałymi liśćmi oraz baldachami na pierwszy rzut oka nic groźnego sobą nie prezentują. Nie posiadają kolców, cierni, rzepów i mogą się nawet podobać. To przecież do celów dekoracyjnych sprowadzono barszcz Mantegazziego do parków i ogrodów.

Niebezpieczeństwo ukryte jest w soku tych roślin. Zawiera on związki uwrażliwiające skórę ludzi i zwierząt na działanie promieni słonecznych, mogące powodować nudności, bóle głowy, wymioty, urazy oczu. Składnikiem soku są między innymi związki fotosyntezujące zwane psoralenami i stanowią swoistą obronę dla tych roślin przed zjedzeniem przez zwierzęta roślinożerne. Działają szkodliwie w szerokim spektrum, poczynając od bakterii i na ssakach kończąc. Tak szerokie działanie umożliwia mechanizm bardzo łatwego rozpuszczania się psoralenów w tłuszczach, co ułatwia ich szybki transport w organizmach żywych. Do niekorzystnej reakcji może dojść już w ciągu 15 minut. Aktywowane pod wpływem światła psoraleny powodują zniszczenie błon komórkowych i obrzęk. Wilgoć i ciepło, w postaci rosy czy potu, potęgują tę reakcję u ludzi. W upalne dni olejki eteryczne barszczy parują z ich powierzchni i unoszą się w powietrzu. Z tego wynika, że niebezpieczny staje się nie tylko kontakt bezpośredni z rośliną, ale również przebywanie w jej sąsiedztwie. Przy bezpośrednim kontakcie dochodzi do wystąpienia bolesnych pęcherzy i plam na skórze, pojawiających się do 48 godzin od wystawienia części ciała na słońce. Objawy dermatoz (plam, wżerów) mogą utrzymywać się na skórze nawet kilka lat. W skrajnych przypadkach dochodzi do martwicy tkanek i bez interwencji chirurgicznej się nie obejdzie. Sok tych roślin, w połączeniu z promieniami UVA, może mieć także działanie rakotwórcze, dlatego stanowiska barszczy mogą powodować epidemię nowotworów skóry. Omawiany związek występuje również w innych roślinach, lecz w barszczach jego stężenie jest bardzo wysokie i stanowi prawie 4% masy nasion.

Co robić, gdy dojdzie do kontaktu skóry z rośliną lub jej sokiem?

Należy niezwłocznie umyć skórę zimną wodą i mydłem, a następnie chronić ją przez co najmniej 48 godzin przed promieniami słonecznymi. Takie postępowanie jest niezbędne nawet w przypadku, gdy na skórze nie pojawią się żadne objawy!

Jeżeli nie mamy możliwości pozostania w domu i unikania słońca, smarujemy skórę kremem z bardzo mocnym filtrem anty-UV. Jeżeli wystąpi opuchlizna i reakcja zapalna (zaczerwienienie), odczyn alergiczny łagodzimy za pomocą zimnych okładów z wody lub lodu, doustnie stosujemy wapno i leki antyhistaminowe. Najlepszym jednak rozwiązaniem jest wizyta u dermatologa, który najbardziej profesjonalnie zaproponuje odpowiednie leczenie (lekarz pierwszego kontaktu może mieć trudności z postawieniem trafnej diagnozy).

Na kontakt z niebezpiecznymi barszczami narażone są także zwierzęta hodowlane, zwłaszcza o jasnym umaszczeniu. Zdarza się, że u zwierząt łaciatych poparzeniu ulegają tylko jasne fragmenty sierści. Obrażenia, zwłaszcza wymion u krów, są bardzo trudne w leczeniu, stąd opinia, że powinny one zostać przeznaczone na rzeź. Oznacza to ewidentną stratę finansową dla gospodarstwa i po ludzku żal zwierzęcia.

W obliczu takiego niebezpieczeństwa rozejrzyjmy się więc, czy w naszej najbliższej okolicy nie pojawiły się osobniki barszczy kaukaskich. Omijajmy je szerokim łukiem, chrońmy siebie, dzieci i zwierzęta. Sygnalizujmy niebezpieczeństwo zawiadamiając instytucje samorządowe, policję itp. W Wielkopolsce znajduje się prawdopodobnie około 60 stanowisk tych toksycznych roślin. Są to jednak dane mocno przybliżone, dlatego ważne jest zawiadamianie służb o nowych siedliskach.

Wiemy już, jak wyglądają te rośliny, że rozprzestrzeniły się na terenie praktycznie całego kraju, jakie są niebezpieczne. W kolejnym artykule groźne barszcze – możliwe warianty zwalczania.

Przygotowano w oparciu o: „Wytyczne dotyczące zwalczania barszczu Sosnowskiego (Heracleum sosnowskyj) i barszczu Mantegazziego (Heracleum mantegazzianum) na terenie Polski”, opracowane przez Fundację „Palący problem – Heracleum” na zlecenie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Czytany 470 razy

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.