30 czerwca 2017

Lipiec – miesiąc kwitnących lip

Opracowanie: Anna Stanisławska
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę Powiększ czcionkę
  • PDF
  • Wydrukuj
  • Email
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Na przełomie czerwca i lipca na obszarze Słowiańszczyzny zaczynają kwitnąć majestatyczne drzewa – lipy. Obsypują się pięknie i słodko pachnącym kwieciem. Dni są długie, a wieczory ciepłe, co sprzyja wypoczynkowi, ale też żmudnej pracy w ogrodach i na polach. Część płodów jest już zebrana, a kolejna dojrzewa.

Nazwa tego siódmego miesiąca według Brücknera - badacza kultury polskiej dla części terenu Słowiańszczyzny jest więc oczywista. Lipeń – tak w staropolskim języku mówiono na ten miesiąc. Nieznane są dla Polaków inne staropolskie nazwy tego miesiąca. Lipy gdzieniegdzie zaczynają kwitnąć już w połowie czerwca, dlatego dla Chorwatów czerwiec – to już lipanij, a lipiec – spranj. Obserwacja zjawisk przyrodniczych sprawiła, że lipiec dla Czechów to cervenec – miesiąc pozyskiwania czerwonego barwinka z owadów o nazwie czerwce. Pozostałe kraje słowiańskie, takie jak Słowacja, Serbia, Bułgaria, Rosja, w nazewnictwie tego miesiąca przejęły terminologię łacińską, w której nazwa Julius została nadana na cześć cesarza Rzymian – Juliusza Cezara.

Dla Słowian lipa zawsze była bardzo ważnym drzewem. Jego nazwa funkcjonuje we wszystkich językach słowiańskich. Widząc długowieczność lipy, która może dożyć nawet 1000 lat, uważano ją za święte drzewo. Sadzono je przy zabudowaniach gospodarskich wierząc, że nigdy nie uderzy w nie piorun, choć to jedynie mit. Utożsamiano ją z bóstwami żeńskimi i Matką Ziemią. Traktowano jako drzewo miłości, życia i urodzaju, a także śmierci. Pod lipą składano ofiary z prośbą o dobre plony w nadchodzące żniwa, przy lipie lokowano święte źródełka. W dawnych wierzeniach drzewo lipowe stanowiło środek na chwytanie i odpędzanie demonów, a kołek lipowy był skuteczny na unieszkodliwianie wampirów. Funkcja ochronna łyka lipowego w religii chrześcijańskiej wykorzystywana jest do wykonywania wianuszków na oktawę Bożego Ciała, które po poświęceniu służyły do ochrony domu przed niebezpieczeństwami. Lipy sadzono dawniej na mogiłach żołnierskich, a wyrośnięta i widziana z daleka nie pozwalała zapomnieć o miejscu pochówku.

Lipę wykorzystywano i nadal wykorzystuje się w medycynie ludowej. Napary z kwiatów lipy podaje się przy schorzeniach dróg oddechowych, przeziębieniach, gorączce. Wyciąg z lipy może opanować rozstrój żołądka. W postaci okładów wywar z kwiatu lipowego stosuje się przy oparzeniach, wrzodach i bólach reumatycznych. Kora lipowa zawiera wiele śluzu i stosowana jest przy leczeniu hemoroidów i oparzeń. Jedno z wierzeń ludowych mówiło: „Chory musi w pniu lipowym wywiercić dziurę, następnie chuchnąć i powiedzieć: Idź febro! Potem zabić dziurę kołkiem i w ten sposób uwięzić chorobę”. Od niepamiętnych czasów ceniono lipę za jej pożytek pszczeli – aromatyczny miód lipowy.

Lipa jest drzewem bardzo zakorzenionym w życiu ludu, a pokazuje to duża liczba nazwisk i nazw miejscowości, których nazwa wywodzi się od tego drzewa. Mamy więc Lipnie, Lipnice, Lipie Góry, a mieszkają w nich Lipińscy, Lipscy czy Lipowscy. Lipa była także klasycznym punktem centralnym miejscowości, gdzie w cieniu jej rozłożystych konarów spotykali się na rozmowę mieszkańcy wsi. Obsadzano nimi drogi i aleje wiodące do zabudowań gospodarskich. Kilka alej jeszcze się zachowało, a część niestety została wycięta, ponieważ stwarzała niebezpieczeństwo dla kierowców samochodów.


Aleja lipowa w miejscowości Wiesiołów, gmina Dąbie, fot. A. Stanisławska.

Lipa służyła i nadal służy do zabawy, ponieważ drewno lipowe jest jednym z najlepszych do rzeźbienia – jest miękkie i łatwe w obróbce. Do zabawy można wykorzystywać także owoce lipy, które posiadają skrzydełka i można je puszczać jak małe śmigłowce. Drewno lipowe ma też zastosowanie do produkcji węgla drzewnego, produkcji oklein, wełny drzewnej i płyt pilśniowych, a także do produkcji instrumentów muzycznych dętych, skrzypiec i gitar.

Gęste ulistnienie i ugałęzienie lipy, dające dużo cienia i znakomicie pochłaniające pył i hałas, docenił już Jan Kochanowski w swoich wierszach pisząc: „Gościu, siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie! Nie dojdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie”. 

Czytany 1475 razy Ostatnio zmieniany 30 czerwca 2017

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.