28 lutego 2018

Darcie pierza – wymarła tradycja

Opracowanie: Anna Stanisławska
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę Powiększ czcionkę
  • PDF
  • Wydrukuj
  • Email
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Jeszcze w latach 80. ubiegłego stulecia długie zimowe wieczory w wielu domach upływały pod znakiem darcia pierza. Do domów gospodyń schodziły się licznie znajome, krewne i sąsiadki, aby skubać pierze. Jako młoda dziewczyna uwielbiałam te wieczory. Po krótkim instruktażu, jak dobrze oddzielać chorągiewki i puch od twardych stosin, rozpoczynała się praca, której towarzyszyły śpiewy, dowcipy oraz różne opowieści. Zawsze byłam ciekawa opowieści z dreszczykiem strachu. Sąsiadki opowiadały o niecodziennych wydarzeniach, a nawet pojawiających się duchach. Pomimo, że bałam się ,,strasznych” opowieści, nigdy nie opuściłam tych wieczorów. Najgorzej było wracać do domu nocą od sąsiadki lub cioci po trzeszczącym od mrozu śniegu z głową pełną ,,strachów”. Darcie pierza zawsze kończył suty poczęstunek przygotowany z własnych wędlin, ciast, często pączków.

Darcie pierza urządzano w domach, gdzie były panny na wydaniu. Z pierza gęsiego lub kaczego przygotowywano wsady do poduszek i kołder, niezastąpionych podczas mroźnych zim, które stanowiły wyprawkę po zamążpójściu. Sezon na darcie pierza lub inaczej „wyskubki”, „wydzirki”, „pierzajki”, „pirzoki”, „szkubki” czy „szkubanie” rozpoczynał się w listopadzie, a kończył w lutym, w czasie wolnym od prac gospodarskich. Praca w jednym domu trwała kilka dni, aby potem przenieść się do następnego. Podczas, gdy gospodynie zajmowały się tą ręczną robotą, zdarzało się, że znudzeni kawalerowie próbowali wnieść do domu, w którym urządzano darcie pierza, niemałe zamieszanie, wpuszczając wróbla albo gołębia. Panie się denerwowały, panowie cieszyli z podstępu, a cały dom był w perzach. Kiedyś zwyczaj wpuszczania ptaków do domu miał na celu okazywanie zalotów pannom na wydaniu.

Zwyczaj darcia pierza, który był ważnym elementem życia towarzyskiego i rozrywkowego wioski, niestety już wymarł z powodu dostępności w sklepach gotowych poduszek i kołder, często antyalergicznych. Bywa jednak żywy podczas organizowanych spotkań i warsztatów, na których kultywowane są dawne zwyczaje przez Koła Gospodyń Wiejskich i zespoły folklorystyczne.

Czytany 428 razy Ostatnio zmieniany 01 marca 2018

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.